Recenzja komiksu Wonder Woman’77 meets the Bionic Woman Volume 1

WW meets BW cover

Wielki powrót do lat 70., a nawet klasycznej Wonder Woman ze złotej ery komiksów. Nostalgiczny, kiczowaty, trochę naiwny, bardzo oldschoolowy. Do tego od razu nasuwa się tu skojarzenie z feminizmem – w końcu dostajemy dwie superbohaterki, ikony walki o prawa kobiet, we wspólnej misji.

Jeśli ciepło myślicie o serialu Wonder Woman (ten z Lyndą Carter), lubicie bioniczną Jaime Sommers (grana przez Lindsay Wagner), macie ogólny sentyment do starych komiksów czy filmów pełnych szalonych naukowców długo i węzłowato tłumaczących swoje plany i motywy, to komiks dla was. Nawet jego choreografia jest mocno stylizowana, przez co komuś przyzwyczajonemu do XXI-wiecznych superbohaterów będzie się wydawała nieco niezręczna. Nie wspominając o kolorach – ta charakterystyczna, nieco zbyt ciepła i trochę zbyt jaskrawa kolorystyka jest świetnie widoczna nawet w elektronicznej wersji.

Jaime i Diana spotykają się w pierwszym zeszycie tej historii zupełnie przypadkiem: ratują cywili (i nie tylko) podczas nagłego wybuchu rządowego budynku. Dość szybko okazuje się, że na IADC (Inter-Agency Defense Command), agencję zatrudniającą obie bohaterki (w tym jedną, oczywiście, w charakterze sekretarki), czyha cała szajka terrorystów, tzw. CASTRA. Wszyscy złole są w niej wyciągnięci z różnych klasycznych odcinków komiksów o obu dziewczynach, w miarę kolejnych zeszytów będziecie mieli okazje posłuchać ich wspomnień o pojedynkach i klęskach.

WW meets BW cover

Wonder Woman i Bionic Woman świetnie się dogadują, są skoordynowane, naprawdę czuć pozytywną chemię pomiędzy tymi bohaterkami. Trochę gorzej wyglądają ich współpracownicy – panowie są bardzo pewni siebie, ale często im coś nie wychodzi. Poza tym jedynie Jamie zauważyła (i to od razu), że Diana Prince i księżniczka Amazonek to ta sama osoba – okulary w grubej oprawce i garsonka oszukały nawet Steve’a Trevora (drugiego, czyli wnuka tego oryginalnego – co trochę go usprawiedliwia). Superzłoczyńcy bywają mocno nieogarnięci, jak to w okresie od lat 30. do 90., za to mocno inwestują w stylówę i mizoginię. Troszkę spojlerując zdradzę wam też, że większość czasu spędzają knując we własnym gronie, zamiast walczyć gdzieś na mieście…

Krótko mówiąc, WW’77 meets BW to coś dla zakochanych w klasycznych pościgach za złoczyńcami mającymi wiele do powiedzenia, barwności lat 70., Carter i Wagner… W pewnym momencie pojawi się nawet irytujący wielu robocik z drugiego sezonu serialu o Dianie. Co do feminizmu, komiks jest dość realistyczny – panie są dzielne i skuteczne, ale koledzy z agencji co jakiś czas żartują na temat pudrowania noska i spóźnianiu się do pracy przez spędzanie czasu w garderobie.

Spodziewałam się trochę więcej emancypacji i kiczu, a mniej długich wynurzeń superzłoczyńców i… ogólnie nie aż tak wielu bohaterów i lekkiego chaosu. Ten projekt ma szalony urok, ale autorzy wcisnęli w pierwszy tom co tylko się dało, jakby spodziewali się, że kolejnego nie będzie. Dlatego też akcja bywa aż zbyt wartka, Diana przebiera się czasem kilka razy podczas wykonywania jednego zadania, a fragment dziejący się na jej Rajskiej Wyspie zapamiętuje się jak bardzo wiele powitań – coś jak impreza firmowa, na której poznajemy samych super ludzi, którzy po chwili zleją nam się w jedną osobę. A jednak… gdyby pojawiła się kontynuacja tej miniserii, pewnie bym się na nią połasiła. Wszyscy już się przywitali, byłaby szansa na prawdziwe disco…

WW meets BW

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Wonder Woman’77 meets the Bionic Woman Volume 1
Wydawnictwo: Dynamite
Autor: Andy Mangels, Judit Tondora
Typ: komiks
Gatunek: superhero, przygodowy
Data premiery: 18 października 2017

Agnieszka „Fushikoma” Czoska

Agnieszka „Fushikoma” Czoska

Mól książkowy, wielbicielka wilków i wilczurów. Interesuje się europejskim komiksem i mangą. Jej ulubione pozycje to na przykład Ghost in the Shell Masamune Shirow, Watchmen (Strażnicy) Alana Moora czy Fun Home Alison Bechdel, jest też fanem Inio Asano. Poza komiksami poleca wszystkim Depeche Mode Serhija Żadana z jego absurdalnymi dialogami i garowaniem nad koniakiem. Czasem chodzi do kina na smutne filmy, kiedy indziej spod koca ogląda Star Treka (w tym ma ogromne zaległości). Pisze także dla Arytmii (arytmia.eu).

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar