Recenzja komiksu The Walking Dead: The Alien

The Walking Dead: The Alien

Jestem pewny, że gdy Robert Kirkman tworzył pierwsze zeszyty komiksu The Walking Dead, nie spodziewał się, że wykreowany przez niego świat stanie się tak bardzo popularny. Na dzień dzisiejszy uniwersum Żywych Trupów to już nie tylko interesująco rozwijane historie obrazkowe, ale także dwa seriale – ściśle związany z serią komiksową The Walking Dead i prequel Fear the Walking Dead oraz aż siedem książek przetłumaczonych na wiele języków (Rise of the Governor, The Road to Woodbury, The Fall of the Governor, Just Another Day at the Office, Descent, Invasion Search and Destroy). Obecnie świat ten powiększa się w zaskakująco szybkim tempie, a sama historia poszerzona została o kolejne wątki poboczne. Wielkim minusem dla serii jest jednak to, że mało kto kojarzy komiksy, czyli produkt nadrzędny – większość osób zna to uniwersum tylko z serialu wyprodukowanego przez telewizję AMC. Zdecydowanie zachęcam wszystkich do przeczytania komiksu, szczególnie, że serial jest tylko jego luźną adaptacją i wiele wątków różni się między papierem a ekranem. 20 kwietnia tego roku Żywe Trupy doczekały się kolejnego produktu rozwijającego serię w całkowicie innym kierunku – tego dnia bowiem udostępniony został The Walking Dead: The Alien, o którym mam zamiar co nieco opowiedzieć.

TWD The Alien2

UWAGA: Recenzja może zawierać spoilery

The Walking Dead: The Alien to krótki 31 stronicowy, jednozeszytowy komiks stworzony w charakterystycznej dla serii, czarno białej kolorystyce – jedynie okładka została wzbogacona o dodatkowe barwy. Co może wydać się dziwne, nie został on stworzony przez Kirkmana. Odpowiedzialny jest za niego bowiem duet Brian K. Vaughan (scenariusz) oraz Marcos Martin (rysunki). Zarówno jeden jak i drugi z Panów ma na swoim koncie wiele nagród i świetnych pozycji przygotowanych między innymi dla DC Comics oraz Marvela. Warto jednak zaznaczyć, że mimo iż komiks ten nie został stworzony przez głównego pomysłodawcę serii, to ma on jego pełne wsparcie. Sam Kirkman podkreśla, że The Alien jest kanoniczny z jego cyklem i nie traktuje go jako jakiegoś odosobnionego, dziwacznego tworu.

Z samym powstaniem Aliena wiąże się całkiem ciekawa historia. Kirkman, będący wielkim fanem webkomiksu The Private Eye stworzonego przez Vaughana, Marcosa i Vicente, poprosił o możliwość wydania ich dzieła w twardej oprawie przez Image Comics. Vaughan zażartował, że zrobi to, jeśli w zamian będzie mógł poprzez Panel Syndicate (serwis na którym publikowany był właśnie The Private Eye) wydać kanoniczny dla uniwersum numer komiksu The Walking Dead. Kirkman wielokrotnie podkreślał fanom, że na łamach oryginalnego tworu nie poznamy historii Jeffa, więc to była chyba świetna okazja, by ta postać ukazała się, ale w całkiem osobnym produkcie, na który sam Kirkman mógł nie mieć czasu (pracuje przecież także przy serialach). Oczywiście, ku zdziwieniu Vaughana, Kirkman się zgodził i tak właśnie umowa między Panami została nawiązana, a światło dzienne ujrzały zarówno krótki The Alien jak i Private Eye w twardej oprawie.

