W stulecie opisywanych w nim wydarzeń na polski rynek powraca album Tomasza Samojlika Ostatni żubr. Autor przez lata swojej kariery przyzwyczaił nas do sympatycznych, pouczających opowieści o gadających zwierzątkach, jednak tym razem serwuje nam w pewnym sensie inną opowieść. Owszem, nadal mamy tutaj antropomorficznych bohaterów, ale jednocześnie wielką, jeśli nie największą rolę w całej dotychczasowej jego twórczości odgrywają zarówno ludzie, jak i historia. Dzięki temu całość zyskuje intrygujący, szerszy kontekst, łącząc w sobie realizm z elementami iście disneyowskiej bajki, zwieńczone dawką interaktywnej rozrywki podanej nam poniekąd na deser.

Pierwsza wojna światowa dobiegła końca, ale nie skończył się zły czas dla Białowieży. Wojska rosyjskie, wycofując się z kraju, stosowały metodę spalonej ziemi, zostawiając za sobą zgliszcza, a niemiecka okupacja wycinała puszczę na niespotykaną dotąd skalę, i nawet potem żołnierze, dezerterzy i kłusownicy wybijają zwierzynę. W końcu z ponad siedmiuset żubrów nie zostaje prawie żaden. Prawie. Wciąż bowiem ocalał jeden, ostatni żubr, jakże istotny dla Polaków. Dlatego starają się go ustrzec przed losem pobratymców, co nie jest na rękę pewnym ludziom, którzy z wycinki puszczy uczyniliby wielki interes. Polska potrzebuje teraz pieniędzy, a jej władza jest gotowa na wielkie poświęcenia, jednak dopóki żubr żyje, Kurtz i Woland nie są w stanie zrealizować swoich planów. Decydują się więc wyznaczyć nagrodę za jego głowę. W końcu ostatni żubr pada i wydaje się, że już nic nie stoi im na przeszkodzie do przejęcia i wycięcia ostatniej takiej puszczy w Europie.
Ale oto okazuje się, że w puszczy przetrwał jeszcze jeden żubr. Maluch, który nie ma ani imienia, ani pojęcia, jak żyć samodzielnie w lesie, postanawia poszukać innych żubrów. Nie ma jednak najmniejszego pojęcia, jak ważnym stał się pionkiem w szalonej grze, która toczy się dookoła, i co może go czekać…

Tomasz Samojlik wziął sobie do serca peerelowską zasadę, by tworzyć komiksy, które bawiąc, uczą, ucząc, bawią i konsekwentnie robi to od równo dekady. Bo co prawda autor debiutował już w latach 90., tworząc paski komiksowe do lokalnych gazet, a w 2003 roku wydał album Wiedźmun – Dwie wieże funduszu emerytalnego, jednak dopiero od 2009 roku zaczęła się jego poważna kariera jako komiksiarza. I to właśnie od Ostatniego żubra, który właśnie doczekał się wznowienia.

Jaki to jest komiks, powiedziałem już na wstępie. Nieco odmienny od najsłynniejszych dokonań Samojlika, takich jak Saga o Ryjówce, ale zarazem mający już wszystkie charakterystyczne elementy jego twórczości. Całość jest więc zabawna, pełna przygód i bajkowych elementów, ale zarazem pouczająca, mądra i przekazująca konkretną wiedzę. Faktów i ciekawostek jest tym razem nieco mniej, ale są one wyraźne. I wyraźnie widać też zabawy popkulturowymi elementami, choć te jeszcze są dość ograniczone.

Szata graficzna też jest typowa dla Samojlika. Stricte cartoonowa, pełna uproszczeń i obłości, wydaje się przeznaczona dla dzieci, ale nie obawiajcie się. Za tymi jakże kolorowymi ilustracjami kryje się znakomita rozrywka nie tylko dla najmłodszych. To w końcu typowy komiks familijny, którym cieszyć może się cała rodzina i niczyja inteligencja nie zostanie obrażona, a świetne wykonanie i doskonałe wydanie (wzbogacone o grafiki Śledzia, KRL-a, Lachowicza czy Nowackiego oraz takie sympatyczne dodatki, jak krzyżówki, rebusy, kolorowanka czy lekcja rysunku) wieńczą całość w znakomity sposób. Bez zbędnego przedłużania więc polecam Żubra Waszej uwadze i zachęcam do zapoznania się z pozostałymi komiksami (i książkami także) Samojlika. Warto.

Dziękuję wydawnictwu Kultura Gniewu za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Ostatni żubr
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Autor: Tomasz Samojlik
Typ: Komiks
Gatunek: dziecięce
Liczba stron: 112
Data premiery: sierpień 2019

Dodaj komentarz

avatar