Recenzja komiksu Mirror’s Edge Exordium

Mirror’s Edge Exordium

Mirror’s Edge zadebiutowało w 2008 roku jako gra akcji z widokiem z perspektywy pierwszej osoby. Produkcja podbiła serca publiki swoją niecodzienną mechaniką, pozwalającą przemierzać dachy futurystycznej metropolii z użyciem nadzwyczajnych umiejętności parkouru. Odzwierciedleniem zachwytu graczy mogą być wysokie oceny wystawione przez serwisy branżowe. Oczywistym więc jest, że kontynuacja to wyłącznie kwestia czasu. Tak oto w tym roku na sklepowych półkach pojawił się reboot serii o podtytule Catalyst. Premierze gry towarzyszył komiks Mirror’s Edge Exordium będący bezpośrednim wprowadzeniem do wydarzeń z tytułu studia DICE. I właśnie ostatniego z wymienionych produktów dotyczyć będzie niniejsza recenzja.

Fabuła obraca się wokół znanej fanom serii Faith, młodej sprinterki, w czasie, gdy dopiero zaczyna wyrabiać własną reputację w mieście. Niefortunne okoliczności w trakcie wykonywania zadania krzyżują jej ścieżki z niejakim Dogenem, szefem przestępczego półświatka. Ten, zafascynowany umiejętnościami bohaterki, proponuje naszej postaci układ. W zamian za wykonanie zleconych przez niego, często niebezpiecznych zadań, Faith nie tylko zostanie puszczona wolno w nienaruszonym stanie, ale otrzyma również rysunek naszkicowany przez jej matkę. Stawka jest tym większa, że obraz ten to jedna z nielicznych pamiątek po rodzinie głównej bohaterki. Tak oto w trakcie podróży przez 6 zeszytów, na które składa się fabuła Mirror’s Edge Exordium, towarzyszymy naszej protagonistce w walce o odzyskanie fragmentu własnej przeszłości. Widzimy również jej przemianę z nieopierzonej nastolatki w doświadczonego sprintera, a także odkrywamy genezę okoliczności, w jakich ją spotykamy w prologu Catalyst.

004

Przyznam szczerze, że zgłosiłem się do recenzji z myślą, że znajomość wyłącznie gry z 2008 roku wystarczy, bym mógł odnaleźć się w fabule komiksu. Niestety, bez uprzedniego ogrania tegorocznego reboota wiele przedstawionych postaci, takich jak lider grupy Noah czy też wymieniony wcześniej Dogen, zobaczymy po raz pierwszy. Wyjątek od reguły stanowi Celeste, którą mieliśmy okazję spotkać już w samouczku do Mirror’s Edge, zaś w Exordium jest przywódcą odrębnej grupy sprinterów. Niemniej komiks czyta się bardzo przyjemnie, nie mamy do czynienia z wielowątkową, wciągającą na długie godziny historią, nadaje się jednak rewelacyjnie jako przerywnik w trakcie wielominutowej jazdy komunikacją miejską (sprawdzone osobiście). Ciekawa fabuła, może pozbawiona większych zwrotów akcji, ale wypełniona scenami ucieczek i wyścigów po dachach z pewnością powinna zainteresować wszystkich fanów serii.

Jak możemy wyczytać z pierwszych stron, pieczę nad częścią stylistyczną sprawowało wiele różnych osób odpowiadających za odmienne elementy, takie jak kolory czy też teksty w dymkach. Nie mogę się uznać za znawcę w dziedzinie rysunku, dlatego też nie wiem, czy to, co powiem pokrywa się z rzeczywistością. W moim mniemaniu jednak mimo takiego rozbicia ról komiks dobrze komponuje się w jedną całość. Przechodząc z jednego zeszytu na drugi nie odczułem zmiany ręki tworzącej widoczne na stronach obrazki. Zachowano typowy dla serii, minimalistyczny, a zarazem symboliczny styl prezentowania miasta i bohaterów. Metropolia, w której porusza się nasza bohaterka, jest nieskazitelnie czysta, skąpana w wszechogarniającej bieli. To samo dotyczy strażników porządkowych tępiących każdy przejaw nieposłuszeństwa. Symptomem chaosu i odstępstwa od normy są właśnie sprinterzy, zakłócający stworzony ład nie tylko czynami, a także ubiorem, wyróżniając się na tle otoczenia. W skrócie, rysunki zostały wykonane porządnie, z zachowaniem obowiązującej w uniwersum kolorystyki i w tej materii nie można mieć do twórców komiksu żadnych pretensji.

034

Podsumowując, Mirror’s Edge Exordium nie jest żadnym magnum opus na rynku komiksowym, lecz nie sądzę, by kiedykolwiek miało się nim stać. Natomiast jako wprowadzenie do wydarzeń z Catalyst sprawdza się znakomicie, pozwalając powrócić do uniwersum znanego z monitora czy też telewizora. Ciekawa historia obrazująca początki kariery Faith jako sprinterki z pewnością zaciekawi fanów serii, natomiast ciągła dynamika zdarzeń na kolejnych stronach spowoduje, że po rozpoczęciu lektury komiks zostanie odłożony dopiero w momencie przebrnięcia przez stronę końcową. Dla entuzjastów marki: pozycja obowiązkowa.

Tomasz „Snah” Rosłon

Tomasz „Snah” Rosłon

W skrócie na mój temat: zmęczony student, zawzięty rzeźbiarz tekstów, entuzjasta dobrej książki, oddany gracz. Urodziłem się w 1995 roku i jestem rówieśnikiem takich filmów jak Desperado i Batman Forever. Wolny czas spędzam przy dobrym kryminale lub innej wciągającej produkcji. Swoją karierę recenzencką prowadzę nieprzerwanie od 2013 roku tworząc mniej lub bardziej udane oceny wszelkiej maści tytułów. Do ekipy NTG trafiłem przypadkiem i zostałem na dłużej. W chwili, gdy to czytasz jestem dumnym redaktorem bloga i troskliwym członkiem ekipy.