Fabuła komiksu skupia się nie na Ricku Grimesie, a na uwaga… jego młodszym bracie Jeffreyu, który w czasie katastrofy wybiera się w podróż do Barcelony w celu "odnalezienia siebie". Barcelona okazuje się jednak nieco innym miejscem niż opowiadano – prawie cała populacja miasta została zamieniona w zombiaki. Jeff jeszcze przed akcją ukazaną w komiksie dowiedział się, że jego brat, Rick miał wypadek i leży w śpiączce w szpitalu. Chcąc odwiedzić krewnego próbuje jakimś cudem wrócić do Ameryki. Akurat całkowicie przypadkiem na jednej z miejskich uliczek poznaje ubraną w rycerską zbroję kobietę o imieniu Claudia, której również zależy na dostaniu się na inny kontynent i oboje, obmyślając pewien plan, starają się zrealizować swój cel – czy im się uda? Tego już Wam nie zdradzę. Resztę fabuły polecam poznać samemu. Dodam tylko, że cała historia kończy się niezwykłym plot twistem, który zaskoczy niejednego z Was.

TWD The Alien3

Jeśli chodzi o wizualną część The Alien to wydaje mi się, że jest ona dużo gorsza od tej z oryginalnego komiksu – kreska nie jest tak szczegółowa i czasami niezbyt fajnie patrzy się na kolejne kadry pokazujące twarze i sylwetki postaci. W przypadku wyglądu zombiaków już tak źle nie jest, co dodatkowo zobaczyć możemy na załączonych na końcu stronach ze szkicami twarzy żywych trupów. Na bardzo duży plus zasługują zdecydowanie ilustracje ukazujące panoramę oraz poszczególne budynki w Barcelonie – według mnie są one fenomenalne i mogę się w nie wpatrywać przez bardzo długi czas.

Po przeczytaniu tego bardzo krótkiego komiksu poczułem wielki niedosyt. W sumie niczego niesamowitego się nie dowiadujemy poza szczątkową informacją o Jeffie. Postaci w The Alien również nie ma zbyt wielu – oprócz zgrai zombiaków spotkać możemy jedynie głównego bohatera, Claudię oraz bezimiennego somalijskiego dzieciaka. Rozumiem to jednak, bo jest to przecież tylko jeden krótki komiks, ale z drugiej strony co stało na przeszkodzie by rozbudować całą fabułę? Jeśli chodzi o samego Jeffa to jest on całkowitym przeciwieństwem swojego brata i momentami jego zachowanie strasznie denerwuje. Koniec końców Jeff, jak na prawdziwego faceta przystało, podejmuje dość ryzykowną decyzję i zdejmuje z siebie przypiętą łatkę trzęsiportka.

TWD The Alien4

The Walking Dead: The Alien nie jest moim zdaniem dziełem wybitnym. Jeśli jednak jesteście wielkimi fanami serii i chcielibyście poznać wątek brata Ricka osadzony w całkowicie innym miejscu, znacznie oddalonym od Ameryki, to polecam Wam ten komiks. Szczególnie, że nigdy nie wiadomo, czy czasem nie spotkamy pewnej postaci z The Alien w oryginalnej produkcji Kirkmana. Jeśliby się tak zdarzyło, to od razu będziecie kojarzyli tę osobę.

Komiks The Walking Dead: The Alien możecie kupić w systemie "płać ile chcesz" na Panel Syndicate. Jest on dostępny w formatach PDF, CBR oraz CBZ.

Sebastian „Severan” Kuryło

Sebastian „Severan” Kuryło

Jestem założycielem i pomysłodawcą tego blogaUwielbiam gry RPG z serią Dragon Age na czele, lecz nie pogardzę także i klasycznymi grami “bez prądu”. Prowadzę także wortal związany z serią Dragon Age. Uwielbiam czytać kryminały i książki fantasy. Każdą wolną chwilę w swoim życiu poświęcam rodzinie oraz serialom – pochłaniam ich zdecydowanie za dużo, no ale z nałogu tak łatwo wyjść się nie da :).
  • Fantazjel

    Miło się to czyta Severanie. Lepiej niż sam komiks o którym piszesz 🙂

    • To mój pierwszy tekst od bardzo dawna, bardzo dziękuję. Komiks nie jest taki zły, ale wiele mu niestety brakuje.