Recenzja komiksu Penguins of Madagascar volume 1

1

Penguins of Madagascar vol 1 to pierwsza część z serii poświęconej małym pierzastym agentom z nowojorskiego zoo. To nie tylko komiksy ale i zadania (np. znajdź różnice, czy test którym pingwinem jesteś). Dzięki tej większej różnorodności łatwiej zaciekawić odbiorcę i utrzymać go przy lekturze. Nie znudzi się łatwo. Poza tym dowcipy tak suche, że aż chrupią nie umkną niczyjej uwagi.

2

The great drain robbery. Kreska w tym krótkim komiksie świetnie pasuje do małych zwierzęcych agentów. Pingwiny postanawiają urządzić sobie ucztę. Zamiast codziennego jedzenia (które nie wygląda zbyt zachęcająco) ściągają odpadki z restauracji serwującej owoce morza. W zwykły dla siebie sposób (czyli przy użyciu technologii, sprytu i procesów myślowych zachodzących w mózgu Kowalskiego) zdobywają posiłek godny króla. I któż pojawia się na scenie? Król, a jakże! Król szczurów kanałowych. Rozpoczyna się konflikt o jedzenie i mimo znacznej liczebnej przewagi gryzoni (jak sam król mówi – szczurów w Nowym Yorku jest siedemnaście milionów, pingwinów tylko cztery) czarnobiali agenci skutecznie pozbywają się przeciwników, fundując im jednocześnie niezbyt szczęśliwą przyszłość. Mały sucharek na końcu, mimo, że pasuje do pingwinów, nie każdego rozśmieszy. To jeden z tych niedopieczonych, które niby są suche, ale jednak nie chrupią.

3

Akcja komiksu drugiego ma miejsce w Paryżu. Skąd wzięły się tam pingwiny, z jaką misją przybyły, co właściwie chciały załatwić, że tam się znalazły? Nie wiadomo, mówią coś o Paryżu jako mieście nietoperzy, o zakamuflowanych nietoperzach, o odkrywaniu ich prawdziwej tożsamości. Czyżby misja związana z nietoperzami? Cóż, nawet jeśli, zawsze znajdzie się sposób na znalezienie odrobiny rozrywki. Skipper wyznacza swojemu zespołowi zadanie – sprawdzić, czy magik z plakatu rzeczywiście jest tak niesamowity, jak twierdzi. Podejrzenie o bycie nietoperzem w przebraniu pada na białego królika. Czy słusznie i co z tego wyniknie, musicie sprawdzić sami – szczególnie, że w ogólnym odbiorze tego komiksu od razu widać, że ma więcej humoru charakterystycznego dla pingwinów niż komiks pierwszy. Kreska prostsza i dziecinna, ale powodów do śmiechu więcej.

4

W komiksie trzecim znów znajdujemy się w Nowym Yorku. Pingwiny wyprawiają się na noc do miasta. Na film o pingwinach oczywiście. Odbywają przejażdżkę luksusowym autem, zamawiają fast food, tańczą w klubie nocnym. Przeszkadzają w pokazie łyżwiarstwa figurowego, kradną wielką (naprawdę wielką) rybę ze sklepu akwarystycznego. Wszystko to jeszcze przed rozpoczęciem seansu. A właściciel samochodu bardzo się zdziwi, kiedy odzyska auto.

5

A dodatki? Cóż, przyjemne.

6

Ocena: 6/10

Plusy
+każdy z komiksów ma własny styl, mniej lub bardziej podobny do filmowej kreski
+przedstawienie postaci (tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś nie znał albo jeszcze się gubił)
+sucharki mniej lub bardziej wpasowujące się w klimat

Minusy
-kreska nie każdemu się spodoba
-niektóre sucharki wcale nie są suche
-są momenty, w których chciałoby się spytać „czy to wciąż te same pingwiny?”

Autor: TuTu

Elżbieta Petrykowska

Elżbieta Petrykowska

Nie lubię mówić o sobie, studiuję filologię polską na UW i nie, nie będę nauczycielem. Pochłaniam książki w ilościach hurtowych; kiedy już siadam do oglądania filmów, schodzi mi na tym co najmniej cały dzień (z anime mechanizm jest ten sam); lubię mangę i anime; zajmuję się rekonstrukcją historyczną i kocham (słowo użyte z pełną świadomością) moją drużynę rekonstrukcyjną. Wyjazdy w kraju i za granicę są dla mnie źródłem najlepszych wspomnień i wspaniałej zabawy; lubię grać, a kiedy mówię w co, ludzie robią wielkie oczy i “jest w ogóle taka gra?”, tak. Lubię odnajdywać w postaciach literackich cząstki bohaterów romantycznych. Czytam i oglądam wszystko, i sięgnę po wszystko, żeby móc sprawdzić co mi się podoba, a co nie (np. ostrygi są obrzydliwe). Jestem uzależniona od herbaty. W razie pytań odpowiem na wszystko (wszystko to wszystko, jestem cierpliwa).