Recenzja komiksu Mighty Morphin Power Rangers Volume 1

    Power Rangers 1

Na początku tej recenzji muszę ci się do czegoś przyznać, drogi czytelniku. Jestem fanatykiem Power Rangers. Nie jest to wcale dla mnie tylko miłe wspomnienie z dzieciństwa, ale należę do pasjonatów uniwersum, oglądałem większość serii, włącznie z niedawno zakończoną Super Dino Charge. To stwierdzenie było konieczne, byś wiedział, z jakiej perspektywy napisano ten tekst.

Pod koniec roku 2015 dzieło Higginsa (Nightwing, Batman Beyond 2.0) i Prasetyi (Power Girl) stało się więc dla mnie najbardziej oczekiwanym tytułem na amerykańskim rynku. Z ogromnym zainteresowaniem śledziłem wszystkie informacje, jakie znalazłem – o tym, kto będzie tworzył, o zachowanym związku fabularnym pomiędzy zeszytami, o głównym temacie, tj. uwolnionym od Rity Tommym, o przeniesieniu nastolatków do XXI wieku, o nadaniu historii miejsca w oryginalnej linii czasowej, co zresztą bardzo mnie ucieszyło. Pozostając jeszcze w tym dość długim wprowadzeniu, pozwolę sobie doradzić, by przed przeczytaniem komiksu obejrzeć pięcioodcinkową opowieść Green with Evil (znajdziecie ją np. na polskim Netflixie), rozpoczynającą się siedemnastym epizodem Mighty Morphin Power Rangers. Obydwa dzieła mają na siebie mocny wpływ.

    Power Rangers 2

Najważniejsze jest jednak to, że autorom udało się te wszystkie niebywale wysokie oczekiwania fana marki spełnić. Powiedzmy sobie szczerze – przygody Rangerów (ujmując w to komplet 23 sezonów) zaoferowały wiele niesamowicie ciekawych i rozwijających się relacji między bohaterami, ale akurat ten aspekt (razem ze zbytnią schematycznością) nie był nigdy silną stroną Mighty Morphin. Scenarzysta sięgnął jednak po zasoby swojej kreatywności, wyciągnął to, co najlepsze z każdego z wojowników i dał nam coś, co równie dobrze mogłoby być oparte tylko na dialogach i pozbawione akcji. Tego po Power Rangers się nie spodziewałem. Śledzimy konflikt dzielący drużynę, wątpliwości dręczące Zielonego Rangera, a do tego w idealnym tempie rozwija się główny wątek fabuły. Na szczęście jednak dostaliśmy też tonę świetnych scen walki, perfekcyjnie rozplanowanych w kadrach. Na szczególne pochwały zasługują pojedynki zordów. Dlatego właśnie chciałbym zobaczyć współpracę Higginsa i Prasetyi przy Pacific Rim czy Godzilli. Warto przy tej okazji powiedzieć, że mimo głębi fabularnej autorom udało się nie „znolanizować” Power Rangers, czego baliśmy się w fandomie (jest pełno innych franczyz, które mogą być mroczne i brutalne, nie potrzebujemy tego tutaj).

    Power Rangers 3

Za mało jak na razie powiedziałem o twórcy oprawy wizualnej. Ten komiks nie odniósłby takiego sukcesu, gdyby nie on. Wspomniałem o scenach akcji, ale to nie koniec jego świetnej pracy. Zbrodnią byłoby nie zauważyć świetnie oddanych emocji bohaterów, czego, nie oszukujmy się, w oryginale brakowało (poza Jasonem Davidem Frankiem w roli Green i później White Rangera). Zachwyciłem się również projektem postaci pobocznych – dość wiernych oryginałowi, ale z bardzo korzystnymi kosmetycznymi zmianami.

    Power Rangers 4

Mam ogromną nadzieję, że duet Higgins i Prasetya będzie jeszcze długo współpracował w ramach tej serii. Moim zdaniem są na to spore szanse, bo w USA i nie tylko ten projekt okazał się ogromnym sukcesem finansowym – zeszyt #1 w rankingach sprzedaży za marzec przegrał tylko z Batmanem #50. Myślę, że z mojego tekstu wynika jasno – Mighty Morphin Power Rangers wydawnictwa BOOM Studios polecam każdemu bez wyjątku, ale raczej po obejrzeniu Green With Evil. To najzwyczajniej w świecie świetny i śliczny komiks akcji z wartymi śledzenia relacjami w drużynie oraz dobrze napisanymi postaciami pobocznymi, włącznie ze złoczyńcami.

Radosław „Radziu” Szalek

Radosław „Radziu” Szalek

Człowiek, który samym swoim istnieniem wprowadza konflikt we wszechświecie i jest chodzącą sprzecznością – pisze na stronie zarówno o DC jak i Marvelu, udziela się w fandomie Gwiezdnych Wojen i Star Treka, studiował na politechnice i aktualnie studiuje filologię. Ogląda wszystkie seriale komiksowe, chociaż przy większości 10 razy na odcinek zastanawia się, dlaczego to sobie robi. Co chwilę obiecuje sobie, że będzie czytał więcej komiksów, ale nie starcza mu kasy. Lubi gadać o popkulturze tak bardzo, że rodzina i przyjaciele często dziwnie się na niego patrzą i pozwalają mu prowadzić monolog.