Think pink! Recenzja komiksu Pink Panther Volume 1

Pink Panther

Dzieciństwo w latach 90.? Komiks Gigant, Alf i Różowa Pantera. I jeden tom Thorgala. Moi rodzice nie byli wielkimi fanami obrazkowych historyjek, zwłaszcza mama. Gdy leżałam chora w łóżeczku, mogłam przeglądać głupoty, ale potem prawdopodobnie próbowała je gdzieś zgubić. Nieskutecznie – obdarte zeszyty zawsze wypływały przy najbliższej gorączce. Aż wzięła się na sposób i podsunęła mi (mogę się mylić, ale mam wrażenie, że miałam jakieś dwanaście lat) Świat według Garpa. Całe dzieciństwo sporo czytałam, ale to… Niełatwo było się otrząsnąć.

I takim sposobem nowe wydanie Różowej Pantery jest moim pierwszym spotkaniem z tym kocurem od okolic 1997. Niewątpliwie przywołuje wspomnienia (czy ktoś mógłby mi zrobić Vibovit?). Ciągle śmieszy, co mnie zaskoczyło. Nie aż tak jak „za dzieciaka”, ale całe to nagromadzenie absurdu… Pantera, ze swoimi fizycznymi gagami, dowcipem sytuacyjnym, pistoletami na wodę jest świetnym, klasycznym przykładem na to, że w komiksie sporo dzieje się między kadrami. Jak pisał Scott McCloud w Zrozumieć komiks: żeby się śmiać z tego, że na pierwszym obrazku ktoś stoi w dumnej pozie, a na kolejnym leży w kałuży, czytelnik musi sam dopowiedzieć sobie całą sekwencję ruchów i przypadków schowaną w przerwie pomiędzy nimi. Czysta wartość edukacyjna, do tego pobudza wyobraźnię!

Rewitalizację kocura zawdzięczamy American Mythology, które wydaje na przykład serię Stargate: Atlantis (Gwiezdne Wrota: Atlantyda), pozycje związane z wodewilowym The Three Stooges oraz Werewolves VS Dinosaurs (Wilkołaki kontra dinozaury)… Ich strona internetowa jest wyjątkowo nieprzyjazna użytkownikowi, więc zajęło mi chwilę, żeby się tego dowiedzieć. Zebrane w Różowej Panterze Volume 1 zeszyty 1-3 zawierają nowe historyjki autorstwa Adriana Roppa (podebranego Disneyowi), S. L. Gallanta (pracował m.in. przy Potwory kontra obcy Dreamworks), Billa Galvana (od Archiego) czy Jacoba Greenawalta. Starszy jest jedynie pierwszy tomik (a ostatni rozdział zbiorówki) – to cztery komiksy Warrena Tuftsa i Peta Alvarado z 1993 roku, w których dzieją się podróże w czasie czy samodzielne przygody Inspektora. Zbiorówkę otwiera The Mighty Pan-thor, przygotowany na Dzień Darmowego Komiksu, gdzie Pantera okazuje się godniejsza od Avengersów, ale może nie aż tak sprawna. Znajdziecie w niej też  jednostronicowe miniaturki o Mrówkojadzie (a właściwie Mrówniku…) i Mrówce (niebiesko-czerwonej wersji Toma i Jerrego), o których kompletnie zapomniałam. A animacje o ich kombinacjach były nawet w polskiej telewizji.

Dokonuje się właśnie mały wielki powrót Różowej Pantery, nieopuszczającej popkultury, od kiedy w 1963 pojawiła się w animowanych sekwencjach początkowych i końcowych (teraz powiedzielibyśmy openingu i endingu) pierwszego filmu o Inspektorze Clouseau. Jej twórca, Fritz Freleng, jest pierwowzorem naczelnego wroga kocura, Małego Człowieka, którego wielki biały nochal możemy podziwiać także w kilku nowych historyjkach ze zbiorówki. W mojej głowie zbiega się to z powracaniem do lat 90., ale pierwsze komiksy Tuftsa ukazały się przecież w 1971 roku.

 

 

Pink Panther Volume 1 ukazała, 13 grudnia. Idealna data na lekkie zdystansowanie się od patetycznego tonu, bez względu na szacunek dla rocznic. Jakby nie było, w dzieciństwie nie miałabym tych zeszytówek na stoliku, gdyby nie przemiany ustrojowe. Ale tak naprawdę chodzi o nostalgię, albo o to, że czasami przyjemnie się wraca do dziecinnego humoru. W Volume 1 jest pełen przekrój panterowości: wspomniane historyjki z 1993, w których widać ciężki kontur, kropeczki pigmentów i nawet czasami nierówno nałożony kolor, ale i potyczka Pantery z Małym Człowiekiem w grze komputerowej (drukiem już cyfrowym i gładkim). Miła rzecz na pochmurny dzień.

Agnieszka „Fushikoma” Czoska

Agnieszka „Fushikoma” Czoska

Mól książkowy, wielbicielka wilków i wilczurów. Interesuje się europejskim komiksem i mangą. Jej ulubione pozycje to na przykład Ghost in the Shell Masamune Shirow, Watchmen (Strażnicy) Alana Moora czy Fun Home Alison Bechdel, jest też fanem Inio Asano. Poza komiksami poleca wszystkim Depeche Mode Serhija Żadana z jego absurdalnymi dialogami i garowaniem nad koniakiem. Czasem chodzi do kina na smutne filmy, kiedy indziej spod koca ogląda Star Treka (w tym ma ogromne zaległości). Pisze także dla Arytmii (arytmia.eu).
  • Para na film

    Czytałabym 🙂 Oprócz samej kreskówki dobrze wspominam też grę komputerową “Hokus Pokus Różowa Pantera”, chociaż oczywiście nie wiem, czy kilkunastoletnia próba czasu nie zweryfikowałaby tego sentymentu 😉

    • Libelo

      Też pamiętam tę grę! Była super, chociaż końcówka mnie przerażała, kiedy byłam dzieckiem. W ogóle gry z serii Różowa Pantera były genialne.

  • Jako dzieciak bardzo jarałem się bajkami z Różową Panterą. Chyba zainteresuję się tym komiksem i zobaczę, czy po latach będę czerpał równie dużą przyjemność jak kiedyś 🙂