Leśne bestie a przyjaźń. Recenzja komiksu Lumberjanes Volume 4

Lumberjanes tom 4

W trzecim tomie Lumberjanes pojawiło się sporo informacji o przeszłości harcerek. Jo i April spędzały dotąd całe dnie na czytaniu, Mal planowała założenie zespołu rockowego, a Molly była cicha i samotna. W najnowszej zbiorówce będzie z kolei o tajemnicy z młodości Rosie, ich komendantki. Po dwunastu rozdziałach wiecie już, że raczej nie chodzi o żadnego romantycznego chłopaka… A przy okazji pojawi też coś nowego o Kobiecie Niedźwiedziu i sepiowych latach skautingu.

Zacznijmy od tego, co wiadomo z poprzednich odcinków: na obozie coś dziwnego dzieje się z czasem (a może i z przestrzenią). Bez drastycznych zmian: można się wyspać, doba wygląda właściwie normalnie… Problemem jest synchronizacja zegarków z zewnętrznym światem. Może to tylko kwestia dobrej zabawy i globalnego ocieplenia, jednak tym razem coś się popsuje w środku tej pięknej anomalii i harcerki zaskoczy zima. Jak na złość w dniu, kiedy miały uczyć się rozbijania namiotów i podstaw survivalu. Najlepiej byłoby przeczekać śnieg w domku pod kocem pijąc gorącą czekoladę, ale dziewczynom nie da spokoju pewien klasyczny motyw: wilki i myśliwy.

wilki

Myśliwym jest śliczna, zaradna blondynka, która obrała sobie za cel wypchanie wszystkich potworów endemicznych dla komiksowych lasów. Gdy Jen, opiekunkę najbardziej kłopotliwego domku Lumberjanes, zaatakowały wilki, traperka pokonała je i zabrała druhnę do swojej, pełnej gadżetów do taksydermii i książek, willi w środku puszczy. Tymczasem główne bohaterki zostają ewakuowane z ledwo rozgrzebanych namiotów do obozu przez Rosie dosiadającą łosia (jak Thranduil!). Skąd wzięła się maniaczka polowań, do tego posiadająca pamiątkowe zdjęcie z komendantką? Jak odbić Jen? I co na to wilki? Będzie się działo, pojawi się nawet skaut Barney, który zawsze wie wszystko najlepiej, co pomoże bohaterkom, choć doprowadzi Jo do białej gorączki. Na sam koniec ze swojej nory wylezie najpotężniejszy i najbardziej niedorzeczny potwór Ameryki.

Lumberjanes pokazują po raz kolejny przebojowość i przyjaźń na maxa. Banda jest coraz bardziej zgrana, Jen coraz mniej rozsądna, wreszcie widzimy więcej Rosie. Autorki wspominały w wywiadach (na przykład dla Comics Bulletin), że będzie Dumbledorem tego komiksu i w tym tomie wyraźnie to widać. Nie dość, że wspiera dziewczyny, wierzy w nie (a w przepisy BHP już niekoniecznie), to ma swoje tajemnice.

los

Po czteroodcinkowej przerwie wróciła Brooke Allen. Dzięki niej znowu w każdym obrazku widać energię i wrażliwość dziewczyn. Taksydermiska Abigail bez jej kreski nie miałaby tak upartych i dziewczęcych usteczek, epickiej fryzury i tanecznych ruchów. A na pewno nie byłaby tak twarda i pełna pasji (lub, jak sądzą współbohaterowie, obsesji).

Pomysł Stevenson, Ellis, Watters i Allen nie tylko zapełnia lukę na rynku komiksów dla dziewczynek, spełnia dziecięce marzenia autorek (i czytelniczek w podobnym wieku), ale pokazuje, jak zmienia się przemysł rozrywkowy. Mamy tu do czynienia z pewnym nowym trendem w kulturze popularnej. Wszyscy byliśmy przyzwyczajeni do tego, że przygody przeżywają chłopaki, czasami towarzyszy im dziewczyna, może nawet kilka, ale zawsze w mniejszości. Niezależnie od tego, jak bardzo (nie)feministycznie podejść do tematu, popularność Lumberjanes pokazuje, że da się inaczej. W obozie harcerek nie ma ani jednego mężczyzny (chyba że Bubbles jest szopem praczem, a nie praczką). Bohaterki spotykają czasem skautów, to zaradne chłopaki, ale na pewno nie przejmują głównej roli. Podobnie wygląda genderowa statystyka w Monstress, komiksie tworzonym przez kolejną dziewczyńską ekipę (Liu i Takedę). W Polsce mamy Achaję Ziemiańskiego czy powieści o czarownicach Jadowskiej lub Gromyko (to akurat tłumaczenie z rosyjskiego). Przy czym wymieniam to na szybko „z głowy czyli znikąd”. Blog Barnes and Nobel, zainspirowany ostatnim Mad Maxem, pokusił się nawet o listę książek science-fiction z twardymi kobietami w roli głównej.

camp

Póki co, to ostatni zbiorowy tom Lumberjanes. Kolejny jest planowany na grudzień, nie trzeba więc czekać zbyt długo. Tęsknotę mogą ukoić wydania zeszytowe, wciąż dostępne w sklepie Boom! Studios, blogi czy Tumblery autorek, wymienione wyżej pozycje albo inne babskie komiksy. Na przykład autorstwa Kate Beaton, wciąż nagradzanej za zbiór Step Aside, Pops, o której przypomniała mi koleżanka komentując poprzednią recenzję. Bierzmy się więc za ręce i ruszajmy buszować w książkach, bo jednak zima nadciąga, czas na koc, gorącą czekoladę i czytanie. Jeśli spadnie śnieg, pomyślimy o tropieniu potworów.

badger_badge

Agnieszka „Fushikoma” Czoska

Agnieszka „Fushikoma” Czoska

Mól książkowy, wielbicielka wilków i wilczurów. Interesuje się europejskim komiksem i mangą. Jej ulubione pozycje to na przykład Ghost in the Shell Masamune Shirow, Watchmen (Strażnicy) Alana Moora czy Fun Home Alison Bechdel, jest też fanem Inio Asano. Poza komiksami poleca wszystkim Depeche Mode Serhija Żadana z jego absurdalnymi dialogami i garowaniem nad koniakiem. Czasem chodzi do kina na smutne filmy, kiedy indziej spod koca ogląda Star Treka (w tym ma ogromne zaległości). Pisze także dla Arytmii (arytmia.eu).