Od pierwszego wejrzenia. Recenzja komiksu Green Arrow, tom 1: Śmierć i życie Olivera Queena

Śmierć i życie Olivera Queena cover

Przyznam się wam do czegoś. Nie obejrzałem ani jednego odcinka Arrow i nie czuję, że tym samym coś straciłem. Komiksowy pierwowzór Szmaragdowego Łucznika zawsze brałem za podróbkę marvelowskiego Hawkeye’a, a moja styczność z tym bohaterem ograniczała się do jego gościnnych występów w różnych seriach. Wyjątkiem jest Kołczan z Wielkiej Kolekcji Komiksów DC Comics, który przeczytałem dopiero niedawno (z wielką przyjemnością). Wydanie przez Egmont Green Arrowa z DC Odrodzenie było dla mnie okazją do bliższego zapoznania się z „super Robin Hoodem”. Krótki wstęp autorstwa Tomasza Sidorkiewicza przedstawia status quo serii oraz jej główne postacie – w tym tytułowego herosa oraz Black Canary. Przed Flashpointem byli oni w wieloletnim związku – w New 52 niemal się nie znali. Teraz przywrócono romantyczną relację między Dinah i Oliverem – i jest to zdecydowanie miłość od pierwszego wejrzenia. Bohater dowiedział się niedawno, że ma przyrodnią siostrę o imieniu Emiko (zwaną zdrobniale Emi); poznał także matkę dziewczyny – Shado, będącą wcieleniem stereotypów o japońskim honorze, lojalności, rezerwie oraz ninjowatości. Nie lubię takich wyświechtanych wizerunków, choć niestety komiksowe zeszyty są ich pełne.

Główna historia albumu kręci się wokół zaginięć bezdomnych w Seattle. Jeden z tropów pozostawionych przez handlarzy żywym towarem wiedzie do Queen Industries. Green Arrow, Black Canary oraz Emi, ze wsparciem komputerowego speca Henry’ego oraz Diggle’a – dawnego współpracownika Olliego – rozpoczynają śledztwo, prowadzące na szczyty światowego spisku finansistów i złoczyńców oraz niezbadane wody oceanu. Główny bohater dostaje ostro po tyłku, ale dzięki (często nieoczekiwanej) pomocy przyjaciół z opałów wychodzi obronną ręką. To kolejna seria z DC Odrodzenia, w której widać, że superbohaterowie, prócz fizycznych konfrontacji z przeciwnikami, mogą sprawdzać się również w relacjach międzyludzkich. Queen nie żyje w próżni – każdy z jego krewnych i znajomych jest na swój sposób unikatowy, posiadając wyrazisty (acz niejednoznaczny) charakter – czasem kreślony zbyt grubą kreską, ale mnie to nie wadziło. Może zakochanie się w Dinah (i vice versa) przychodzi zbyt łatwo, niemniej wszyscy wiemy, że miłość jest im po prostu pisana. Przyjaciele na każdym kroku wytykają Queenowi to, że jest „uprzywilejowanym cwaniakiem” – nieco to irytuje (ileż można mu przypominać, że jest białym mężczyzną i dziedzicem fortuny), ale z drugiej strony bohater faktycznie zachowuje się nieco pyszałkowato, wierząc w to, że pieniądze rozwiązują wszystkie problemy świata. Ollie chce dobrze; na kartach komiksu często przewijają się kwestie społeczne, dotyczące biednych i wykluczonych. Poza tym życie nie rozpieszcza tytułowego bohatera – traci on wiele, jednak zyskuje jeszcze więcej. Wyraźnie widać , że niektóre wątki ustępują miejsca nowym pomysłom.

Śmierć i życie Olivera Queena 001

Oprócz pomocników Green Arrowa autorom udały się też postacie antagonistów (co w Odrodzeniu nie jest zbyt częste). Przede wszystkim „ci źli” mają globalny rozmach, po drugie – plan, po trzecie zaś – jakiś charakter; tu wielki plus za cytaty z Dantego w monologach naczelnego złoczyńcy. Zastępy minionów wyglądają właściwie identycznie (łysi, bladzi i cherlawi), lecz służą przecież lekkiemu spowolnianiu herosów w dążeniu do celu.

Strona graficzna komiksu z pewnością wyróżnia się na tle typowych produkcji z tego gatunku. Style obu artystów są diametralnie różne – rysunki Schmidta są szkicowe oraz groteskowe, natomiast Ferreyry – bardziej malarskie i realistyczne, ale prace obu dżentelmenów mieszczą się powyżej superbohaterskiej średniej. Sporo jest w albumie rozkładówek, gdzie kadry przebiegają przez sąsiednie strony i kilkukrotnie zdarzyło mi się czytać je w niewłaściwej kolejności – niekiedy podział jest zbyt niewyraźny.

Śmierć i życie Olivera Queena to bardzo dobra pozycja, atrakcyjna również dla laika (takiego jak ja). Otwarte zakończenie opowieści rodzi pytanie „co dalej?”. Jeśli seria utrzyma poziom, Green Arrow stanie się jednym z moich ulubionych herosów DC. Przyznam, że ma on nieodparty, niewymuszony urok – nie dziwię się, że Dinah zapałała doń uczuciem od pierwszego wejrzenia.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Green Arrow, tom 1: Śmierć i życie Olivera Queena (DC Odrodzenie)

Tytuł oryginalny: Green Arrow Vol. 1: The Death and Life Of Oliver Queen
Wydawnictwo: DC Comics, Egmont Polska
Typ: Komiks
Gatunek: Superbohaterowie
Data premiery: 15.09.2017
Scenariusz: Benjamin Percy
Rysunki: Otto Schmidt, Juan Ferreyra
Przekład: Marek Starosta
Liczba stron: 144


Marcin „Martinez” Turkot

Marcin „Martinez” Turkot

Jestem geekiem trzydziestego któregoś poziomu, a także niepoprawnym fanboyem Supermana. W magisterce pisałem o związkach komiksu superbohaterskiego z mitami. W życiu zajmowałem się redagowaniem czasopisma o grach fabularnych i planszowych, tłumaczeniami gier, moderowaniem forów, pisaniem tekstów dla największego polskiego portalu internetowego oraz do "Tygodnika Powszechnego". Obecnie pracuję w reklamie. Uwielbiam komiks, w szczególności frankofoński, oraz animacje wszelakiego rodzaju (może poza anime, na którym się nie znam). Od ponad 20 lat gram w erpegi. Na gry komputerowe nie starcza mi już czasu...

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar