Recenzja komiksu Green Arrow Volume 2: The Island of Scars

Cry Havoc 1

Mam 31 jeden lat. Jestem fanem komiksu, a mój świat umiera.

The Islands of Scars nie jest komiksem dla mnie. Po osiągnięciu pewnego wieku częściej znajdujemy się po przeciwnej stronie niż bohaterowie naszego dzieciństwa. Nie ma w nas już tego buntu, który wypalił się z upływem lat. Nie walczymy już o wolność i sprawiedliwość, a nasze postawy życiowe bliższe są dawnym naszym wrogom. Stajemy się Leksem Luthorem, który nie akceptuje idealizmu i naiwności Supermana. Najnowszy tom przygód Green Arrow boleśnie mi to uświadomił.

Cry Havoc 2

Po pierwsze: nie jest to dobry komiks dla odbiorców w mojej grupie wiekowej. Nawet nie dlatego, że sam album jest infantylny i ponad wszelką wątpliwość skierowany do innej grupy docelowej. The Islands of Scars otwiera historia, w której perspektywa jest diametralnie inna. Nie mamy do czynienia z narracją prowadzoną z punktu widzenia Olivera Queena, bohatera z ogromnym stażem, któremu niewątpliwie bliżej do mojego pokolenia niż dalej. Komiksy z Green Arrowem ukazują się już przeszło 70 lat i przy okazji kolejnego restartu boleśnie uświadomiłem sobie, że jego grupą docelową są raczej osoby w wieku nastoletnim, a nie dojrzały czytelnik. Sins of the Mother, historia o której mowa, mogła być rewolucyjna. Nieco naiwna opowieść, z dobrze dobraną kreską do narracji prowadzonej przez zbuntowaną nastolatkę, nawiązywałaby to klasyki komiksu superbohaterskiego. Przedstawienie perspektywy młodego pokolenia idealnie wpasowałoby się w koncepcje Rebirth. Zderzenie postaw życiowych, dorosłego Olivera Queena ze świeżością i realnym niezrozumieniem jego przyrodniej siostry, Emiko Queen – Red Arrow. To zdecydowanie najlepsza historia zawarta w albumie. Jest w niej wszystko – od sieci intryg, poprzez konflikt zarówno z bratem, jaki i matką, aż po prawdziwe problemy okresu dojrzewania. To właśnie wtedy uświadomiłem sobie, że ten album nie jest dla mnie.

Emiko jest doskonałą kreacją Benjamina Percy’ego. Nie dość, że świetnie wpasowuje się w stereotypy odnośnie nastolatek, to jeszcze nie jest przy tym cliché. Nie umiałem jej współczuć, nie czułem do niej sympatii. A mimo to wzbudza silne emocje: gniew i frustrację. Tak jak każda nastolatka u osoby, która okres buntu ma już za sobą, jest ukształtowana i poważna. Tak jak wzbudzała te same silne emocje u Olivera Queena. Bohatera, który wskutek swojego uporu zdejmował drzwi z zawiasów, żeby udowodnić nastolatce swoje racje. Takie momenty sprawiają, że historie obrazkowe wydają się prawdziwe. Dla takich emocji czytamy komiksy. Nawet jeśli problemy Emiko nie dotyczą już nas samych, wydają nam się błahe i dziecinne. To zazwyczaj dorośli nie rozumieją swoich dzieci, a dzieci zazwyczaj uważają, że ich tragedie są końcem ich świata. Percy – scenarzysta serii, który pracował nad nią również przed restartem – ma 38 lat. Fani oraz środowisko komiksowe uznają, że mimo niewielkiego stażu w medium, jest on jednym z lepszych autorów odpowiedzialnych za przygody Zielonej Strzały. Według mnie – bezpodstawnie.

