Recenzja komiksu The Walking Dead Volume 5

TheWalkingDead51

Czwarty tom The Walking Dead był niezłym komiksem, ale nie niósł niczego świeżego ani odkrywczego względem poprzednich części, na dodatek stając się wtórną rozrywką nadającą się tylko dla najwierniejszych fanów. Inaczej rzecz ma się z jego następcą, który nie dość, że wprowadza na scenę najbardziej (nie)lubianą postać serii, Gubernatora, to jeszcze w wytartym już schemacie odnajduje jakąś nutę świeżości. Wszystko to sprawia, że The Best Defense okazuje się najlepszą częścią TWD z dotychczas wydanych.

Rick i jego ludzie starają się jak najlepiej ułożyć sobie życie w więzieniu i przygotować placówkę tak, by zapewniła możliwie najbardziej komfortowe warunki w zaistniałej sytuacji. Oczyszczanie terenu dookoła, pomimo noszonych kuloodpornych elementów kombinezonów, nadal stanowi niemałe ryzyko, chociaż nikt tak naprawdę nie może przewidzieć, co takiego wydarzy się już wkrótce. Rick, Michonne i Glenn w trakcie rutynowego wypadu poza więzienie stają się świadkami katastrofy śmigłowca. Chcąc sprawdzić co się stało i pomóc ewentualnym ocalałym, wyruszają na miejsce zdarzenia, by przekonać się, że ubiegł ich ktoś inny. Ktoś, kto mieszka niedaleko i najpewniej też ma swoją niewielką społeczność. Podążając tym tropem trójka bohaterów poznaje człowieka każącego nazywać się Gubernatorem. Szaleńca, który rozbitków ze śmigłowca potraktował jako karmę dla „hodowanych” przez siebie trupów, a Ricka i towarzyszy bierze w niewolę, szykując dla nich los gorszy niż cokolwiek innego, co spotkało ich dotychczas…

TheWalkingDead52

Zanim zacznę chwalić ten tom, a mam co chwalić, muszę zaznaczyć pewien minus pojawiający się pod koniec albumu. Nie jest to nic, co zepsułoby jego odbiór, niemniej wystarczyłoby przesunąć ten akcent gdzieś dalej, żeby nabrał sensu. O czym mowa? Kiedy wiemy już, że istnieje ryzyko ataku na więzienie, miejsce zamieszkania naszych bohaterów, nagle jedna z postaci zaczyna się nad tym zastanawiać – nie mając pojęcia, że takie zagrożenie się pojawiło. Nie mówię, że nie jest to realne, zbieżność myśli w życiu codziennym się zdarza, jednak każdy utwór rządzi się pewnymi prawami i o wiele logiczniej byłoby tę kwestię poruszyć w późniejszych momentach, choćby w stylu „czemu wcześniej nie przyszło nam to do głowy”.

A teraz pora na to by do tej łyżki dziegciu dodać należytą beczkę miodu. Bo tom pod względem klimatu i wydarzeń po prostu poraża i wciska w fotel. Gubernator nie przypadkiem zdobył sławę najciekawszej postaci trupiego uniwersum. Doczekał się nawet poświęconych tylko jemu powieści, zdradzających sekrety przeszłości nigdy w komiksach ani serialu nie ukazanej. To rasowy psychopata, którego nikt z nas nie chciałby spotkać w swoim życiu. A właściwie nie psychopata, bo ten nie odczuwa przecież emocji, a sadystyczny socjopata, rozmiłowany w krwawych widowiskach, gdzie na arenie ludzie walczą z żywymi trupami. Zwyrodnialec kochający zadawać ludziom ból i to do tego stopnia, że za jeden z celów obiera gwałcenie kobiety tak długo, aż ta znajdzie jakiś sposób by się zabić. Spotkanie z nim będzie kosztowało bohaterów bardzo dużo. Zbyt dużo. I to właśnie jest najlepsze w całej opowieści. Okaleczenie psychiczne i fizyczne wynikające z tego wszystkiego już na zawsze odciśnie piętno na The Walking Dead.

TheWalkingDead53

W skrócie: rewelacja. Szczególnie, że graficznie Adlard pokazuje się od najlepszej strony, ukazując wiele mrożących krew w żyłach sekwencji i zapadających w pamięć scen. Scen mrocznych, krwawych, ale znakomicie ujętych – pomimo faktu, że autor do czołówki komiksowych ilustratorów na pewno się nie zalicza.

Reasumując, naprawdę warto. Robert Kirkman, scenarzysta tej serii wykorzystuje tym razem różne odmiany grozy, od klasycznego dla cyklu survival horroru, po jeszcze bardziej przerażający dreszczowiec z człowiekiem w roli bestii gorszej od najgorszych paranormalnych potworów. Z tej zabawy motywami i podgatunkami uzyskuje całą gamę emocji, które zachwycą każdego miłośnika mocnych, brutalnych i odważnych komiksowych starszaków.

TheWalkingDead54

Michał Lipka

Michał Lipka

Rocznik 88. Próbuje swoich sił w pisaniu, w tworzeniu komiksów także. Przede wszystkim jednak czyta - dużo, namiętnie i bez chwili wytchnienia. A potem stara się wszystko to recenzować. Prowadzi także książkowego bloga http://ksiazkarnia.blog.pl/
  • Niezły moment w serii. Pamiętam, że w serialu spotkanie z Gubernatorem było bardzo interesujące, a to co robił później wywoływało tylko chęć zabicia go własnymi rękoma.