Największe bitwy? Recenzja komiksu Wonder Woman: Her Greatest Battles

Wonder Woman: Her Greatest Battles

Ósmego lutego światło dzienne ujrzał zbiór Wonder Woman: Her Greatest Battles („Wonder Woman: Największe Bitwy”). Ze strony Amazon możemy się dowiedzieć, że antologia jest idealnym uzupełnieniem dla filmu, na którego niecierpliwie wyczekują wszyscy fani. Niewątpliwie, film przyciągnie wielu kinomaniaków. Nie wszyscy z nich będą znali Amazonkę – być może część widziała ją wyłącznie w Batman v Superman. Dla takich osób antologia przybliżająca wyczyny księżniczki Diany byłaby nie lada gratką. Problem jest taki, że Her Greatest Battles absolutnie nie spełnia funkcji wprowadzenia.

Autorzy antologii zdecydowali się na zebranie siedmiu bitew z długiej kariery Amazonki. Przyjrzyjmy się najpierw co też zostało uznane przez DC za największe potyczki Wonder Woman. Potem zaś skomentuję nieco kształt samego zbioru. Nie będzie to niestety komentarz pozytywny.

Power Play z 1987 (historia i rysunki George’a Péreza)

Antologia zaczyna się zgodnie z przykazaniem Alfreda Hitchcocka: zaczynamy od wybuchu, a potem stopniujemy napięcie. W przypadku Power Play jest to wybuch III wojny światowej, do którego próbują doprowadzić słudzy Aresa. Posępnego boga wojny może zatrzymać tylko Amazonka… Motyw ten nie jest zbyt oryginalny, ale przyznam, że ta historia mnie wciągnęła. Duża w tym zasługa kadrowania: niby mamy do czynienia z klasycznymi prostokątami, jak z komiksów paskowych, a jednak… ich ułożenie na stronach przykuwa oko, niczym najbardziej dynamiczne ze współczesnych komiksów. Proporcje uroczej staroświeckości i nowoczesnego prowadzenia historii idealnie trafiły w mój gust. Podobnie zresztą ma się sprawa z kreską. Za współczesny komiks nikt by tego nie wziął, ale co z tego, skoro rysunki są po prostu świetne. Podobało mi się też przedstawienie ostatecznej konfrontacji między Aresem a księżniczką Amazonek. Nie zabrakło wprawdzie klasycznej wymiany ciosów, główna bitwa jednak przebiegała na linii psychologicznej. Krótko mówiąc: historia ta jest bardzo przyjemna w odbiorze i zaostrza apetyt na kolejne bitwy Amazonki.

In the Forest of the Night z 1997 roku (scenariusz i rysunki: John Byrne)

W tej odsłonie przygód Wonder Woman poznajemy kolejnego wroga księżniczki Diany: doktor Barbarę Ann Minervę i jej zwierzęce alter ego – kotołaka Cheetach. O ile w historii Péreza Aresa można było uznać za postać jednoznacznie negatywną, o tyle w przypadku Barbary nie jest to takie proste. Kobieta była niegdyś przyjaciółką Diany, ciążąca nad nią klątwa skomplikowała jednak ich stosunki… John Byrne stawia Amazonkę przed trudnym zadaniem, w którym dodatkowo przeszkadza jej poważna rana. Przy okazji porusza kwestię osobowości, duszy oraz intelektu. Co prawda robi to w czysto „komiksowy” sposób, ale i tak warto docenić 🙂 Fani DC na pewno ucieszą się z dodatkowych smaczków. Strona graficzna nie zrobiła na mnie ani pozytywnego, ani negatywnego wrażenia. Ot, takie tam rysowanie. Zabolał mnie tylko jeden kadr, w którym twarz Amazonki wyglądała na wgnieciona do środka. Perspektywa to trudna rzecz.

Stoned: Conclusion (scenariusz: Greg Rucka, rysunki: Drew Johnson) i Sacrifice: Part Four (scenariusz: Greg Rucka, rysunki: Rags Morales, David Lopez, Tom Derenick, Georges Jeanty, Karl Kerschl) z 2005 roku

Przedstawione przez Grega Ruckę potyczki zdecydowanie kontrastują z poprzednimi historiami. Pérez i Byrne podkreślali raczej wewnętrzną siłę Amazonki, zgodnie z intencjami jej twórcy, Williama Moultona Marstona. Rucka natomiast nie waha się przedstawić Diany okładającej pięściami przeciwników. Konfrontacje też są zdecydowane bardziej brutalne. Co ciekawe, Wonder Woman z 2005 roku nie waha się zabijać wrogów, jeśli jest to konieczne. Zdecydowanie odróżnia ją to od najbardziej znanych bohaterów DC, jednak… czy przypadkiem nie jest to trochę zbyt duża zmiana w stosunku do pierwotnego zamysłu postaci? Nie znam całego runu Rucki, ale przedstawione w tym zbiorze fragmenty jakoś mnie nie przekonały.