Cry Havoc 3

The Islands of Scars jest tomem bez jasnej myśli przewodniej. Struktura albumu nie daje nam spójnej opowieści, będącej częścią większej całości. Zamiast tego otrzymujemy, fragmentaryczne i epizodyczne historie luźno powiązane ze sobą postaciami bohaterów. Tak naprawdę, największym grzechem tego albumu jest nawiązanie do niechlubnej tradycji komiksu superbohaterskiego. Percy, chcąc przykuć uwagę odbiorcy, raz za razem wprowadza nowe zagrożenia i nowych złoczyńców, karmiąc się krótkotrwałą ekscytacją. Tak jakby dzisiejszy komiks nie dokonał jako medium żadnego rozwoju od czasu charakterystycznych dla Stana Lee krzykliwych tytułów i zapowiedzi kolejnej ekscytującej walki i wielkiego pojedynku. Nie ma nic złego w formule „monster of the week”, z której z powodzeniem korzysta wiele dzisiejszych seriali superbohaterskich. Jednak po samym tytule, jak i zespole artystów, którzy nad nim czuwają, spodziewałem się o wiele więcej. Eklektyczność albumu aż boli, zwłaszcza że oprawa graficzna również wykonywana jest przez różnych rysowników. Poszczególne przygody stanowią niewiarygodny ciąg zbiegów okoliczności, tak jakby za serię odpowiedzialni byli również różni scenarzyści. To smutne, bo nad całością powinien czuwać Percy, który jest autorem wszystkich rozwiązań fabularnych, a tytuł ukazuje się w wydaniach zeszytowych raz na dwa tygodnie. O ile każda z historii z osobna mogłaby przykuć uwagę czytelnika na krótką chwile i stanowić tanią rozrywkę, to jako całość zebrana w jeden tom nie przekonuje.

Wielka szkoda, bo Percy do tej pory zbierał same pochwały. Jego scenariusze uważane były za powrót do legendarnego okresu, gdzie za przygody Olivera Queena odpowiedzialny był Jeff Lemire. The Islands of Scars jako wydanie zbiorcze można podzielić na trzy części i z powodzeniem sprzedawać jako oddzielne tomy. Mamy tutaj opowieść o buncie nastolatki, po raz kolejny ucieczkę z „bezludnej” wyspy oraz historię, która nawiązuje do klasycznej powieści kryminalnej Agaty Christie Morderstwo w Orient Expressie. Problem polega na tym, że autorzy nie traktują ich jako zamkniętych fabuł, a jako szereg przygód, gdzie ciąg przyczynowo-skutkowy zdaje się być zachowany. Efekt jest tragikomiczny, wygląda, bowiem na to, że w tym świecie realnym jest zatrzymanie międzynarodowej organizacji przestępczej, zniszczenie szlaku przemytu narkotyków, do którego wykorzystywany jest jeden z cudów obecnej techniki, a zarazem najnowszy pociąg transkontynentalny, gdzie mają miejsce rozmowy pokojowe o globalnym geopolitycznym zasięgu. Dodatkowo w tle można nawet zobaczyć sekretarz stanu i była kandydatkę na prezydenta USA – Hillary Clinton. Wszystko to w odstępach nie godzin, ale minut od siebie. Muszę wyraźnie zaprotestować: wysiadam z tego pociągu, nie kupuję tego. Ten komiks nie jest dla mnie, nawet jeśli miałby stanowić jedynie hołd dla czystej, nieskrępowanej rozrywki. Szczególnie jeśli miałby to być powrót do mocniejszego zaangażowania się bohatera w ważne i istotne kwestie z dziedziny polityki, ochrony środowiska i społecznego zaangażowania. A takie ambicje też posiada.

Cry Havoc 4

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: GREEN ARROW VOL. 2: ISLAND OF SCARS (Rebirth)
Wydawnictwo: DC Comics
Typ: Komiks
Gatunek: Superhero
Data premiery: 05.04.2017
Scenariusz: Benjamin Percy
Rysunki: Stephen Byrne, Juan Ferreyra, Otto Schmidt
Okładka: Otto Schmidt
Liczba stron: 160

Rafał Pośnik

Rafał Pośnik

Komiksowy geek i fan twórczości przedstawicieli brytyjskiej fali. Nowy w Nie tylko gry. Silnie zaangażowany w środowisko RPG, etatowy mistrz gry na najważniejszych konwentach w Polsce. Zapalony zwolennik szkoły Karen Berger. Po latach spędzonych z tytułami Vertigo przekonał się do image Comics. Niewątpliwie uwielbia dobry horror. Prowadzi silnie emocjonalne sesje w systemach takich jak : Wampir Maskarada, Mroczne Wieki, Mag Przebudzenie i Wstąpienie. Ceni nurt graficznego Hiperrealizmu, uważa się za Dziecko twórczości Lovecrafta, Gaimana oraz Mignoli. Lubi pracować dla Imperium Zła. Piszę również dla KZ – Magazynu Miłośników Komiksu.

  • Michał Chmielowiec

    2 razy w miesiącu. 😉

  • @michachmielowiec:disqus dzięki za zwrócenie uwagi. Już poprawione. Nie raz na dwa miesiące, a raz na dwa tygodnie :0