Recenzja komiksu Monstress Volume 1

1

Gdzieś w Azji, wśród stepów i wielkich miast, w okolicach 1900 roku, po wielkiej wojnie, która spustoszyła cały znany świat, graniczą ze sobą państwo ludzi i kraj Arkanów (Arcanics). Na tych drugich organizuje się polowania, gdyż ich ciała są źródłem magii. Człowiek, który je zje, zostaje na chwilę obdarzony mocą. Tak właśnie zdobywają potęgę cumae, czarownice z zakonu stworzonego przez Marium, urodzoną w Galilei w IV wieku.

Maika jest Arkanką o bardzo ludzkim wyglądzie i bardzo nieludzkiej sile. Co jednak nie znaczy, że wszystko może i zawsze wygrywa. Na samym początku komiksu zostaje wystawiona naga, zakuta w obrożę, na aukcji niewolników. Brakuje jej lewego przedramienia, a na jej piersi widać bliznę w kształcie oka. To właśnie ten znak sprawia, że potężna cumae postanawia ją kupić. Okaże się jeszcze, że wiele osób w tym świecie tropi tajemnicę skrywaną za tym symbolem.

2

Monstress to komiks o dziewczynie próbującej zrozumieć swoje pochodzenie i potwora, który w niej siedzi; chcącej podpalić otaczający ją świat wojowniczek, czarownic i niewolników. To historia pełna przemocy, zaczyna się od kanibalizmu… Właściwie nie – od tego, że w państwie ludzi zjedzenie Arkana jest tym samym co spożycie magicznego, drogiego zwierzęcia. To, że “zwierzę” mówi, czyta, ma rodzinę, wolę i inteligencję, nikogo nie zastanawia. Magia jest ważniejsza, mieszkańcami tej krainy kierują pragmatyzm i potrzeba władzy.

„To historia, którą chciałam opowiedzieć już od dawna – po prostu zajęło mi trochę czasu złożenie jej w całość" – powiedziała autorka scenariusza, Marjorie Liu, w wywiadzie dla Newsramy ([LINK]). Ta płodna pisarka (od 2008 roku wydawała mniej więcej 3 książki rocznie) często wykorzystuje w swojej twórczości motyw bycia potworem, wyrzutkiem, kimś “nie stąd”. Mówi o sobie, że tak właśnie się czuje: ma chińsko-amerykańskie pochodzenie, zawsze była „inna”, zarówno wśród Amerykanów, jak i Chińczyków. Dodatkowo jest z pokolenia, które dorastało na przełomie lat 80. i 90., kiedy kształtował się nie tylko multikulturalizm, ale i nowe definicje równouprawnienia.

3

Mówiąc wprost: to emancypacyjny i feministyczny komiks. Liu powiedziała Newsramie: „Każda dziewczyna, czy chcemy to zauważać czy nie, jest wojowniczką”. W ramach własnej kampanii stworzyła historię pełną różnych kobiet – czarownic, wilczyc-rycerek, kotek-profesorek, lisic w potrzasku, bogiń i demonic. To one polują i uciekają, niszczą i ratują świat. A najwspanialsze w tym wszystkim jest to, że nie zauważa się wcale tej światopoglądowej „misji” autorki. To nie jest broszurka uświadamiająca ani powieść moralizatorska. To wiarygodny, dobrze skonstruowany świat pełen żywych osób, z ich charakterami i planami. Po jego wielkich stepach i lasach czasami snują się, zupełnie ślepi na żyjących i bezsilni, bogowie. To wielkie postacie, chodzące góry o zwierzęco-ludzkich kształtach, pokryte piórami i oczami. Wyglądają jak zjawy innych bóstw i smoki z Shin Angyo Onshi albo Kolos Goy'i. Być może są spokrewnieni z zamieszkującym ciało Maiki potworem, który z kolei przypomina Alucarda z Hellsinga (gdy ten przybiera demoniczną formę). Ma też trochę macek…

Autorką tych wizji jest Sana Takeda, rysująca także dla Marvela (MsMarvel). Stworzyła w Monstress przepiękny, pełen detali, mroczny art-déco steampunk. W pierwszym tomie widać go najbardziej w dekoracyjnych okładkach i wnętrzach bogatych rezydencji cumae, ale plansze ze szkicami obiecują także monumentalne miasto. Stroje postaci inspirowane są Azją; podobne zbroje można zobaczyć w wielu mangach. Ale znajdzie się także elementy egipskie, na przykład ogromne, złote świątynie z portretami boga w masce wilka. Komiks wypełniają niezwykle eleganckie obrazy, a najpiękniejsze z nich są chyba oczy Maiki ocienione gęstymi rzęsami.

