Para buch – nogi w ruch, czyli recenzja komiksu The Steam Man

The Steam Man cover

Moda na westerny i wszystko, co się z nimi kojarzy, wkracza w kolejną fazę. Świat Dzikiego Zachodu coraz częściej staje się inspiracją do powstawania nowych produkcji filmowych, książek czy seriali. Pojawiają się też komiksy, a jeśli do tego dorzucimy elementy sci-fi, horroru i steampunku, możemy otrzymać produkt naprawdę wysokich lotów.

W ciągu ostatnich dwóch lat Dark Horse Books wypuściło na rynek 5 zeszytów z serii The Steam Man. Odniosły one ogromny sukces, co sprawiło, że wydawnictwo „spod znaku mrocznego konia” zdecydowało się na opublikowanie całości w jednym tomie. Pełny zbiór wszystkich części opisujących przygody załogi „mechanicznego giganta” pojawił się w lipcu tego roku i z marszu zdobył uznanie czytelników. Za oryginalny scenariusz (w którym wyczuwa się inspirację Wojną Światów i Wehikułem Czasu autorstwa Herberta George’a Wellsa oraz nowelą The Steam Man of the Prairies Edwarda Ellisa) odpowiadają Joe R. Lansdale oraz Mark Allan Miller. Kwestią wizualną z kolei zajął się nasz rodak – Piotr Kowalski. Z jego rysunkami można się spotkać w Urban Vampires czy w image’owskiej serii SEX.

The Steam Man aaa

Akcja The Steam Man rozgrywa się na przełomie XIX i XX wieku w lokacji przypominającej Dziki Zachód. Tym, co odróżnia ją od prawdziwego świata rewolwerowców, jest układ planet oraz słońc. Te właśnie czynniki mogą sugerować inny wymiar lub stanowić zwykłą wizję autorską. Głównymi bohaterami tej wbrew pozorom brutalnej historii są czterej załoganci tytułowego robota. Każdy z nich ma inny charakter i pochodzenie (jest nawet Indianin!). Pierwsze strony prezentują atak Marsjan, którzy za pomocą trójnogów (jakoś znajomo to brzmi) dokonują istnego holokaustu na mieszkańcach Ziemi. Zmusza to młodego inżyniera do skonstruowania maszyny zdolnej pokonać kosmiczną technologię. Gdy tylko projekt udaje się ukończyć, dochodzi do prawdziwej batalii pomiędzy napędzanym parą gigantem a najeźdźcami. Szala zwycięstwa przechyla się na korzyść Ziemian i od tej pory dzielna drużyna wraz ze swoim mechanicznym robotem eliminuje inne niebezpieczeństwa zagrażające życiu mieszkańców prerii. Główny wątek historii to polowanie na Mrocznego Jeźdźca, istotę przypominającą wampira, czerpiącą przyjemność z torturowania, gwałtu i mordowania. Jedną z ofiar demonicznego psychopaty staje się żona głównego bohatera, który poprzysięga dokonać krwawej zemsty. Nie będzie to łatwe, bowiem Mroczny Jeździec ma do dyspozycji armię małpopodobnych istot zwanych murlokami. Czy ekipie mechanicznego mecha uda się dopaść bestię w ludzkiej skórze? Jaką cenę przyjdzie im zapłacić za spotkanie z potworem?

The Steam Man aab

Cały, 136-stronicowy tom ukazuje czytelnikowi nie tylko przyczynę powstania mechanicznego robota. Przedstawia również genezę „narodzin” Mrocznego Jeźdźca oraz wyjaśnia, skąd na dzikiej prerii znaleźli się tajemniczy pomocnicy głównego antagonisty. Panowie Lansdale i Miller stworzyli produkt mocny i wyróżniający się na tle innych tego typu produkcji. Do sukcesu przyczynił się również Piotr Kowalski. Jego praca obfituje w szczegóły, realizm oraz dynamiczne kolory.

The Steam Man aac

The Steam Man to z pewnością dzieło wyjątkowe, łączące w sobie elementy westernu, steampunku oraz sci-fi, co na pewno zadowoli fanów gatunku. Jest też komiksem trudnym, przeznaczonym dla dojrzałych adresatów ze względu na bardzo sadystyczne sceny przemocy i wulgaryzmy. Nie można mu na pewno odmówić oryginalności, a dzięki szczegółowym rysunkom i odpowiednio dobranej kolorystyce czytelnik czuje się częścią tamtego świata. Z czystym sumieniem mogę polecić „stalowego giganta” wszystkim tym, którzy szukają czegoś nieszablonowego i nieprzewidywalnego. W końcu wręcz uderzający z okładki cytat Clive’a Barkera – „A must – read!” też o czymś świadczy.

Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec

Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec

Rocznik ’88. Fan komiksu, dobrej książki i filmu. Lubi posłuchać ostrzejszych brzmień. Swój gust muzyczny przyprawia klasyką oraz muzyką elektroniczną. Nie znosi owijania w bawełnę i jak ognia unika „niepracującej szlachty” czy „absolwentów szkół robienia hałasu”. W wolnych chwilach poluje na prawdziwe pokemony, włócząc się z wędką wzdłuż brzegów Królowej Rzek, zdradzając ją chwilami z innymi ciekami i bajorami. Nieuleczalny fanatyk futbolu. Wielbiciel dobrego piwa i whisky. Czasem popełnia recenzje, by innym razem nabazgrolić coś z zupełnie innej beczki. Podczas ostatniego remontu w jego domu, jeden z majstrów stwierdził, że ma nierówno pod sufitem.
  • angrywaldeuszek

    Mocny komiks. Nowe spojrzenie na świat westernu. Dzięki za recenzje.

    • Łukasz ‘Kisiel’ Krzeszowiec

      Nie ma za co 🙂 Pozdrawiam! 🙂