Recenzja komiksu The Walking Dead Volume 2

1

UWAGA Recenzja może zawierać spoilery

Ileż to już było komiksów o żywych trupach. Ileż to powstało serii, których akcja toczy się w postapokaliptycznym świecie. I iluż to już było bohaterów zmuszonych toczyć nierówny bój z własnym człowieczeństwem, kiedy wokół upadły już wszystkie wartości i wyznawane zasady. A jednak to tytuł The Walking Dead (Żywe Trupy) zyskał uznanie, jakiego mogą mu zazdrościć tak poprzednicy, jak i wszystkie naśladownictwa wyrosłe na jego gruncie. Dlaczego? Bo Robert Kirkman, scenarzysta tej opowieści, znalazł doskonałe wyważenie pomiędzy wszystkimi motywami, miksując je w naprawdę smakowity kąsek.

2

Shane nie żyje, nic więc już nie stoi na przeszkodzie by grupa ocalałych wyruszyła w dalszą drogę w poszukiwaniu bardziej bezpiecznych terenów. Na czele tych, którzy przeżyli staje Rick, pomysłodawca opuszczenia dotychczasowego obozu, ale choć doskonale nadaje się do roli przywódcy, grad problemów jaki spada na jego głowę, ma szansę przytłoczyć nawet jego. Z jednej strony opustoszały, niebezpieczny świat, w którym grasują żywe trupy, z drugiej próby zapewnienia tak chociaż grama normalności, jak i zaspokojenia wszystkich niezbędnych potrzeb całej grupy, a gdzieś pomiędzy znajdują się jego prywatne problemy. Lori oznajmia mu bowiem, że jest w ciąży. Magiczne i piękne słowa w świecie, w którym każde życie jest na wagę złota. Ale też i słowa, które przerażają. Brak pomocy medycznej, brak właściwych warunków, brak stabilizacji… Poza tym pozostaje kwestia nie mniej istotna – czyje może być dziecko? Rick i Lori, owszem, spali ze sobą w ostatnim czasie, ale tylko raz, a niewiele wcześniej żona zdradziła go z Shanem…

3

I właśnie takie kwestie jak powyższa są największą siłą The Walking Dead. Nie akcja, nie walka o przetrwanie z hordami żywych trupów (tych akurat w drugim tomie jest jakby mniej, chociaż oczywiście nie zapominają zaznaczyć swojej obecności), ale zwyczajne kwestie, jakich pełno w życiu każdego z nas, z którymi trzeba się mierzyć w bardziej niegościnnych warunkach. Nabierają przez to większej wymowy i znaczenia, a zarazem dodają całości posmaku realizmu. Może i świat uległ zmianie, może większość ludzi poszła wraz z nim w tym samym straceńczym kierunku, a jednak wciąż istnieją rzeczy niezmienne. Miłość, seks, zdrada, kłopoty w małżeństwie i przyjaźni, kłopoty w życiu. Trupy schodzą na dalszy plan, znaczenia nabiera to, co zawsze najbardziej emocjonuje także w prawdziwym życiu, ale zagrożenie wciąż gdzieś tam jest, czujemy to, czujemy jak się zbliża, wiemy, że coś się stanie, czekamy na to… i dostajemy.

4

Rysunki Charlie’ego Adlarda, który zastąpił na tym stanowisku Tony’ego Moore’a, choć różniące się od tych, które wyszły spod ręki poprzednika, zachowują klimat serii. Ten znany głównie z tworzenia przygód Sędziego Dredda czy Z archiwum X autor zna się na rysowaniu horrorów. I chociaż niestety czasem jego kreska jest zbyt prosta i sprawia wrażenie pospiesznej, niestarannej, nie można powiedzieć by przeszkadzała czy drażniła. Po prostu jest inna – albo się to lubi, albo nie.

5

Podsumowując: The Walking Dead to znakomita seria komiksowa, lepsza od serialu, który święci takie triumfy na całym świecie. Dodatkowo drugi tom doskonale ugruntowuje jej pozycję, a nawet jeszcze podnosi poprzeczkę. Polecam więc gorąco, szczególnie tym nieprzekonanym. Bo prawdą jest, że zazwyczaj najgłośniej chwali się rzeczy przeciętne, wynosząc je do rangi sztuki i nadając status kultowości, ale w tym przypadku wszystkie pozytywne noty jakie seria otrzymała przez lata są jak najbardziej uzasadnione.

Ocena: 7,5/10

Plusy
+ znakomity klimat
+ świetne postacie
+ rewelacyjne poprowadzenie wątków obyczajowych

Minusy
– zmiana rysownika (choć to akurat bardziej kwestia gustu, niż faktyczny minus)

Autor: Michał Lipka

Michał Lipka

Michał Lipka

Rocznik 88. Próbuje swoich sił w pisaniu, w tworzeniu komiksów także. Przede wszystkim jednak czyta - dużo, namiętnie i bez chwili wytchnienia. A potem stara się wszystko to recenzować. Prowadzi także książkowego bloga http://ksiazkarnia.blog.pl/