ŁAŃCUCH POKARMOWY MIESIĄCA MIODOWEGO – recenzja komiksu Miesiąc miodowy na safari

Miesiąc Miodowy

Podobne udziwnione (zarówno w warstwie fabularnej, jak i graficznej) komiksy są już pewną normą dla tworów niszowych. Proporcje, perspektywa, kolor – to wszystko nie ma znaczenia. Liczy się pewien eksperyment, realizm magiczny dający wrażenie obcowania z czymś niezwykłym, niezwykły klimat oraz pewne przesłanie, zależne oczywiście od utworu. Bo przecież porzucenie prawdziwości nie oznacza przecież porzucenia także i prawdy. I chociaż stało się to już pewnym standardem, Miesiąc miodowy na safari to kolejny warty polecenia reprezentant tego nurtu.

Najpierw jest zauroczenie, potem zakochanie, miłość, a wreszcie ślub. Co potem? Odkrywanie wzajemnych minusów i wad charakterów? Dzieci? Znudzenie? Śmierć? Nie zapuszczajmy się aż tak daleko – pomiędzy tym wszystkim jest jeszcze miesiąc miodowy. Wyprawa w jakieś niezwykłe miejsce. Para nowożeńców z tego komiksu wyrusza wraz z przewodnikiem do tajemniczego lasu tropikalnego. Miejsce jest tak samo piękne, jak i niebezpieczne, a zamieszkują je gatunki, których chyba nikt poza wspomnianym przewodnikiem nie widział na oczy. W tym miejscu woda nie różni się od powietrza, wszystkie zwierzęta i rośliny w tej dżungli są trujące, a pasożyty z chęcią zagnieżdżają się w ciałach ludzi. Jak w tym osobliwym ekosystemie – a właściwie łańcuchu pokarmowym – odnajdzie się młoda para i jak bardzo miesiąc miodowy zmieni ich życie?

Miesiąc Miodowy 001

Śmiało można rzec, że Miesiąc miodowy na safari to psychodeliczny popis wyobraźni będący przede wszystkim ucieleśnieniem dziecięcych marzeń i niezwykłości. Ale niezwykłości bardzo zwykłej zarazem, bo bohaterowie komiksu kanadyjskiego scenarzysty i rysownika Jesse’ego Jacobsa (Fante Bukowski, By This Shall You Know Him czy serial Pora na przygodę) nie dziwą się niczemu. Świat wokół nich nie jest normalny, a jednak – zupełnie jak dzieci – przyjmują go, jako coś oczywistego. Tak po prostu jest, nawet jeśli nie wiedzą nic o jego mieszkańcach i funkcjonowaniu. Lubię podobne zabiegi, zderzenie ich z naszym racjonalizmem daje ciekawy efekt, w powieściach jednak pojawiają się niezwykle rzadko (na podobną co tu skalę tego typu podejście do tematu spotkałem chyba tylko w Barze dla potępionych oraz Kołysance, jeśli szukać literackich odpowiedników), co tylko zachęca do sięgnięcia po komiksy.

Oczywiście poza tym onirycznym, psychodelicznym popisem wyobraźni, Miesiąc miodowy oferuje także ciekawe spojrzenie na kontakt ludzi z dziką naturą oraz same relacje międzyludzkie. Bo łańcuch pokarmowy w tej opowieści wydaje się nie odnosić tylko i wyłącznie do kolejnych szczebli naturalnej drabiny żywieniowej. I chociaż tak właściwie nie dzieje się tutaj prawie nic, bohaterowie wędrują, rozmawiają, jedzą kolejne wymyślne dania, polują etc., etc., jest w dziele Jacobsa coś poruszającego. Coś pond kilka emocjonalnych scen, które pojawiają się w albumie.

Miesiąc Miodowy 002

Patrząc na tę powieść graficzną od strony rysunkowej, całość jest równie prosta i odrealniona, co treść, a jednak i na tym polu mamy do czynienia z czymś fascynującym. Wspominałem na wstępie, że w ostatnim czasie w tym gatunku stało się to pewnym standardem, bardziej modą, niż sztuką, ale nadal sprawdza się znakomicie. Jacobs wykorzystał tę formę z głową i sensem, a jej niezwykłość i bajkowość wręcz, choć brudna, doskonale podkreśla całość.

Czy trzeba dodawać coś jeszcze? Jeśli lubicie komiksy tego typu, będzie zachwyceni, jeśli nie znacie ich, wahacie się, dajcie im szansę – naprawdę warto. To znakomita odtrutka na mainstream i naprawdę świetna rzecz dla miłośników nietypowych, kolokwialnie mówiąc wykręconych opowieści.

A wydawnictwu Kultura Gniewu dziękuję za udostępnienie komiksu do recenzji.

Miesiąc Miodowy 003

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Safari Honeymoon (angielski), Miesiąc miodowy na safari (polski)
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Autor: Jesse Jacobs
Tłumacz: Agata Napiórska
Typ: komiks
Gatunek:komiks obyczajowy
Data premiery: 2017
Liczba stron: 80

Michał Lipka

Michał Lipka

Rocznik 88. Próbuje swoich sił w pisaniu, w tworzeniu komiksów także. Przede wszystkim jednak czyta - dużo, namiętnie i bez chwili wytchnienia. A potem stara się wszystko to recenzować. Prowadzi także książkowego bloga http://ksiazkarnia.blog.pl/