Bajka o dobrym Rasputinie – Recenzja komiksu Rasputin Volume 1

Rasputin volume 1 cover

Rasputin – figura iście diaboliczna. Jego portret wisi w galerii popkultury obok innych rosyjskich monstrów pokroju Iwana Groźnego czy Stalina. Otoczony niemal boskim kultem przez zwolenników jasnowidz, uzdrowiciel, szara eminencja carskiego dworu; według przeciwników – pijak, lubieżnik, być może nawet czarnoksiężnik. Spójrzcie tylko w jego mroczne, hipnotyczne, pałające szaleństwem oczy patrzące z zachowanych fotografii… Nic dziwnego, że historyczny Rasputin zasłużył sobie na to, by zostać jednym z głównych adwersarzy komiksowego Hellboya. A co byście powiedzieli, gdyby ten wizerunek okazał się tylko czarną legendą napisaną przez jego zabójców, a sam bohater był mistykiem obdarzonym nadprzyrodzoną mocą, której używał dla dobra Rosjan?

Rasputin volume 1 to health

Historia Rosji i Związku Radzieckiego jest tak monumentalna i złożona, że nieustannie pobudza wyobraźnię twórców kultury masowej, w tym również komiksiarzy. Na łamach bloga pisałem już o The Death of Stalin (część I i II), a teraz nadszedł czas na kolejnego legendarnego bohatera imperium – Grigorija Jefimowicza Rasputina. Tajemniczy mnich o hipnotycznym spojrzeniu pojawił się jakby znikąd na dworze ostatnich Romanowów w latach poprzedzających I wojnę światową i w niejasny sposób wkradł się w łaski miłościwie panującego cara, a przede wszystkim jego małżonki. Uzyskał duże wpływy polityczne, mieniąc się „prorokiem” i wieszcząc upadek tronu po swojej śmierci. Oskarżano go o rozpustę i sianie zgorszenia, a także o manipulowanie parą cesarską i osłabianie władzy monarszej. Spiskowcy zwabili „szalonego mnicha” do pałacu jednego ze swoich, gdzie go otruli, postrzelili, pobili, skrępowali i wrzucili do lodowatej rzeki. A on ponoć jeszcze żył i próbował się oswobodzić z więzów.

Rasputin volume 1 ded moroz

Tak właśnie kończy tytułowy bohater komiksu Rasputin Volume 1: The Road to the Winter Palace (zbierającego numery 1-5 serii) z wydawnictwa Image Comics, autorstwa Alexa Greciana (scenariusz) oraz Rileya Rossmo (grafika); jednak postać prezentowana jest w dużo lepszym świetle, niż powszechnie się ją postrzega. Twórcy świadomie nawiązują konwencją do opus magnum Mike’a Mignoli – o czym możemy zresztą przeczytać w notatkach umieszczonych na końcu tomu. Opowieść stanowi połączenie wątków historycznych (fakty potraktowano tutaj z dużą dozą swobody) oraz czystej fantazji. Widzimy tu przede wszystkim surowy świat rosyjskich baśni, ukazany w stylu innego klasyka współczesnego horroru – Guillerma Del Toro. Spotkamy srogiego Dziadka Mroza, porywającego dzieci dla okupu do swojego królestwa, Śnieżynkę – jego wieczystą niewolnicę, a także uśmiechnięte, krwiożercze rusałki.

Rasputin volume 1 powers

Historię Rasputina śledzimy dwutorowo – od jej krwawego finału i od jej początku. Młody Grigorij Jefimowicz dorasta w syberyjskiej tajdze, wychowywany przez ojca okrutnika, znęcającego się nad domownikami. Podczas jednego z wybuchów szału rodziciela młodzieniec ujawnia swoje nadprzyrodzone moce, uzdrawiając poturbowaną matkę. Cała opowieść składa się z ciągu epizodów z życia bohatera, układających się w mroczną, baśniową mozaikę, przetykaną ujęciami z fatalnego dnia, w którym dokonano zamachu na jego życie.

Rasputin volume 1 family violence

Komiks stanowi zaskakująco udane połączenie estetyki wschodniej (nawiązującej do mangi) z narracją w europejskim stylu. Dymków dialogowych jest tu niewiele – więcej przekazują sekwencje kadrów, kontrastowe ujęcia, gesty i mimika postaci oraz głos z offu. Duże wrażenie robią efektowne splashe rozsiane po całym zbiorze. Poszczególni bohaterowie są mocno przerysowani, a ich postura odzwierciedla charakter – mamy zatem zwalistego, milkliwego mnicha, szczupłego i zawadiackiego francuskiego oficera oraz młodego i szczerego Rasputina.

Rasputin volume 1 Rasputin gets shot

Rasputin Volume 1: The Road to the Winter Palace spodoba się miłośnikom Hellboya – zarówno w jego komiksowej, jak i filmowej inkarnacji. Wadą zbioru jest to, że opowieść urywa się w najciekawszym miejscu, pozostawiając u czytelnika wrażenie niedosytu. Z drugiej strony – wywołuje tym samym apetyt na więcej.

Tytuł: Rasputin Volume 1: The Road to the Winter Palace
Scenariusz: Alex Grecian
Rysunki: Riley Rossmo
Wydawnictwo: Image Comics
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 184

Marcin „Martinez” Turkot

Marcin „Martinez” Turkot

Jestem geekiem trzydziestego któregoś poziomu, a także niepoprawnym fanboyem Supermana. W magisterce pisałem o związkach komiksu superbohaterskiego z mitami. W życiu zajmowałem się redagowaniem czasopisma o grach fabularnych i planszowych, tłumaczeniami gier, moderowaniem forów, pisaniem tekstów dla największego polskiego portalu internetowego oraz do "Tygodnika Powszechnego". Obecnie pracuję w reklamie. Uwielbiam komiks, w szczególności frankofoński, oraz animacje wszelakiego rodzaju (może poza anime, na którym się nie znam). Od ponad 20 lat gram w erpegi. Na gry komputerowe nie starcza mi już czasu...