A Murder of Crows: Part Two– Throwdown z 2010 roku (scenariusz: Gail Simone, rysunki: Chris Batista, Fernando Dagnino)

Fragment runu Gail Simone rozpoczyna się od nie byle jakiej potyczki: Wonder Woman kontra Power Girl! Co sprawiło, że superbohaterki stanęły naprzeciwko siebie? Czy uda im się zwalczyć zagrożenie, które zawisło nad miastem? Mamy tutaj do czynienia z drugą połową zamkniętej historii, przez co niektórych rzeczy trzeba się domyślać. Muszę jednak przyznać, ze główny wróg tego odcinka bardzo przypadł mi do gustu i chętnie dowiedziałabym się o nim czegoś więcej. Kluczowym elementem zdaje się być jednak relacja Power Girl i Wonder Woman oraz ich wzajemne odczucia wobec siebie. Nie będzie to chyba niespodzianką, jeśli powiem, że perfekcyjny image Amazonki może wzbudzać irytację… A Murder of Crows: Part Two to przyjemny, choć jak na mój gust zbyt krótki urywek z większej historii. Również ilustracje trzymają wysoki poziom. Jedynym wyjątkiem jest kostium Power Girl, który jest dokładnie tak niegustowny, jak to wcześniej słyszałam.

Justice League: Part Three z 2011 roku (scenariusz: Geoff Johns, rysunki: Jim Lee)

…Dlaczego?

Dlaczego w odsłonie New 52 Wonder Woman została wprowadzona jako nieznająca manier awanturnica? Dlaczego jest przedstawiona, jakby walka i popisy siły były jej głównym celem życia? Dlaczego Jim Lee dał jej twarz, która jest mieszanką Angeliny Jolie i gwiazdy porno?

To przedstawienie Diany mi się nie podobało. Ani trochę. Sama walka natomiast… Czy naprawdę można ją nazwać „największą bitwą Wonder Woman”? Z przedstawionego fragmentu na pewno to nie wynika. Wiem, że ten wybór został podyktowany polityką DC – należało przypomnieć, jak wprowadzono Wonder Woman w kontinuum New 52 i nową wersję Ligi Sprawiedliwości. W nowym kanonie faktycznie była to jedna z jej pierwszych bitew… Ale co z tego, skoro sam zeszyt jest po prostu miałki. A design Amazonki, która wygląda jak ucieleśnienie mokrych snów piętnastolatków, nie pomógł mi w lekturze.

Goddown z 2013 roku (scenariusz: Brian Azzarello, rysunki: Cliff Chiang)

Z tym fragmentem mam duży problem. Zdecydowanie zgadzam się ze zdaniem autorów zbioru, że jest to bardzo ważny moment w karierze księżniczki Diany. Tylko, że… czytając zeszyt wyrwany z kontekstu, w ogóle nie czuje się wagi tej bitwy. Co więcej, wydarzenie, które dla fanów Wonder Woman miało prawo być wielkim wstrząsem – jak to? To najsłynniejsza orędowniczka prawdy i pokoju zostaje bogiem wojny – nie będzie tak samo wstrząsająca dla osób nieobeznanych z kanonem. Krótko mówiąc, ten fragment sprawił na mnie wrażenie… zmarnowanego potencjału. Wynagrodziły mi to jednak rysunki Cliffa Chianga, którego styl bardzo lubię. Okładka zeszytu to czysta potęga.

Podsumowanie

Pomijając już poziom poszczególnych zeszytów, chciałabym skupić się na kwestii poruszonej podczas omówienia Goddown. Antologii Her Greatest Battles rozpaczliwie brakuje kontekstu. Autorzy nie zadali sobie trudu, żeby opatrzyć zamieszczone fragmenty jakimkolwiek komentarzem. Jakimkolwiek. Nawet wprowadzeniem do przedstawianych historii, a to przydałoby się zwłaszcza w przypadku różnego rodzaju „części drugich” i „części trzecich”. Nie wiemy, dlaczego wybrali takie, a nie inne bitwy, co wyróżnia akurat te potyczki spośród wielu innych. Nie dość, że jest to zmarnowana okazja do przybliżenia historii Amazonki i jej znaczenia w świecie komiksu, to jeszcze obniża wartość samej antologii. Tak naprawdę co komu bowiem po zbiorze bijatyk bez żadnej otoczki? Fani prawdopodobnie już te historie znają, nowi odbiorcy komiksu zaś niczego się nie dowiedzą. W moich oczach jest to trochę taki cukierek. Lektura nawet przyjemna, ale absolutnie nic z niej nie wynika. A szkoda.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Wonder Woman: her Greatest Battles
Wydawnictwo: DC Comics
Scenariusz: George Pérez, John Byrne, Greg Rucka, Gail Simone, Geoff Johns, Brian Azzarello
Rysunki: George Pérez, John Byrne, Drew Johnson, Rags Morales, David Lopez, Tom Derenick, Georges Jeanty, Karl Kerschl, Chris Batista, Fernando Dagnino, Jim Lee, Cliff Chiang
Typ: Komiks
Gatunek: komiks superbohaterski
Data premiery: 8 lutego 2017
Liczba stron: 166

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękujemy wydawnictwu DC Comics.

Joanna Kaniewska

Joanna Kaniewska

Japonistka, tłumaczka, badaczka popkultury, rocznik 1991. Nie boję się słowa na F (kończącego się na „izm”). Nie zgorszy mnie też słowo na G (kończącego się na „er”). Lubię pisanie, podróże, muzykę, kwiaty i pocztówki. Czasem dzielę się przemyśleniami na swoim blogu: typebnegativenowonderland.wordpress.com