nightwing2cover

Nightwing nie jest postacią szczególnie popularną w Polsce, przez co i serie o losach tego bohatera nie były nad Wisłą chętnie wydawane. Z nieukrywaną więc radością przyjąłem do wiadomości zapowiedź wydania regularnej serii w ramach DC Odrodzenie. Po całkiem dobrze ocenionym u nas pierwszym tomie przyszła pora na recenzję kolejnego. Czy jest to komiks równie dobry?

Drugi tom przygód Dicka Graysona zawiera zeszyty numerowane jako #9-15 i przedstawia wydarzenia mające miejsce po tomie pierwszym oraz crossoverze zatytułowanym Noc Ludzi Potworów. Główny bohater za sprawą Supermana trafia do tytułowego Blüdhaven, co jest swoistym powrotem do korzeni. To właśnie tam młody Grayson pląta się w pewną intrygę, która niestety nie jest szczególnie skomplikowana. Nie o nią jednak moim zdaniem chodzi, choć faktycznie przydałoby się nieco więcej zawiłości. Pierwsze skrzypce grają tutaj bohaterowie i relacje pomiędzy nimi. Skądinąd są to relacje przedstawione w świetny sposób przy użyciu bardzo dobrze napisanych dialogów. Głównego bohatera trudno nie polubić, a przy takiej sympatii do protagonisty przewraca się strony tomiku w celu poznania dalszych wydarzeń, czerpiąc przy tym sporą dozę przyjemności z lektury.

nightwing2-2

Widać, że Tim Seeley miał pomysł na bohaterów, natomiast przy samych wydarzeniach i zwrotach akcji jego wizja nie była aż tak klarowna. Podoba mi się również pomysł na przedstawienie Nightwinga w roli bohatera rozchwianego przez życie. Zamaskowany pogromca zbrodni błąkający się, poszukujący miejsca dla siebie czy swoich uczuć przypomina nieco motywy z kina drogi, które tutaj dobrze pasują do konwencji. Poza tym to raczej standardowe superhero pełne pomniejszych dram, przez co skierowane raczej do grupy nastoletnich odbiorców. Nie zabraknie tu obcisłych kostiumów, licznych scen walk, generycznych (momentami aż za bardzo) przeciwników, czyli w zasadzie jest wszystko, z czego gatunek słynie. Rozrywka w czystej postaci.

Większy problem przy recenzowanym komiksie mam z warstwą wizualną, za którą odpowiedzialny jest Marcus To przy asyście kolorysty Chrisa Sotomayora. Kreska, choć bardzo zbliżona do tej z tomu pierwszego, jest zdecydowanie bardziej uboga. Widać to szczególnie w przypadku teł oraz detali w wyglądzie postaci. Mimika czy sceny, w których więcej się dzieje, są zwyczajnie uboższe. Momentami puste tła rażą w oczy. Sam charakter jest też bardziej kreskówkowy, a paleta barw prostsza. Sprawia to wrażenie okrojenia, swego rodzaju zubożenia warstwy graficznej. Mimo to kreska nie odbiera przyjemności z lektury, a zbliżenia czy powiększenia kadrów zrealizowane są bardzo poprawnie. Jednak patrząc na fakt, że komiks skierowany jest raczej do nastoletniego odbiorcy, nie sądzę, by dla grupy docelowej nieco zubożała kreska była szczególnie zauważalna. Suma summarum rysunki spełniają swoją rolę i całość po nałożeniu tuszu i pokolorowaniu wygląda dość atrakcyjnie.

Drugi tom Nightwinga to całkiem przyjemna, niezobowiązująca rozrywka, która powinna przypaść do gustu miłośnikom komiksowego superhero. Na swój sposób uroczy bohater, sporo scen walk i ciekawe relacje. Znajdzie się nawet fabularny twist, który sprawia, że na trzeci tom czekam ze zniecierpliwieniem. Lektura idealna na wakacyjny wypad czy luźniejsze posiedzenie z komiksem, a dla fanów Dicka Graysona pozycja wręcz obowiązkowa.

nightwing2-1

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu Egmont.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Nightwing. Blüdhaven. Tom 2
Wydawnictwo: DC Comics / Egmont
Autorzy: Tim Seeley (scenariusz), Marcus To, Chris Sotomayor (rysunki)
Typ: komiks
Data premiery: 11.04.2018
Liczba stron: 156

Dodaj komentarz

avatar