Recenzja komiksu Kościsko

Kościsko 1

Przyznaję bez bicia, że nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z twórczością Karola Kalinowskiego, jednak hype wokół jego najnowszego albumu był tak duży, że udzielił się również mnie. Autor wielokrotnie nagradzanej Łaumy długo kazał czekać czytelnikom na kolejne dzieło, a oczekiwania były ogromne. Czy udało się je zaspokoić? Tak. Czy Kościsko to komiks idealny? Nie.

Karol wraz ze swoim synem Maksem przeprowadzają się do małego miasteczka, żeby zacząć nowe życie. Od samego początku okazuje się jednak, że tytułowe Kościsko nie jest zwykłą miejscowością, a jego mieszkańcy skrywają mroczną tajemnicę.

Kościsko 2

KaeRel (pseudonim autora) posiada umiejętność opowiadania historii, które trafiają zarówno do dorosłych, jak i do młodszych odbiorców, a jego najnowsza opowieść również się do takich zalicza. Z początku można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z mieszanką obyczajówki i fantastyki, żeby za moment dopatrzeć się elementów grozy, a nawet wątków science-fiction. Czytelnik znajdzie tutaj wiele odniesień do słowiańskich legend i mitów, a kolejne bożki i demony oswajające latające kamienie wyskakują z szafy co i rusz. Wszystko to okraszone jest świetnym poczuciem humoru. Jednocześnie ani przez moment nie ma się wrażenia, że autor przeszarżował. I chyba właśnie to jest największą siłą Kościska. Karolowi Kalinowskiemu udało się wtłoczyć do tak prostej historii ogrom kolorytu i uśmiechu, nie gubiąc przy tym jej przesłania. Bo Kościsko to opowieść o tym, jak przygotować siebie i naszych bliskich na to, co nieuniknione, czyli na śmierć. To opowieść, która nie pozwoli Wam się od siebie oderwać aż do samego końca.

Kościsko 3

I tutaj należy wspomnieć o jedynej, ale ogromnej wadzie komiksu: jest on najzwyczajniej w świecie zbyt krótki. Kiedy już poczuje się, że świat przedstawiony wciąga nas jak odkurzacz, autor szybko zamyka wszystkie wątki, a my pozostajemy z poczuciem niedosytu. W zasadzie żadna postać drugoplanowa nie ma okazji na rozwinięcie skrzydeł, przez co my – czytelnicy – nie dostajemy szansy lepszego ich poznania, nie wspominając nawet o możliwości utożsamienia się z którąkolwiek z nich. Wątek tajemnicy, tak umiejętnie budowany przez większość czasu, nagle jest zamykany w kilku ostatnich stronach. Osobiście odniosłem wrażenie, że dostałem jedynie pilotaż większego projektu, który został szybko domknięty ze względu na brak środków. Jest to rozczarowujące tym bardziej, że zdaję sobie sprawę z ogromu pracy i serca, jakie autor włożył przez te wszystkie lata zarówno w scenariusz, jak i stronę graficzną.

Jeśli chodzi o stronę wizualną, to czarno-białe rysunki prezentują się świetnie. Tła wręcz przytłaczają szczegółowością, co bardzo fajnie kontrastuje z prostą kreską zastosowaną przy projektowaniu postaci. Spoglądając na pejzaże można wręcz usłyszeć szum wiatru i szmer przepływających w pobliżu strumyków. Pod tym względem Karol Kalinowski to istna światowa czołówka. Warto również nadmienić, że album został pięknie wydany przez Kulturę Gniewu. Papier jest wystarczająco gruby, okładka cieszy oko, a mały format (165×165 mm) sprawia, że komiks bardzo dobrze leży nawet w dziecięcych dłoniach.

Kościsko 4

Podsumowując, Kościsko to świetnie zilustrowana i napisana opowieść. Powinni się z nią zapoznać zarówno młodzi, jak i bardziej dojrzali fani komiksów. Ta historia o rodzicielstwie i nieuchronności śmierci pozostawi ślad w każdym czytelniku. Szkoda tylko, że owa historia jest tak krótka…

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Kościsko
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Typ: Komiks
Gatunek: Fantastyka
Data premiery: 05.10.2016
Scenariusz: Karol “KRL” Kalinowski
Rysunki: Karol “KRL” Kalinowski
Liczba stron: 192

Łukasz "alex_dp" Hebel

Łukasz "alex_dp" Hebel

Urodzony w 1988 roku. Uwielbia filmy, zarówno dobre jak i te gorsze. Wielki fan Quentina Tarantino. Zdecydowanie zbyt dużo czasu spędza przed telewizorem z padem w ręku. Jego marzeniem jest posiadanie wszystkich konsol na rynku. Uwielbia rywalizację pomimo tego, że zazwyczaj przegrywa. Od niedawna zarażony miłością do komiksów, nie pogardzi również dobrą książką. Jeżeli ma dobry dzień to pisze o sobie w trzeciej osobie.