Rodzina to jest siła! Recenzja komiksu Superman, tom 1: Syn Supermana

Syn Supermana cover

Pierwszy tom nowej serii Superman, wydany u nas przez Wydawnictwo Egmont, stanowi zwieńczenie nieformalnej trylogii, na którą, prócz Syna Supermana, składają się Superman: Lois i Clark oraz Ostatnie dni Supermana. Uniwersum DC po raz kolejny odrodziło się, a wraz z nim Człowiek ze Stali. W toku wydarzeń, jakie zaszły na Drodze do Odrodzenia, Superman z New 52 zmarł, jego prochy trafiły zaś do mauzoleum w Metropolis. Pierwsza historia w albumie służy zamknięciu tego wątku. Nowy (stary) Superman po nieudanej próbie wskrzeszenia „brata” zmienia wreszcie czarny kostium na doskonale nam znany – niebiesko-czerwono-żółty. Teraz Kal-El jako Clark Smith wraz z żoną i synem wprowadza się na farmę w hrabstwie Hamilton, by ukryć się przed całym światem. Jego potomek – Jonathan – jest całkiem zwyczajnym chłopcem, lecz jego półkryptońskie pochodzenie daje powoli o sobie znać. Smith junior dysponuje nadludzką siłą i wytrzymałością, zdolnością latania oraz cieplnym spojrzeniem. Moce te jednak są bardzo niestabilne, zależne w dużej mierze od stanu emocjonalnego chłopca, który musi sam sobie radzić z konsekwencjami ich używania.

Syn Supermana 001

Scenarzyści Peter J. Tomasi i Patrick Gleason (będący zarazem etatowym rysownikiem serii) zwracają ogromną uwagę na relacje między trójką głównych bohaterów. Jak wskazuje tytuł, na wydarzenia patrzymy przede wszystkim z perspektywy najmłodszego członka rodziny. Szczególnie udanie prezentuje się scena, w której przed domem „Smithów” pojawiają się Batman i Wonder Woman; w oczach chłopca, obserwującego tę sytuację z okna,oboje wyglądają jak psychopatyczni mordercy. Rodzicielska miłość, troska i mądrość cechują Lois i Clarka, muszących radzić sobie z super-problemami związanymi z dojrzewaniem latorośli. W tych relacjach wizerunek Kal-Ela staje się bardziej ludzki, odbrązowiony, prawdziwszy – momentami z jego oczu znika spokój, zastąpiony przez stanowczość, irytację, a nawet gniew, bowiem sielankowa egzystencja farmerów rodem z Domku na prerii nie jest im pisana.

Syn Supermana 002

Dziedzictwo Kryptonu przypomina o sobie w niezbyt przyjemnej osobie Eradicatora – oszalałej maszyny opętanej myślą o odbudowie tej planety. Przybywa on na Ziemię, by naprzykrzać się rodowi Elów. Czyni to oczywiście z poczuciem dziejowej misji – chce wyplenić „słabe”, ludzkie DNA obecne w genomie Jonathana. Uważam, że adwersarz bohaterów jest jednym z ciekawszych przeciwników Supermana (na pewno bije na głowę Doomsdaya z Action Comics), a historia zbuntowanego urządzenia, mimo że odmienna od poprzedniej wersji sprzed Flashpointu, nie zmieniła jego modus operandi, wygląduczy motywacji. Większość tomu przedstawia walkę Kentów z Eradicatorem, zrealizowaną moim zdaniem sensownie i efektownie. Zarówno Gleason, jak i Manhke (który rysował parę odcinków) doskonale oddali grozę i obcość, towarzyszące pojawianiu się humanoidalnej maszyny w złotych lustrzankach i z symbolem „S” na piersi. Kreska pierwszego z grafików świetnie pasuje do tonu opowieści o Człowieku ze Stali; choć postacie są nieco przerysowane (zaś szczęka Kal-Ela jest bardzo kwadratowa), to budzą przy tym pozytywne wrażenia, nadając całości lżejszego wydźwięku, mimo że bohaterowie zmagają się ze złem i negatywnymi emocjami. Cieszę się, że postać Lois nie jest li tylko kwiatkiem do kożucha (co irytuje mnie niezmiernie w przypadku DC Extended Universe) i doskonale radzi sobie w obliczu super-zagrożenia (szczególnie w scenach na Księżycu) – widać, że jest nadzwyczajną kobietą. Superman nie stawia przeciwnikowi czoła samotnie – wszak rodzina to jest siła!

Syn Supermana 003

Album spodoba się każdemu fanowi Człowieka ze Stali – według mnie stanowi świetną odtrutkę na Supermana w wersji z New 52. Dla miłośników komiksu superbohaterskiego, gustujących w przygodach Batmana i Flasha może to być interesująca pozycja. W bardzo udany sposób połączono tu dotychczasową mitologię (pojawiają się Krypto, Eradicator czy Bibbo Bibbowski – największy fanboy Supka na planecie) z nowymi elementami. Syn Supermana, wychodząc poza recycling pomysłów i powtarzalność fabularną, udowadnia że w tym gatunku i w serialowym formacie jest miejsce na rozwój psychologii postaci oraz relacji między nimi.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Superman, tom 1: Syn Supermana (DC Odrodzenie)
Wydawnictwo: DC Comics, Egmont Polska
Typ: Komiks
Gatunek: Superbohaterowie
Data premiery: 15.09.2017
Scenariusz: Peter J. Tomasi, Patrick Gleason
Rysunki: Patrick Gleason, Doug Mahnke, Mick Gray, Jaime Mendoza, Jorge Jimenez
Przekład: Jakub Syty
Liczba stron: 156

Marcin „Martinez” Turkot

Marcin „Martinez” Turkot

Jestem geekiem trzydziestego któregoś poziomu, a także niepoprawnym fanboyem Supermana. W magisterce pisałem o związkach komiksu superbohaterskiego z mitami. W życiu zajmowałem się redagowaniem czasopisma o grach fabularnych i planszowych, tłumaczeniami gier, moderowaniem forów, pisaniem tekstów dla największego polskiego portalu internetowego oraz do “Tygodnika Powszechnego”. Obecnie pracuję w reklamie. Uwielbiam komiks, w szczególności frankofoński, oraz animacje wszelakiego rodzaju (może poza anime, na którym się nie znam). Od ponad 20 lat gram w erpegi. Na gry komputerowe nie starcza mi już czasu…