Our Cats Are more Famous than Us

Ten komiks to literacki odpowiednik miękkiego kocyka, który dodatkowo potrafi zażartować (“dipLOLdok” jest najkrótszym przykładem) i podać przepis na curry. Jest uroczy (w angielskojęzycznych recenzjach dominuje słowo „adorable”), ciepły i zabawny – czyli dokładnie taki, jakiego się potrzebuje jesienią, zimą, a czasamio nawet podczas pozostałych pór roku. Our Cats Are More Famous than Us (Nasze koty są od nas sławniejsze) to zbiór autobiograficznych miniaturek układających się w opowieść o życiu kilkorga przyjaciół i paru kotów.

Yuko Ota (rysunki) i Ananth Hirsh (scenariusz i redakcja) są twórcami Johnnego Wandera, webkomiksu, na który składają się między innymi Autobio, Lucky Penny czy Barbarous (ich najnowszy komiks fantasy). Our Cats to omnibus czterech autobiograficznych tomów, wydany w twardej okładce i z luksusami dzięki kickstarterowej kampanii. Ja czytałam edycję elektroniczną (z NetGalley) różniącą się od internetowego oryginału chociażby kolorami. To moje pierwsze spotkanie z Johnnym, po skończeniu zbiorówki przerzuciłam się na sieć i czytałam do trzeciej rano. Koty stanowczo dają pozytywnego kopa!

Hirsh stwierdził w jednym z wywiadów, że w Autobio chodzi o uchwycenie „uroku życia” („the charm of life”) – pokazanie codziennych zdarzeń w taki sposób, żeby wydobyć ich magię. Udaje się to w stu procentach. Zobaczycie rozmowy i przekomarzanki, wyprawy do sklepów, przeprowadzki, czasem także bardziej wzruszające momenty. Jest nawet trochę o trudach bycia „dwukulturowym”, zwłaszcza w kontekście japońskich korzeni Oty. Gdy pojawią się koty, rysunki będą w sierści, a każdy zwierzak zostanie potraktowany, jakby był prawdziwą małą osobą (nawet jeśli nie najmądrzejszą). Ananath i Yuko występują w prawie każdej anegdotce, ale bohaterem najbardziej lubianym przez publiczność jest chyba ich sarkastyczny, wiecznie pracujący przyjaciel John.

Z opowiadaniem o tym komiksie jest trochę tak jak z historiami o własnych znajomych. Krótko mówiąc, relacjonowany komuś bawi znacznie mniej i wszystkim rozmówcom robi się niezręcznie. Za to czyta się go fantastycznie. Czytelnik zostaje wpuszczony do mieszkania Yuko i Anantha, staje się świadkiem ich rozmów, żarcików, wypraw na ściankę wspinaczkową, sprzątania bajzlu po kotach. Bardzo łatwo wczuć się w to wszystko i zamieszkać z nimi. I przyjemnie się tam wraca… Podejrzewam, że czytanie Our Cats należy do kategorii skandynawskiego hygge, a do tego można się chichrać i zdobyć przepis na wspomniane wcześniej dyniowe curry (muszę je zrobić).

Jeszcze kilka słów o tym, skąd są Ota i Hirsh (dawniej znany jako Panagariya). Dla polskiego czytelnika mogli pojawić się trochę znikąd, ale oprócz webkomiksu mają za sobą współprace z Boom! (np. przy Adventure Time) czy Dark Horse. Hirsh pracuje obecnie z Tessą Stone i Sarah Stone nad fantasy Is This What You Wanted (do znalezienia na Johnnym).

Jeśli lubicie lekkie „slice of life”, realistyczne komiksy o codzienności, Our Cats was zachwyci. Technicznie, nazwa tego gatunku odnosi się do mang i faktycznie autorzy inspirowali się pracami Kiyohiko Azumy, autora kultowego Yotsuba&!. Koty mają podobny ładunek pozytywnej energii co na przykład Lumberjanes, zresztą Noelle Stevenson poleca prace Hirsha i Oty (nawet z okładek). Ze względu na „hyggowość” komiks nadaje się idealnie na zimowy prezent. Obecnie dostępne są cztery „małe” tomy Autobio, omnibus ukaże się w marcu 2017.  A czemu mielibyście kupować wersje drukowane, a nie czytać online? Cóż, jak powiedział Hirsh: „jest coś naprawdę przyjemnego w posiadaniu książki” („there’s something really nice about having a book”).

wow2

Dodaj komentarz

avatar