Recenzja komiksu Dragon Age: Magekiller

1

Wpis gościnny.

Wyobraźcie sobie świat, w którym istnieją ludzie władający nadludzką, magiczną mocą. Należy im się podziw, prawda? Mogą przecież tą mocą czynić dobro, służyć ludziom prostym i ubogim. To piękna wizja, chyba wszyscy się zgodzimy. Do tego obrazu dorzućmy jednak kilka odstępstw od normy. Magów, którzy z pełną świadomością swoich czynów składają ofiary z ludzkiej, często niewinnej krwi, w poszukiwaniu potęgi. Apostaci, magowie krwi… mordercy. Nic dziwnego, że ludzie się ich boją i pogardzają nimi. Nic dziwnego też, że niektórzy zajmują się ich eksterminacją. W poszukiwaniu rozwinięcia intrygującego mnie w świecie gry wątku maginów sięgnąłem po komiksową opowieść Grega Rucka pt. Dragon Age: Magekiller. W zaciszu swojego domu zapoznałem się z elektroniczną wersją komiksu i dokładnie go przeanalizowałem, ale zacznijmy od początku, rdzenia każdego komiksu: od jego fabuły.

2

Gdybym miał w miarę krótko określić, o czym jest Magekiller, powiedziałbym, że o przyjaźni, poświęceniu i wewnętrznych rozterkach. Zaskoczeni? Przyznam z wielkim zadowoleniem, że sam jestem zaskoczony. Spodziewałem się raczej dość prostej, pełnej akcji opowieści o dwójce przyjaciół, Mariusie i Tessie, którzy zawodowo, za pieniądze, polują na groźnych, krzywdzących ludzi apostatów i magów krwi. Do tego przyzwyczajają nas pierwsze panele komiksu, które zręcznie wprowadzają w fabułę. Tessa z przyszłości snuje opowieść ukazującą nam jedno z wielu zleceń wypełnianych przez tę dwójkę. Poznajemy byłego tevinterskiego niewolnika Mariusa, który w zabijaniu magów widzi przede wszystkim idealistyczny cel, oraz Tessę – wierną i oddaną przyjaciółkę, która ucieka przed spławioną w luksusie przeszłością.

3

3

Można by rzec, że nie ma tu żadnego konkretnego trzonu fabularnego. Jest raczej kilka przygód tej dwójki, osadzonych w niespokojnych czasach trzeciej części gry Dragon Age, które ukazują relacje bohaterów, ich stosunek do obecnych wydarzeń, świata oraz samych siebie. I to właśnie scenariusz, czy raczej narracja tego scenariusza, jest najmocniejszym punktem komiksu. Wszystkie sytuacje, które obserwujemy, są na bieżąco komentowane przez narratora, czyli Tessę, która w bliżej nieokreślonej przyszłości opowiada o tych kilku najbardziej znaczących przygodach. Stosując taki typ narracji, autor mógł zręcznie żonglować emocjami, humorem i dramaturgią, co niezwykle przypadło mi do gustu. Nadało to głębi opowiadanej historii oraz wielokrotnie zburzyło tzw. czwartą ścianę, co jest zabiegiem ryzykownym, ale opłacalnym dla osób, które takie drobnostki zauważają i doceniają.

4

Komiks tym różni się od książki, że poza suchym tekstem mamy tutaj panele ze scenami i nie musimy wyobrażać sobie całości. Czy to znaczy, że jest to medium prostsze? Skądże, gdyż nadal musimy doszukiwać się w przedstawionych obrazach drugiego dna, ukrytych znaków i ciekawostek wyjaśniających nam obecną sytuację bądź to, co stanie się zaraz. Kreska, którą zastosowała Carmen Carnero, jest niezwykle dokładna, nie pozostawia ona zbyt wiele pola do namysłu. Nie ma tu miejsca na niewyraźne mozaiki. Wyraźne kontury, realistycznie zarysowane sylwetki postaci, potworów i otoczenia pozwalają niemal natychmiast wsiąknąć w opowieść, skłaniają do wielokrotnego przeczytania i uważnego przeanalizowania panelu po panelu. Zaufajcie mi, proszę – dogłębna ich analiza może się wam opłacić.

