Recenzja komiksu Vikings: Blood Legacy

Vikings: Blood Legacy

Recenzja napisana na podstawie wersji cyfrowej.

Oprócz opisywanego przeze mnie ostatnio komiksu The Vikings, wydawnictwo Zenescope na dzień dzisiejszy wydało jeszcze dwa inne komiksy osadzone w uniwersum serialowych Wikingów. W 2015 roku wydany został komiks Vikings: Blood Legacy, któremu poświęcony jest właśnie mój dzisiejszy tekst, zaś w bieżącym roku światło dzienne ujrzał Vikings: Sword of Kings, o którym postaram się napisać dla Was wkrótce. Przejdźmy zatem do omawiania kolejnego komiksu o wikingach – Blood Legacy, który na szczęście okazuje się dużo lepszy od poprzednika.

2

Choć historia przedstawiona w tym 13 stronicowym komiksie nie dotyczy bezpośrednio serialowych bohaterów, to oczywiście zobaczymy ich w kilku kadrach. Komiks rozpoczyna się od standardowego dla wikingów świętowania przy ognisku, gdzie Ragnar, Floki i inni mieszkańcy wioski rozmawiają o Bogu Thorze. Pogawędki prowadzą do tego, że Floki postanawia opowiedzieć, jak to pewien Gigant z Jötunheimu – Thrym, skradł Bogu jego najważniejszą rzecz – młot Mjölnira. I właśnie cała ta opowieść przedstawiona jest w tym komiksie. Thor wraz ze swoim bratem Lokim postanawia odzyskać młot, niestety nie odbywa się to bez komplikacji. Gigant decyduje się oddać skradzioną broń, ale stawia pewien warunek – bogini Freya musi stać się jego żoną. Warunek ten okazał się bardzo ciężki do zrealizowana, gdyż sama bogini nie była tym zainteresowana. Thor i Loki po konsultacji z ojcem, Odynem, postanawiają odzyskać Mjölnira innymi sposobami. Na tym ucinam mój krótki opis fabuły. Resztę powinniście poznać sami.

3

Za Vikings: Blood Legacy odpowiada całkiem inna ekipa niż za pierwszy komiks. Oczywiście nad całością pieczę trzymał główny scenarzysta serialu – Michael Hirst, ale to już nie on jest twórcą historii przedstawionej w tym komiksie – tym zajął się duet w składzie Joe Brusha i Ralph Tedesco, znany między innymi z serii komiksów Wonderland czy Oz. Za przełożenie scenariusza na obraz odpowiadał Giuliano Piccininno i przyznam szczerze, że dobór tej osoby okazał się świetną decyzją. Kadry prezentują się o wiele lepiej niż w The Vikings. Nie ma już pustych i nudnych plansz, które tutaj przygotowane zostały bardziej bogato. Wszystkie postaci pokazane zostały zdecydowanie wyraźniej, czego świetnym przykładem są twarze Ragnara i Flokiego, które są bardzo podobne do tych znanych nam z serialu. Same kadry ze scenami walki również zostały przedstawione bardzo klimatycznie.

4

Choć komiks rozdawany był na jednej z imprez – San Diego Comic Conie, to w sieci znaleźć można kilka ofert, w których ludzie sprzedają go za kilka dolarów. Jeśli wpadnie Wam w oko jedna z takich ofert i jesteście fanami serialu Wikingowie, to gorąco polecam zainteresowanie się Vikings: Blood Legacy.

Pamiętajcie, że w każdy piątek o 22:00 – dzień po premierze w USA, na kanale History możecie oglądać nowe odcinki czwartego sezonu Wikingów.

Ocena: 7/10

Plusy
+ plansze dużo lepsze niż przy poprzednim komiksie
+ wyraźne twarze
+ dobrze przedstawione sceny walki
+ ciekawa historia…

Minusy
– … choć szkoda, że tak mało związana z serialowymi postaciami
– zbyt krótki
– niestety ciężko go zdobyć

Autor: Severan

Sebastian „Severan” Kuryło

Sebastian „Severan” Kuryło

Jestem założycielem i pomysłodawcą tego blogaUwielbiam gry RPG z serią Dragon Age na czele, lecz nie pogardzę także i klasycznymi grami “bez prądu”. Prowadzę także wortal związany z serią Dragon Age. Uwielbiam czytać kryminały i książki fantasy. Każdą wolną chwilę w swoim życiu poświęcam rodzinie oraz serialom – pochłaniam ich zdecydowanie za dużo, no ale z nałogu tak łatwo wyjść się nie da :).