Mechaniczny nadmiar. Recenzja komiksu Lady Mechanika Volume 1: The Mystery of the Mechanical Corpse

Lady Mechanika 1 cover

Steampunk jako gatunek charakteryzuje się głównie barokową przesadą. Owszem, opiera się na wiktoriańskich wartościach racjonalizmu i postępu, niemniej jednak w wizerunkach utrzymanych w tej stylistyce dominuje przede wszystkim szaleńczy nadmiar – pełno tu nielogicznych przekładni, zegarów, manometrów i zębatek. Clou konwencji jest konwentowe bycie na pokaz, dlatego kapiące od ozdobników urządzenia i kostiumy, których funkcjonalność pozostaje pod znakiem zapytania, są tak fotogeniczne. Do fascynacji tym stylem przyznaje się autor rysunków i scenariusza do Lady Mechaniki – Joe Benitez.

Tytułowa postać to – można powiedzieć – steampunkowa superbohaterka. Jej imię budzi zachwyt u jednych i grozę u innych. Przygody protagonistki stały się kanwą wielu groszowych magazynów w świecie przedstawionym komiksu – jednym słowem heroina cieszy się sławą i uznaniem mieszkańców miasta Mechanika – najbardziej rozwiniętego ośrodka Wspólnoty Brytyjskiej. Oprócz stylowego, wydekoltowanego gorsetu oraz zestawu gadżetów dostarczanych przez zaprzyjaźnionego wynalazcę nazwiskiem Lewis, ma również mechaniczne ręce i… amnezję. Lady Mechanika jest pewna siebie, dość surowa, zdystansowana wobec innych (nie cierpi, gdy ktoś ją dotyka), w czym przypomina Major Motoko Kusanagi z Ghost in the Shell. Nie wie, kto zastąpił jej kończyny nieludzkimi mechanizmami ani w jakim celu to uczynił.

Lady Mechanika 1 alley

W pierwszym epizodzie opowieści (dostępnym za darmo w serwisie Comixology) Lady Mechanika trafia na ślad eksperymentów podobnych do tych, którym została poddana i krzyżuje plany Lorda Blackpoola (właściciela Blackpool Armaments Co.), na kolejnych kartach tej historii stającego się nemezis naszej bohaterki. Postaci w komiksie jest sporo i przeszłość każdej, nie tylko głównej z nich, skrywa jakiś sekret. Kogo tu nie ma? Jednooki antagonista oraz jego anonimowi pomagierzy, wspomniany szalony naukowiec, cygańscy cyrkowcy, zamaskowany mściciel czy lekarz i jego córka, zafascynowana Lady Mechaniką (ale tym jej wizerunkiem, który promują brukowce). Do tego – oczywiście – mamy adekwatną scenografię; wydarzenia rozgrywają się w podmiejskich katakumbach, wśród cyrkowych namiotów, na wrzosowiskach oraz na pokładzie sterowca. Wszystkiego dopełniają kostiumy, wyglądające na żywcem zdjęte z konwentowych cosplayerów. Jak widać, autor próbował wcisnąć tu jak najwięcej elementów gatunkowego sztafażu. Niestety, czasem trudno to docenić, gdyż kolory Petera Steigerwalda są zbyt ciemne i czynią całość nieczytelną. Nieumiarkowanie jest również cechą tekstu – dialogi są zbyt rozwlekłe i częstokroć nie prowadzą donikąd, a postacie powtarzają w kółko te same zdania. Momentami dymków jest tak wiele, że Lady Mechanika przypomina właściwie ilustrowaną powieść.

Lady Mechanika 1 fight

Przyznam, że z powyższych względów pierwsza połowa tego albumu bardzo mnie zmęczyła – znużony byłem wyświechtanymi motywami oraz przewagą tekstu nad mało czytelnymi rysunkami i brnąłem dalej jedynie z recenzenckiego obowiązku. Benitez mocno zanurzony jest w steampunkowym świecie i widać, że bawi go kreowanie parowych urządzeń, mosiężnych akcesoriów, zegarowych mechanizmów czy skórzanych gorsetów. Twórca niewiele daje od siebie – Lady Mechanika to żonglerka znanymi elementami. Początkowo również scenariusz nie wydaje się szczególnie oryginalny. Na szczęście okazało się, że autor potrafi wyjść poza schematy fabularne i ograne chwyty, a intryga zagęściła się i skomplikowała. Akcja nabrała również tempa, w związku z czym druga część mocno mnie wciągnęła. Gdyby obciąć połowę elementów tekstowych i dodać więcej grafiki, byłoby to z korzyścią dla całości. Szkoda że właściwie żaden z wątków nie doczekał się rozwiązania, a na sam koniec zafundowano nam kolejne tajemnice. Niemniej są one na tyle intrygujące, że zachęcają do lektury kontynuacji serii.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Lady Mechanika Volume 1: The Mystery of the Mechanical Corpse
Wydawnictwo: Benitez Productions
Typ: Komiks
Gatunek: Fantasy
Data premiery: 18.11.2015
Scenariusz: Joe Benitez
Rysunki: Joe Benitez
Kolory i malowanie: Peter Steigerwald
Liczba stron: 152

Marcin „Martinez” Turkot

Marcin „Martinez” Turkot

Jestem geekiem trzydziestego któregoś poziomu, a także niepoprawnym fanboyem Supermana. W magisterce pisałem o związkach komiksu superbohaterskiego z mitami. W życiu zajmowałem się redagowaniem czasopisma o grach fabularnych i planszowych, tłumaczeniami gier, moderowaniem forów, pisaniem tekstów dla największego polskiego portalu internetowego oraz do "Tygodnika Powszechnego". Obecnie pracuję w reklamie. Uwielbiam komiks, w szczególności frankofoński, oraz animacje wszelakiego rodzaju (może poza anime, na którym się nie znam). Od ponad 20 lat gram w erpegi. Na gry komputerowe nie starcza mi już czasu...