Recenzja komiksu Dragon Age: The Silent Grove

1

Gry, DLC, książki, anime, mini-serie, RPG i inne. Uniwersum Dragon Age rozrasta się z roku na rok, twórcy dogadzają fanom jak tylko mogą, tak, by każdy znalazł coś dla siebie. Czasem wypuszczają spod swoich skrzydeł coś dobrego, a czasem coś jeszcze lepszego. Jednym z takich małych sukcesów był pierwszy komiks od Dark Horse Comics.

The Silent Grove wprowadza nas w historię, w której król Alistair zatrudnia znanych nam z Dragon Age 2 łotrzyków: Izabelę i Varrika. Już sam ten fakt oznacza, że będzie się działo! Łącząc siły, przemierzają lądy i morza, goniąc za tajemnicą z przeszłości króla Fereldenu. Swoją przygodę zaczynają w Antivie, ojczyźnie Kruków, czyli płatnych zabójców, i wszechogarniającej polityki. Komu to nie odpowiada, niech się nie martwi, wędrówka zaprowadzi bohaterów także w inne miejsca, nie zaprezentowane jeszcze przed fanami serii.

2

I, na Andrastę, naprawdę dobrze się to czyta! Za ilustracje w komiksie odpowiada Chad Hardin i doskonale wie co robi. Kadry są pełne akcji, chwilami ma się wrażenie jakby samemu przeniosło się w sam środek walki. Kreska jest ładna, dynamiczna, świetnie oddaje klimat fantasy. Hardin nie ma żadnego problemu z przenoszeniem wrażeń na karty komiksu – wchodzisz do karczmy w Antivie – jest wesoło i przytulnie, wkraczasz do pieczary głęboko pod ziemią – czujesz się trochę nieswojo.

Qunari są wielcy i przerażający, smoki majestatyczne i groźne, a kobiety tajemnicze i biuściaste.

3

Jedyne, do czego mogę się tu przyczepić to Izabela, która na niektórych kadrach wygląda jak transwestyta. Ale to szczegóły.

Czas przejść do historii. To z kolei działka Davida Gaidera, który już nie raz zdołał mnie wciągnąć w swoje opowieści. Nieważne czy pisze scenariusz do gry, czy książkę (a teraz także i komiks). Lekki ton, szybka akcja, bez dłużyzn w akcji czy opisie i, co najważniejsze, nieprzegadane kadry. Kolejny plus za wprowadzenie czytelnika w przygodę. Każdy z numerów zawiera na początku krótkie streszczenie, parę niezbędnych informacji, które pozwolą się oswoić z klimatem. Dodatkowo, podpowiedzi w samym tekście przekazywane są spójnie z toczącą się opowieścią i płynnie, nie rażąc w oczy. Nawet ktoś, komu zupełnie obcy jest smoczy świat, będzie w stanie zrozumieć historię, wciągnąć się w nią i ją polubić.

A no właśnie, bo historia ta rzeczywiście da się lubić. Kończąc jeden zeszyt musisz sięgnąć po kolejny, bo, tradycyjnie już, urywa się on akurat w tym momencie, w którym najbardziej roznieca się twoja ciekawość. Chwilami nie możesz się doczekać tego, co zdarzy się na następnej stronie, w następnym numerze. Po prostu połykasz komiks w całości.

4

Jestem też fanką doboru protagonistów. Gaider udowadnia, że Alistair nie jest jeszcze postacią skończoną, kompletną. To nie tylko ciapowaty templariusz, który przypadkiem zostaje królem. Jeśli dobrze się przyjrzeć, można oprzeć na nim kilka mega ciekawych wątków. A Varrik i Izabela? Moim zdaniem stworzenie gry (lub książki) opartej tylko na tych dwojgu mogłoby być bardzo owocne i nikt nie narzekałby na nudę. Bo kto nie lubi ślicznych piratek albo inteligentnych krasnoludów o złotym sercu? Komiks zachowuje najważniejsze elementy charakteru tych postaci i na szczęście nie pozbawia łotrzyków poczucia humoru. I chwała im za to, bo gdyby zestawić nieco mniej frywolne postacie z Alistairem, który tutaj jest trochę zbyt poważny, można by zasnąć już na pierwszych kilku stronach, nawet mimo częstych walk i wartkiej akcji.

Poważniejsze minusy? Fabularnie bez fajerwerków. Sama historia nie wnosi niemal nic nowego: jest wędrówka, zagadka, przygoda, walka… To wszystko już widzieliśmy. Ale hej, czy zawsze trzeba odkrywać nowe kontynenty albo pobijać rekordy, żeby zrobić coś fajnego?

Owszem, komiks nie mówi w zasadzie o niczym nowym, ani konkretnym, ale przy tym rozbudzi twoją ciekawość, zasieje wątpliwość z tyłu głowy i pozostawi samemu sobie z niedosytem i drażniącymi znakami zapytania: Cholera, to było całkiem niezłe… Gdzie następna część?!

Pozostaje jedynie sięgnąć po kontynuację.

Ocena: 8/10

Plusy
+ ekipa twórców
+ dobrze dobrane postaci
+ świetne ilustracje

Minusy
– niektóre kadry wyglądają dziwnie
– fabularnie nic nowego

Autor: Agnessa

Sebastian „Severan” Kuryło

Sebastian „Severan” Kuryło

Jestem założycielem i pomysłodawcą tego blogaUwielbiam gry RPG z serią Dragon Age na czele, lecz nie pogardzę także i klasycznymi grami “bez prądu”. Prowadzę także wortal związany z serią Dragon Age. Uwielbiam czytać kryminały i książki fantasy. Każdą wolną chwilę w swoim życiu poświęcam rodzinie oraz serialom – pochłaniam ich zdecydowanie za dużo, no ale z nałogu tak łatwo wyjść się nie da :).