Sherlock Holmes i podróżnicy w czasie

(Nie)historyczny Londyn

Sherlock Holmes i podróżnicy w czasie. Tom 1: Wątek zabiera nas do wiktoriańskiej Anglii. W latach 70. XIX wieku ślad po niejakim Aaronie McBridzie zupełnie zanika. Człowiek ten, do którego przylgnęła łatka szalonego naukowca – i, co więcej, maga – wraca niespodziewanie do Londynu w 1894 roku. Jakby tego było mało, wraca w sposób cokolwiek niecodzienny, bo cofając się w czasie! Jakie plany ma Aaron? Dlaczego pojawił się tak nagle i skąd wiedzą o tym najwyższe państwowe władze? Królowa Wiktoria decyduje się poprosić o pomoc kogoś, kto dawno już „nie żyje”. Sherlock Holmes odszedł bowiem na przymusową emeryturę, choć, jak twierdzi, proste życie księgarza w pełni go satysfakcjonuje. Jednak jak mógłby odmówić, gdy o pomoc prosi sama królowa, nawet jeśli nie do końca zgadza się ona ze sposobem, w jaki Holmesowi zdarzało się pracować? Sherlock podejmuje się więc zadania natychmiast, choć jego zwinny umysł rozprasza stan Megan Connely…

Gdzie jest Sherlock?

Sherlock Holmes i podróżnicy w czasie

W pierwszym zeszycie tej historii zanurzamy się nie tylko w przeszłość, wszak odpowiedzialny za scenariusz Sylvain Corduriè zdecydował, że poznamy XIX-wieczny świat łączący elektryczność z magią. Najprawdopodobniej przez to, że mamy do czynienia z pierwszym tomem historii, dostajemy ledwie lekkie związanie akcji. Niestety, jest też przy tym mało Sherlocka w Sherlocku. Koniec końców okazuje się bowiem, że widać niewiele z jego zadziwiających umiejętności dedukcji, za to więcej trzeba mu tłumaczyć… ale to można zrzucić na karb tego, jak wiele szokujących informacji dostał w krótkim czasie. Może w kolejnych tomach znajdzie się miejsce na to, żeby przedstawić go w nieco lepszym świetle.

Sherlock Holmes i podróżnicy w czasie

Gzymsy, fryzy i balkony…

Vladimir Krstić-Laci wykreował piękny obraz wiktoriańskiego Londynu z dbałością o najdrobniejsze szczegóły. Tła, choć stopniowo ubożeją, nie są ledwie prostym zarysem. Możemy zanurzyć się w magicznym, steampunkowym Londynie, dosłownie podziwiając przy tym architektoniczne detale budynków. Jednocześnie tła są wkomponowane w kadry na tyle dobrze, że nie odrywają wzroku od właściwej akcji, choć same w sobie są małymi dziełami sztuki, jeśli poświęcić im nieco więcej uwagi.

Na pochwałę zasługują również kolory, których Sherlockowi nadał Axel Gonzalbo, świetnie oddając klimat brudnej metropolii i nieco wyblakłej rzeczywistości, co sprawia, że odbiór całości staje się jeszcze lepszy i zdecydowanie łatwiej zanurzyć się w tej magicznej opowieści. Do gustu nie przypadła mi wyłącznie okładka autorstwa Jeana Sèbastiena Rossbacha, na której postacie wydają się być nieco niedokładnie wklejone na tło o zupełnie innej stylistyce.

Sherlock Holmes i podróżnicy w czasie

A na koniec…

Ostatecznie ta opowieść o błyskotliwym detektywie jest warta poznania. Motyw podróży w czasie wydaje się ciekawy, choć w Wątku więcej jest niesamowitości wszystkiego dookoła niż niesamowitości Sherlocka – ale taki też urok pierwszych tomów, które jakoś muszą w końcu zawiązać akcję. Zdecydowanie warto – zarówno dla rysunków, jak i ogólnej kolorystyki. Na ocenę scenariusza trzeba jeszcze trochę poczekać: dzieje się dużo, rokuje nieźle, ale potencjał łatwo zaprzepaścić na kartach kolejnych zeszytów. Trzymam kciuki, żeby tak się nie stało.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Egmont!

SZCZEGÓŁY:

Scenariusz: Sylvain Cordurié
Rysunki: Vladimir Krstic-Laci
Kolor: Axel Gonzalbo
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 07.12.2017
Format: 215×290 mm
Papier: kredowy
Liczba stron: 48
Oprawa: miękka
Cena: 29,90 zł

Dodaj komentarz

avatar