Tłumacz, człowiek jakże często zapomniany, tkwiący gdzieś na obrzeżach procesu twórczego. Rzadko zwraca się na niego uwagę, bo kiedy sięgamy po książkę czy komiks, wybieramy je ze względu na autora, opis czy przynależność do konkretnej serii. A przecież bez osoby odpowiedzialnej za przekład skazani bylibyśmy na obcowanie z oryginałem – co ma swoje dobre strony, pod warunkiem że zna się język. Jak jednak wygląda praca tłumacza? Na to pytanie stara się nam odpowiedzieć album W głowie tłumaczy, ciekawa publikacja, która odsłania przed nami nie tylko kulisy tego zawodu, ale także i jego bogatą historię, od zamierzchłych czasów do chwili obecnej.

Główną bohaterką jest Paulina, zajmująca się przekładem literatury. To po części jej zawód, choć nie najlepiej płatny, a po części hobby. Wraz z komiksem zaczyna się wywiad z nią. Czemu się tym zajmuje, jak to wygląda… A właściwie lepiej dowiedzieć się, jak to się wszystko zaczęło. Ale nie dla niej. Tak w ogóle. Jak zaczęła się i wyglądała przez wieki praca tłumacza…

I o tym właśnie opowiada W głowie tłumaczy. W równej mierze o kulisach pracy tłumaczy, co historii samej tej dziedziny, jej ewolucji i ciekawostek z tym związanych. Temat swoimi korzeniami sięga czasów, kiedy ludzie wymyślili mowę i krok po kroku prowadzi nas ku współczesności. Dzięki temu dostajemy fascynujący przekrój przez dzieje translatorskiego fachu, niby skrótowy, niby powierzchowny, ale jakże przy tym szczegółowy, zagłębiający się w intrygujące aspekty i wyjaśniający różnorakie sprawy – zarówno te, które poznać chcieliśmy, jak i nie mieliśmy o ich istnieniu pojęcia.

Z tego wszystkiego powstał komiks naprawdę udany. Rzecz różnorodna, tak graficznie, jak i fabularnie, bo z jednej strony mamy tu i poważne treści przedstawione z należytym ciężarem i mocno obyczajowym zacięciem, z drugiej ciekawostki uchwycone w sposób lekki, pełen humoru i dystansu. W skrócie rzecz ujmując, W głowie tłumaczy to rzecz, która bawiąc, uczy, ucząc, bawi. Tak dorosłych – całość skierowana jest mimo wszystko do starszych odbiorców – jak i młodszych czytelników. Tym bardziej że całość jest należycie zbalansowana, ciekawa i udana na każdym polu. Oczywiście tak tematycznym, jak i rysunkowym.

Rysunki jednak to temat zupełnie oddzielnych rozważań. Na szatę graficzną złożyły się prace piątki artystów, jakże różnorodne, ale świetnie pasujące do poszczególnych wątków. Mamy więc realistyczną, szczegółową kreskę Daniela Chmielewskiego, cartoonowe, zabawne rysunki w wykonaniu Roberta Sienickiego, Bereniki Kołomyckiej i Fanny Vaucher oraz maksymalnie uproszczone, ascetyczne grafiki Jacka Świdzińskiego. A każda z tych stylistyk jest udana, dobrze dobrana do poszczególnych wątków i przede wszystkim przyjemna dla oka. I tradycyjnie znakomicie wydana.

Szukacie dobrego, nietypowego komiksu? Czegoś przyziemnego, ale jednocześnie fascynującego i będącego porywającą przygodówką, w której nie brak fantastyki (w końcu rzecz dzieje się w ludzkiej głowie)? W głowie tłumaczy to coś dla Was. Kolejny udany rodzimy komiks, pierwszy traktujący o tłumaczach w naszym kraju (a kto wie, czy i nie pierwszy w ogóle) – więc tym bardziej warty uwagi miłośników powieści graficznych. Szczególnie że jest naprawdę udany.

Dziękuję wydawnictwu Kultura Gniewu za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: W głowie tłumaczy
Wydawnictwo: Kultura Gniewu, Instytut Kultury Miejskiej
Autorzy: Tomasz Pindel, Jacek Świdziński, Daniel Chmielewski, Robert Sienicki, Berenika Kołomycka, Fanny Vaucher
Typ: komiks
Data premiery: kwiecień 2019
Liczba stron: 48

Dodaj komentarz

avatar