Recenzja komiksu Nieśmiertelny Iron Fist Tom 1 – Opowieść ostatniego Iron Fista

Iron Fist

Wydawnictwo Mucha Comics wydaje się konsekwentnie realizować strategię wydawania komiksów z bohaterami Marvela, których możemy oglądać w serialach na platformie Netflix. Po wydaniu rewelacyjnej serii Alias i całkiem udanym tomie Cage pora na Iron Fista. Zamierzona strategia czy nie, efekt jest taki, że więcej osób ma okazję poznać historie źródłowe, o wiele trafniej prezentujące i definiujące przedstawionych bohaterów. W przypadku postaci Iron Fista, wydanie na naszym rynku jednej z jego lepszych serii komiksowych zakrawa na prawdziwą rehabilitację. W końcu kiepski serial marnujący ogromny potencjał mógł niedzielnego widza i czytelnika komiksów do postaci Danny’ego Randa znacznie zniechęcić. Dlatego też każdy, kto wcześniej z postacią do czynienia nie miał i poznał ją dopiero w serialu, może mieć po lekturze recenzowanego komiksu mały dysonans poznawczy.

Komiksy z Iron Fistem w roli głównej, wydane w Polsce można policzyć na palcach jednej ręki. Dlatego właśnie nie jest to postać powszechnie na naszym rynku komiksowym znana. Dodatkowo, same realia, wokół których porusza się bohater, są mocno specyficzne i już z założenia nie przypadną do gustu każdemu. Oto mamy bowiem mistyczny, ukryty świat rządzący się swoimi prawami, posiadający własną mitologię, w którą należy się zagłębić. Rozpoczynając jednak czytanie i poznawanie postaci od recenzowanego tomu, czytelnik jest w stanie łatwo odnaleźć się w meandrach świata przedstawionego, a na wszystkie powstałe podczas lektury pytania w końcu pojawią się odpowiedzi (w tym lub kolejnych tomach oczywiście). Główni twórcy serii to znani nad Wisłą chociażby z przygód Hawkeye’a (Wyd. Egmont) Matt Fraction i David Aja. Dodatkowo udział przy powstawaniu opowieści mieli tacy artyści jak Ed Brubaker czy Tom Palmer.

Iron Fist 2

Mimo iż Iron Fist kojarzyć się może głównie z licznymi scenami walki czy całym nurtem kiczowatych filmów kung-fu z lat osiemdziesiątych, to scenarzyści serwują nam więcej niż tylko bezmyślną nawalankę. Podoba mi się balans pomiędzy przedstawieniem problemów, z którymi mierzy się Danny Rand we własnej osobie oraz tych, przed którymi staje po założeniu maski jako Iron Fist. Relacje pomiędzy głównym bohaterem a innymi (mniej jak i bardziej kluczowymi dla głównej historii) postaciami wypadają wiarygodnie. Nie brakuje tu humoru czy wątków głębszych, skrywających się nieco za strzelaninami lub zwyczajnym mordobiciem. Ponadto sam sposób pokazania dziedzictwa, tego, kim jest Iron Fist i jakie brzemię musi nosić, to małe mistrzostwo. Świetnie wykorzystano tu retrospekcje, przy których pracowali także inni rysownicy, więc przez to cała opowieść nie traci na spójności.

Kreska autorstwa Davida Aja ogólnie jest całkiem przystępna i może się podobać. Recenzowany komiks powstawał wcześniej niż wspomniany Hawkeye, więc jeżeli ktoś miał do czynienia z tym komiksem, może zauważyć pewnego rodzaju progres, jaki zaliczył przez ten czas rysownik. Mam jednak kilka zastrzeżeń co do kreski hiszpańskiego rysownika. Przede wszystkim wiele kadrów jest pustych i poza tym, co miały przedstawić, nie ma prawie nic. Dodatkowo, zostając przy wspomnianym Hawkeye, zarówno postaci Clinta Burtona jak i Dannego Randa są narysowane niemal identycznie. Rozumiem, że średniego wzrostu blondyn w średnim wieku do dość szeroka definicja, jednak podobieństwo jest rażące. Taki zabieg razem z kopiowaniem niektórych kadrów pozwala mi przypuszczać albo lenistwo autora, albo dostateczny brak umiejętności. Nie jest to może coś, co odbiera radość z poznawania historii, jednak jest drobnym zgrzytem, który wziąłem pod uwagę. Wielkie brawa należą się natomiast rysownikom za świetne odwzorowanie scen walki, uwypuklenie każdego znaczącego ciosu itp. Dzięki takiemu podejściu liczne sceny walk zyskują na atrakcyjności.

Iron Fist 3

Warto napisać kilka słów o samym wydaniu Iron Fista w Polsce. Wydawnictwo Mucha Comics stanęło bowiem na wysokości zadania. Komiks został wydany w większym formacie niż dotychczasowe, wspomniane we wstępie serie. Pozwala to jeszcze bardziej cieszyć się kadrami opowieści. Twarda oprawa oraz materiały dodatkowe to już u Muchy standard, jednak jak najbardziej cieszą i pogłębiają wrażenia płynące z lektury. Tłumaczenie oraz cena tomiku nie wzbudzają moich zastrzeżeń.

Podsumowując, Nieśmiertelny Iron Fist to udany, przemyślany komiks superbohaterski będący czymś nieco więcej od zwykłej nawalanki. Mitologia i świat przedstawiony ze względu na specyfikę (mistycyzm, kung fu itp.) nie jest czymś uniwersalnym, co spodoba się każdemu. Jest to jednak idealna pozycja dla osób, które w takich klimatach się lubują. Myślę, że recenzowany komiks spodoba się także osobom, które czuły niedosyt po serialowej adaptacji i chciałyby czegoś więcej. Tutaj dostaną tego aż nadto.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Nieśmiertelny Iron Fist – Tom 1 – Opowieść ostatniego Iron Fista
Wydawnictwo: Mucha Comics
Typ: komiks
Gatunek: superbohaterowie
Data premiery: wrzesień 2017
Scenariusz: Ed Brubaker, Matt Fraction
Rysunki: David Aja, Sal Buscema, Travel Foreman, Derek Fridolfs, Russ Heat, Tom Palmer
Liczba stron: 160

Mateusz "Logan" Smoter

Mateusz "Logan" Smoter

Rocznik ’90. Miłośnik retro gier (Amiga Rulez!), dobrego komiksu i cięższego brzmienia. Adept Brazylijskiego Jiu-Jitsu. Nie posiadam twittera, instagrama ani snapchata. Moja twórczość jaką znajdziecie na NTG to głównie recenzje komiksów. Fan twórczości Philipa K. Dicka czy Stephena Kinga.