4

Świat wykreowany przez Liu i Takedę nie jest jedynie mroczny. Pojawiają się w nim na przykład Arkanowie pochodzący od bogini Ubasti (skojarzenia z egipską Bastet są jak najbardziej uprawnione). Wyglądają oni jak koty o wielu ogonach i to z notatek do wykładu pani profesor z tej rasy czytelnik dowiaduje się co nieco o miejscowej historii i naturze magii. Na razie mało w tej opowieści humoru, nie ma na przykład bohatera, który by żartował czy był ironiczny, ale może jeszcze zostanie nim pewien towarzysz Maiki, kocur cytujący wciąż dawnych poetów.

Monstress naprawdę przemawia do wyobraźni, porusza ważne problemy odmienności, widocznej na pierwszy rzut oka czy bycia „tym innym” (co już niekoniecznie musi być widoczne), walki o wolność i samodzielność. Maikę napędza chęć kontroli swojego potwora, ale także zrozumienia, skąd się w niej wziął, w czym jedynie trochę pomagają jej wspomnienia o matce, która prawdopodobnie jest odpowiedzialna za jego obecność. Czasami tylko obawiam się, że taki punkt wyjścia przesunie ten komiks w stronę young adult fiction zamiast fantastyki po prostu.

5

Liu i Takeda poznały się przy X-23; po zakończeniu tego projektu dalej trzymały się razem, ale pracowały osobno. Dopiero po trzech latach pisarka wyszła z pomysłem stworzenia Monstress. Już pierwsze szkice rysowniczki ją zachwyciły – w prawie każdym wywiadzie nazywa Takedę geniuszem. Ona z kolei wspomina, że tym razem postanowiła zmienić swój styl, zrobić coś nowego, stąd jej odwaga przy rysowaniu historii Maiki. To, co planują, jest zakrojone na wielką skalę. Widzą Monstress jako długą opowieść, a Liu mówi, że już teraz trudno jej się utrzymać w ryzach jedynie 20-22 plansz na miesiąc. Nic w tym dziwnego, skoro jej pierwszy cykl powieściowy miał 11 tomów. Komiks zaczyna się w Azji, ale na niej się raczej nie skończy. Ta katastrofa, której skutki jeszcze widać dookoła, objęła na pewno więcej niż jeden kontynent. W wywiadach dla Nerds of Color ([LINK]) i Guerniki ([LINK]) Liu wspomina o tym, jak fascynują ją świat międzywojennego Szanghaju (nazywanego Paryżem Azji) i Hong Kongu oraz inspiracje, jakie kultura tych miast zaszczepiła na Zachodzie. W jej wizji alternatywnej historii prawdopodobnie nie zabraknie także tego motywu. Można spodziewać się też nawiązań do prawdziwej przeszłości Chin, na razie pojawił się na przykład motyw masakry nankińskiej.

Wydawnictwo: Image Comics
Zeszyty w tym wydaniu: 1-6
Liczna stron: 192

Ocena: 8.5/10

Plusy
+ piękny styl, mroczny art-déco steampunk
+ wyraźnie odczuwalna wielkość wykreowanego świata
+ ekspresywne twarze postaci
+ sporo skojarzeń z mangą i sztuką Azji
+ świetne wykorzystanie wielu motywów dekoracyjnych z Chin, Japonii, Egiptu

Minusy
– jak na razie same poważne postaci
– lekkie zagrożenie klimatem young adult fiction

Autor: Fushikoma

Agnieszka „Fushikoma” Czoska

Agnieszka „Fushikoma” Czoska

Mól książkowy, wielbicielka wilków i wilczurów. Interesuje się europejskim komiksem i mangą. Jej ulubione pozycje to na przykład Ghost in the Shell Masamune Shirow, Watchmen (Strażnicy) Alana Moora czy Fun Home Alison Bechdel, jest też fanem Inio Asano. Poza komiksami poleca wszystkim Depeche Mode Serhija Żadana z jego absurdalnymi dialogami i garowaniem nad koniakiem. Czasem chodzi do kina na smutne filmy, kiedy indziej spod koca ogląda Star Treka (w tym ma ogromne zaległości). Pisze także dla Arytmii (arytmia.eu).