Kolor naniesiony przez Michaela Atiyeha jest żywy, wręcz pastelowy i niezwykle skrupulatnie i szczegółowo nałożony na powierzchnie. Kolory są realistycznie dobrane, a przede wszystkim profesjonalnie wkomponowane w klimat danego panelu. Wielu autorów gubi się przy zastosowaniu kolorystyki w swoich pracach, gdyż poprzez ich złe użycie znacznie spłyca się wszystko inne.

5

Atmosfera, która panuje przez całe sto dwadzieścia dwie strony, jest bardzo zmienna. Autorzy komiksu nie stosują jednej taktyki, którą chcą nas zaczarować. Zamiast tego żonglują nastrojami i najzwyczajniej w świecie ukazują nam ludzkie i bardzo naturalne relacje. Nie ma tutaj ciągłego napięcia czy ciągłej radości. To nie sielanka albo kiepsko napisana opowieść fantasy, tylko poważna historia opowiedziana w mrocznym, ale pełnym nadziei i wiarygodnie rozpisanym świecie. Bohaterowie ukazują nam swą wewnętrzną walkę z tym, kim są, kim byli, a także kim chcą się stać. Zimny na pierwszy rzut oka Marius nie potrafi poradzić sobie ze swoją smutną i pełną bólu przeszłością, szuka śmierci i pewnego rodzaju odkupienia, ale chce je osiągnąć poprzez jakiś szczytny, idealistyczny cel w życiu. Tessa natomiast poszukuje miłości i przyjaźni, którą otrzymuje od Mariusa, ale nie jest jej pewna. Czuje się mu potrzebna, ale sama nie rozumie, do czego tak naprawdę on jej potrzebuje. Nie wie nawet, czy to na pewno przyjaźń, czy tylko przyzwyczajenie. Emocje, które towarzyszą tym przygodom i rozterkom, to prawdziwa paleta ludzkich, bliskich nam wszystkim emocji. Może właśnie dlatego tak łatwo nam utożsamić się z bohaterami.

6

Liczyłem na prosto opowiedzianą historię przepełnioną akcją i typowo przedstawioną fabułę. Sądziłem, że pomimo dobrych słów, które słyszałem na temat tego komiksu, będzie on kolejnym średniakiem, który nie stara się być czymś oryginalnym. Jak bardzo się myliłem, to tylko ja wiem. Otrzymałem bowiem komiks pełen głębi, intrygujących opowieści i znakomicie ukazanych emocji. Poznałem postacie z krwi i kości i przez ponad sto stron żyłem ich życiem, ich bólem i radością. Słuchając komentarzy Tessy, poznałem ją jako osobę oddaną, kochającą i wierną, a Mariusa jako doborowego, choć markotnego kompana, o jakim każdy podróżnik mógłby tylko pomarzyć. Jestem pewien, że jeszcze wielokrotnie powrócę do tego komiksu, a teraz pozostaje mi jedynie go wam polecić.

Liczba stron: 122
Scenariusz: Greg Rucka
Szkice: Carmen Carnero
Kolory: Michael Atiyeh

Recenzja przygotowana przez Piotra Akiermana z Redakcji Essentia. Zapraszamy do odwiedzania strony.

6

Sebastian „Severan” Kuryło

Sebastian „Severan” Kuryło

Jestem założycielem i pomysłodawcą tego blogaUwielbiam gry RPG z serią Dragon Age na czele, lecz nie pogardzę także i klasycznymi grami “bez prądu”. Prowadzę także wortal związany z serią Dragon Age. Uwielbiam czytać kryminały i książki fantasy. Każdą wolną chwilę w swoim życiu poświęcam rodzinie oraz serialom – pochłaniam ich zdecydowanie za dużo, no ale z nałogu tak łatwo wyjść się nie da :).