Po zbiorczych wznowieniach Osiedla Swobody i Na szybko spisane nadszedł czas na kolejny tom od Kultury Gniewu zbierający prace Śledzia. Tym razem w nasze ręce trafia album z kompletem czterech zeszytów Wartości rodzinnych. Od poprzednich pozycji jest to lektura lżejsza i bardziej skupiona na stricte rozrywkowym wymiarze. Bardziej rzecz dla miłośników klimatów w stylu kolorowego Osiedla Swobody niż wczesnych prac Śledzia, ale i tak po raz kolejny udowadniająca, że Śledziński to bezsprzecznie jeden z najlepszych współczesnych polskich komiksiarzy i po jego prace warto sięgać w ciemno.

Głównym bohaterem całej opowieści jest niejaki Edgar, facet jakich wielu, mąż charakternej, ale znudzonej nim żony i ojciec dwójki dzieci – nastoletniego syna i młodszej córki. Na co dzień pracuje w wojsku, w domowym sejfie trzyma służbowe dokumenty, których nikt nie powinien oglądać, a na jego życie wpływają traumy z przeszłości spędzonej na wsi. Wszystko wydaje się normalne, ale to tylko pozory. Lokator, który zajmuje piętro domu Edgara, a zarazem obecny najlepszy przyjaciel jego żony, Elżbiety, ubiera się i zachowuje jak Jezus, a sprzątaczka ciocia Masza za wszelką cenę stara się dobrać do zawartości sejfu. Nurzając się w ogłupiającej papce lejącej się z telewizyjnych ekranów, rodzina nie ma jeszcze pojęcia, w jak niezwykłych wydarzeniach przyjdzie jej już za chwilę wziąć udział…

Wartości rodzinne to seria zbudowana na szkielecie easter eggów pełnymi garściami czerpanych z każdego możliwego popkulturowego kąta. Już sam tytuł jasno kojarzy się z tytułem jednego z tomów Sin City Franka Millera, czwarte strony okładek poszczególnych części są parodiami znanych dzieł komiksowych, a reklamy wrzucone tu i ówdzie już na całego ośmieszają idiotyczne popularne programy, magazyny i, oczywiście, komiksy. Widać tu echa tego, co Śledziu zapoczątkował w przed laty w magazynie komiksowym Produkt, który w grudniu tego roku będzie świętował swoje 20-lecie. Pierwszy numer pisma otwierała parodia magazynu Bravo i to samo dostajemy tutaj. Zresztą podobnych elementów, za pomocą których autor puszcza oko do czytelników, jest tu dużo więcej – weźmy choćby takiego kapitana Rysia, połączenie kapitana Żbika (czyli bohatera serii, której kontynuacji podjął się przed laty Śledziński, zanim porzucił projekt po jednym zeszycie) z klimatami Kapitana Marihuany znanego z łamów Produktu. Resztę będziecie musieli odkryć już sami, ale jakiej dostarcza to zabawy!

Ale, chociaż Wartości rodzinne na zabawie właśnie głównie się skupiają, to rzecz, która nie stroni też od zaangażowania w tematy społeczne. Bo Śledziu zawsze lubił wzbogacać swoje utwory, a przy okazji łamać konwencję. I łamie ją także tym razem. Przedstawiona tu historia to pozornie prosta komedia, szybko okazująca się znakomicie skrojonym kryminalnym akcyjniakiem, w którym nawet najbardziej niepozorne rzeczy mogą okazać się istotne, a wzajemne relacje między bohaterami i wątki komplikują się i splatają coraz bardziej, prowadząc do satysfakcjonującego i bardzo udanego finału. Pod względem konstrukcyjnym i fabularnym całość przypomina mi wspomniane już kolorowe Osiedle Swoboda, co w praktyce oznacza jedno: kawał dobrej, nieoczywistej i wciągającej zabawy, która zarówno intryguje, jak i poprawia humor.

Dodajcie do tego świetną w swej prostocie szatę graficzną (Śledziu, nawet kiedy uderza w stricte cartoonową stylistykę, pozostaje wyrazistym i świetnym rysownikiem) i rewelacyjne wydanie uzupełnione o nowe grafiki (mamy tu prace KRL-a czy Leśniaka), a dostaniecie kolejny polski komiks absolutnie warty uwagi. Nie jest to może drugie Osiedle Swoboda, ale i tak Śledziński po raz kolejny udowadnia tu, na co go stać. Obyśmy szybko doczekali się jakichś jego nowych komiksów.

Dziękuję wydawnictwu Kultura Gniewu za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Wartości rodzinne
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Autorzy: Michał „Śledziu” Śledziński
Typ: komiks
Data premiery: czerwiec 2019

Dodaj komentarz

avatar