The Walkng Dead 17 Okładka

Niektóre serie komiksowe mają to do siebie, że poszczególne tomy trzymają bardzo nierówny poziom. Czasem cieszą niespodziewanymi zwrotami akcji lub niesamowitą charyzmą bohaterów, a innym razem nudzą, nie przedstawiając niczego, co na dłuższą metę zainteresowałoby czytelnika. Najczęściej jest tak w przypadku cykli, które liczą sobie znaczną liczbę tomów. Tak się właśnie składa, że Żywe trupy mieszczą się w tej właśnie kategorii. I choć ów tytuł rzadko schodzi poniżej pewnej przeciętnej, jego siedemnasta odsłona upewnia mnie, że spadek formy jest w tym przypadku odległym cieniem przeszłości.

Pewne wydarzenia zostały wprawione w ruch już w poprzedniej części, kiedy Rick ze swoimi najbardziej zaufanymi przyjaciółmi udał się na Wzgórze. Tam bohaterowie dowiedzieli się o istnieniu potencjalnie niebezpiecznej grupy Zbawców. Ślepy los chciał, że z przedstawicielami dowodzącego nimi Negana mieli nieprzyjemność spotkać się już na początku Powodu do strachu, a dokładnie podczas drogi powrotnej do Aleksandrii. Bohaterowie nauczeni trudami życia w postapokaliptycznej rzeczywistości bardzo szybko rozprawili się z maruderami, pozostawiając przy życiu tylko jednego z nich. Nie mogli jednak wiedzieć, jak drogo przyjdzie im zapłacić za tę chwilę pewności siebie.

The Walkng Dead 17 plansza 1

W dalszej części tomu Robert Kirkman (scenarzysta Żywych trupów) objawia swój świetny pomysł na pchnięcie serii do przodu. Okazało się, że pomysłodawca cyklu nadal potrafi zaskoczyć czytelnika, wprowadzając na karty komiksu postać, która do dziś pozostaje jedną z jego najważniejszych wizytówek. Negan, bo to o nim tutaj mowa, jawi się jako wyjątkowo zdeterminowany przywódca, dowodzący ciężką ręką potężną grupą ludzi. Jest przy tym niezwykle opanowany i wyluzowany, co wiele mówi nam o jego charakterze. Taka mieszanka naturalnie szokuje, z czasem powodując też niezdrową fascynację antagonistą.

Okrucieństwo czynu, jakiego Negan dokonuje na stronach Powodu do strachu, wstrząsa mną za każdym razem, gdy wracam do lektury (co jest dość dziwne, bo komiks do recenzji czytałem już po raz czwarty). To ewidentnie pokazuje, jak wprawnym scenarzystą jest Kirkman, potrafiąc nieoczekiwanie wrzucić do tak długo publikowanej serii postać o nowym, niezwykle silnym oddziaływaniu. W ten przemyślany sposób zasiał ziarno gotowe do niejednokrotnego wykorzystania. Ukaże nam w ten sposób proces postępowania ludzi w kryzysowych sytuacjach oraz jak można nimi manipulować w świecie pozbawionym wszelkich zasad.

The Walkng Dead 17 plansza 2

Morderczy czyn Negana jest właściwie najistotniejszym elementem tego tomu i tak naprawdę wszystko, co dzieje się później, stanowi jego konsekwencje. Inne sprawy po cichutku schodzą na boczny plan, będąc zaledwie mniej istotnym wypełniaczem całości. Nagle przestaje być ważne, kto odgoni szwędaczy, kto zajmie się zbieraniem zapasów, kto i kiedy popilnuje bramy. Do głosu dochodzi wyłącznie plan zemsty i sposób Ricka na ustosunkowanie się do oczekiwań wspólnoty. Jednego możemy być pewni. Ci bohaterowie nie poddadzą się tak łatwo. A jak to wszystko się potoczy, dowiemy się w kolejnych tomach.

Za sprawą sytuacji, w jakiej znalazł się ze swoimi przyjaciółmi Rick, uznaję Powód do strachu za najbardziej brutalny z dotychczasowych. I mimo że życie tracą tu tylko dwie ważne osoby, sposób, w jaki wybrzmiewa to na stronach komiksu, jest naprawdę przejmujący. To też uzmysławia mi, jak ciekawie pod względem psychologicznym są tu skonstruowane postacie. Kiedy już wydaje się nam, że rozumiemy, jak działa przedstawiony w Żywych trupach świat, Kirkman wali nas obuchem w łeb, pokazując, że tak naprawdę nie wiemy jeszcze połowy z tego wszystkiego.

The Walkng Dead 17 plansza 3

Powód do strachu to chyba jeden z najlepszych tomów Żywych trupów, a już na pewno ten, o którym długo się pamięta. Głównie ze względu na pojawienie się Negana, którego śmiało można uznać za jedną z najważniejszych postaci we współczesnej literaturze komiksowej. Jego wejście na scenę stanowi oczywisty punkt zwrotny dla całego cyklu. Jest też wyznacznikiem kierunku, w jakim seria będzie podążać w najbliższym czasie. I choć później tytułowi znów zdarzy się prezentować różny poziom, strony, na których pojawia się ten antagonista, wciąż czyta się z prawdziwą przyjemnością.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: The Walking Dead vol. 17, Something To Fear
Wydawnictwo: Image Comics/Taurus Media
Typ: komiks
Gatunek: horror
Data premiery: 21.11.2012.
Scenariusz: Robert Kirkman
Rysunki: Charlie Adlard
Liczba stron: 132

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o