Recenzja komiksu Minions Volume 2: Evil Panic

1

Część druga komiksu o minionkach, wydana przez Titan Comics, przezabawna kontynuacja Minions Banana. Tym razem zbiór krótkich historyjek dotyczy epidemii zła szerzącej się wśród minionków. Nie zawiera żadnych dialogów. Przyjemne dla oka ilustracje szybko się przegląda, a historie łatwo zrozumieć. Nie trzeba też czytać tomu pierwszego, którego fabuła jest zupełnie niezwiązana z fabułą Evil Panic.

2

Zaskakujące, jak jeden spray może zmienić głupiutkiego i zabawnego minionka w wiecznie głodnego, fioletowego, mhrocznego stworka o bujnej fryzurze a la mop podłogowy. Żółte minionki wykazują niezwykłe zdolności adaptacyjne – obracają czyny kolegów z ciemnej strony mocy na bardzo użyteczne rozwiązania, a ich niespożytą energię wykorzystują podczas gier i zabaw.

3

„Nowe” minionki są z pewnością bardziej chaotyczne od swoich żółtych odpowiedników, a ich umiejętności destrukcyjne nieco większe. Mimo to fioletowe minionki to nie takie znowu złe minionki. Może troszkę minionkowi troglodyci z wysuniętą dolną szczęką, znudzonym wzrokiem i rozczochranymi włosami, może trochę bardziej szaleni niż ich żółci krewniacy, ale cóż z tego, skoro esencja ich minionkowości pozostała nienaruszona?

4

Minions Evil Panic to publikacja z pewnością bardzo ciekawa dla młodego czytelnika, sprawia, że rośnie apetyt na informacje o minionkach i ich życiu codziennym. Przyjemna w odbiorze dla przedstawicieli każdej kategorii wiekowej – historia jest logiczna i ciekawa, akcja szybka. Co więcej pojawia się Gru – jeden jedyny raz, na samym początku w historii wprowadzającej i wyjaśniającej pochodzenie pierwszego „złego” minionka – najwyraźniej jest bardzo zajęty podbojem świata.

Ocena: 6.5/10

Plusy
+ nowy gatunek minionków
+ łatwe w odbiorze
+ przystępne dla wszystkich grup wiekowych, niezależnie od umiejętności czytelniczych
+ zabawne, lekkie, doskonałe na poprawę humoru
+ nie trzeba czytać zgodnie z kolejnością tomów

Minusy
– krótkie
– cena może się dla niektórych okazać zbyt wysoka w stosunku do objętości komiksu
– minionki aż do przesytu

Elżbieta Petrykowska

Elżbieta Petrykowska

Nie lubię mówić o sobie, studiuję filologię polską na UW i nie, nie będę nauczycielem. Pochłaniam książki w ilościach hurtowych; kiedy już siadam do oglądania filmów, schodzi mi na tym co najmniej cały dzień (z anime mechanizm jest ten sam); lubię mangę i anime; zajmuję się rekonstrukcją historyczną i kocham (słowo użyte z pełną świadomością) moją drużynę rekonstrukcyjną. Wyjazdy w kraju i za granicę są dla mnie źródłem najlepszych wspomnień i wspaniałej zabawy; lubię grać, a kiedy mówię w co, ludzie robią wielkie oczy i “jest w ogóle taka gra?”, tak. Lubię odnajdywać w postaciach literackich cząstki bohaterów romantycznych. Czytam i oglądam wszystko, i sięgnę po wszystko, żeby móc sprawdzić co mi się podoba, a co nie (np. ostrygi są obrzydliwe). Jestem uzależniona od herbaty. W razie pytań odpowiem na wszystko (wszystko to wszystko, jestem cierpliwa).