Recenzja komiksu Fallout: New Vegas – All Roads

1

Recenzja napisana na podstawie wersji cyfrowej.

Fallout: New Vegas przez wielu uznawany jest za najlepszą odsłonę serii Fallout od momentu przejęcia praw do niej przez Bethesdę. Przyczyna jest dość prozaiczna: część ta została stworzona przez Obsidian Entertainment, studio założone przez byłych pracowników Black Iles Studios, twórców Fallout 2 i niedoszłego Van Buren. Gra doczekała się również krótkiego jednozeszytowego komiksu, Fallout: New Vegas – All Roads, do którego scenariusz wyszedł spod pióra Chrisa Avellone’a – kompilatora Fallout Bible oraz jednego z twórców Fallout 2 i New Vegas.

2

All Roads jest niczym więcej jak prequelem do New Vegas, koncentrującym się na wyprawie Benny’ego – przywódcy gangu Prezesów – w poszukiwaniu Kuriera, czyli głównego bohatera gry, któremu w prologu strzela w głowę, odbiera niesioną przez niego przesyłkę i pozostawia na pewną śmierć. Prawdę powiedziawszy, nie bardzo wiem czemu w ogóle miał służyć ten komiks, ponieważ jego wartość jest… no cóż, absolutnie żadna. Przedstawiona w komiksie historia i tak zostaje powtórzona i rozwinięta w New Vegas, podobnie zresztą jak przewijający się w nim wątek poboczny – masakra w Bitter Springs, podczas której wojska Republiki Nowej Kalifornii wymordowały kobiety, dzieci i starców z plemienia Wielkich Chanów. Komiks nie dostarcza więc żadnych nowych informacji, pokazując w obrazkach to, co w grze poznaliśmy w znacznie bardziej rozbudowanej formie jako opowieści napotkanych po drodze osób. Nie rozwija też postaci, ponieważ i o nich znacznie więcej dowiadujemy się z gry. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że All Roads powstało tylko i wyłącznie po to, żeby być „unikatowym” dodatkiem do kolekcjonerskiego wydania New Vegas, mającym zachęcić do kupna droższej edycji, który potem i tak został udostępniony wszystkim zainteresowanym. „Unikatowość” wersji z wydania kolekcjonerskiego polega na tym, że w nim komiks dostępny był w twardej oprawie, z kolei wszyscy inni nabyć mogli go jedynie w wersji cyfrowej. Biorąc jednak pod uwagę całkowitą zbędność tego produktu, jest to strata niewielka. Warto przy okazji dodać, że przy pięćdziesięciu dwóch stronach zaledwie czterdzieści stanowi komiks, a i tak w tej krótkiej historyjce twórcom udało się zaliczyć wpadki, takie jak chociażby posadzenie żołnierzy RNK na koniach, które – przynajmniej w Ameryce Północnej – wyginęły po wielkiej wojnie czy przedstawienie mapy, która nie pokrywa się z tą z gry. Jak na tak krótki produkt napisany i nadzorowany przez współtwórcę New Vegas, ilość wpadek jest zaskakująco duża.

2

Nad tą króciutką historią pracowało kilku artystów, dzięki czemu styl graficzny zmienia się wraz z narracją. Efekt jednak nie robi zbyt dużego wrażenia, ponieważ cały komiks pod względem graficznym ogólnie prezentuje się przeciętnie, będąc dość rzemieślniczą robotą. Na plus można jednak to, że starano się czymś zapełnić kadry, nie są to więc puste i martwe okienka, a Wellinton Alves starał się chociaż, żeby twarze i sylwetki postaci były jak najbardziej szczegółowe.

2

Fallout: New Vegas – All Roads to komiks całkowicie zbędny, nie przedstawiający absolutnie żadnej wartości dla osób, które w New Vegas grały, ani tym bardziej dla tych, którzy z grą albo serią nie mieli w ogóle styczności. Fabuła przedstawia wydarzenia, które znacznie lepiej poznaliśmy w grze, a przeciętna grafika nie sprawia, że warto sięgnąć po ten komiks chociaż dla obrazków. W zasadzie jedyną wartością, jaką może nieść All Roads, jest kolejna wizja masakry w Bitter Springs – opowieści o tym wydarzeniu różnią się od siebie w zależności od tego, kto je opowiada, a komiks przedstawia w graficznej formie wydarzenia naocznego ich świadka. Szkoda tylko, że autorzy popełnili przy rysowaniu ich błąd, zaprzeczając lore gry…

Ocena: 2/10

Plusy
+ rysunki Wellintona Alvesa

Minusy
– fabuła
– nieścisłości z lore gry i uniwersum
– reszta rysunków
– brak jakiejkolwiek wartości dla kogokolwiek

Autor: Pottero

Jacek „Pottero” Stankiewicz

Jacek „Pottero” Stankiewicz

Jak przystało na reprezentanta rocznika 1987, jestem zgrzybiałym dziadziusiem, który doskonale pamięta szczękopady, jakie wywoływały pierwsze kontakty z Doomem, a potem Quakiem i Unreal Tournament. Zapalony gracz z ponaddwudziestoletnim doświadczeniem, z uwielbieniem pochłaniający przede wszystkim gry akcji, shootery i niektóre RPG. Namiętny oglądacz filmów i seriali, miłośnik Tarantina, Moodyssona i Tromy, w wolnej chwili pochłaniacz książek i słuchowisk, interesujący się wszystkim, co wyda mu się warte uwagi. Dla rozrywki publikujący gdzie się da, w tym m.in. Filmwebie, altao.pl czy czasopismach branżowych. Administrator Dragon Age Polskiej Wiki.