Akuszer bogów

Anety Jadowskiej przedstawiać już chyba nie trzeba. Gdyby jednak okazało się, że jest ktoś, kto o niej nie słyszał, to w telegraficznym skrócie – ma na swoim koncie już dziesięć książek, wydanych nakładem Fabryki Słów oraz Wydawnictwa SQN, jest stałą bywalczynią konwentów i spotkań autorskich w całym kraju. Należy do tych twórców, którzy nie lubią się rozdrabniać w pojedyncze powieści, zamiast tego rozpisują perypetie swoich bohaterów na kilkutomowe cykle – czego przykładami bez wątpienia są: heksalogia przygód Dory Wilk, toruńskiej policjantki-wiedźmy, rozpoczęty cykl o szamanie Witkacym, czy seria o wyrafinowanej zabójczyni, Nikicie. To właśnie ta ostatnia z nich wzbudza najwięcej mojego zainteresowania, ponieważ 15 lutego miał premierę – Akuszer bogów, będący bezpośrednią kontynuacją Dziewczyny z Dzielnicy Cudów.

Chociaż zakładam, że po recenzję drugiego tomu sięgną raczej osoby, które zapoznały się z treścią pierwszego, to nie mam zamiaru zanadto zdradzać fabuły Dziewczyny z Dzielnicy Cudów – właściwie nie wyjawię żadnego kluczowego wątku, więc spokojnie możecie czytać dalej bez żadnych obaw.

Nikitę poznaliśmy już w heksalogii o Dorze Wilk – była tam przedstawiona krótko, bez zagłębiania się w jej historię i losy. Nic dziwnego, w końcu nie była to jej opowieść i na swoje kilka minut musiała jakiś czas poczekać. Na szczęście cierpliwość popłaciła, Dziewczyna odkryła przed nami zdarzenia, które sprawiły, że Nikita, z przyjaciółki i kochanki panny Wilk, stała się bezwzględną morderczynią, pracującą dla Zakonu Cieni. Kolejne rozdziały ukazywały nam wszystkie kłamstwa, na których bohaterka wybudowała obraz własnej osoby i które pozwoliły na manipulowanie nią. Przynajmniej do chwili, w której zasłona fałszu opadła, odsłaniając dużo więcej znaków zapytania niż, zdaniem Pratchetta, jest w stanie postawić na końcu zdania ktoś z zaburzeniami własnej osobowości. Dziewczyna z Dzielnicy Cudów zostawiła Nikitę z rozsypanym światem i koniecznością ułożenia go na nowo, tym razem jednak szukając prawdy o sobie i swojej przeszłości. Będzie to nie lada wyzwanie, istnieje bowiem ryzyko, że odnajdzie w swoich wspomnieniach coś, czego wolałaby nie wiedzieć.

Akuszer zaczyna się z przytupem – akcja rusza z kopyta, nie dając czytelnikowi czasu na to, by się rozleniwił i znudził. Już na samym początku Nikita zostaje wrzucona w bieg dziwnych wydarzeń, z zamachem na jej życie na czele – potem tempo nie spada, dzięki czemu powieść czyta się szybko i przyjemnie. Dodatkowym atutem jest logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy historii, przez co zdarzenia układają się w sposób zrozumiały i sensowny. Nie sprawiają przez to wrażenia wyssanych z palca i wrzucanych do książki bez żadnego ładu i składu. Śmiało mogę zaryzykować stwierdzenie, że skupienie się na wątkach sensacyjnych wyszło fabule zdecydowanie na plus. Tym bardziej, że jednocześnie aspekty romansowe zostały odstawione na boczny tor i potraktowane jako tło dla o wiele bardziej ciekawych wydarzeń niż kolejne sercowe podboje bohaterki.

Wars, znany czytelnikowi z Dziewczyny z Dzielnicy Cudów, alternatywny odpowiednik Warszawy, dość szybko przestaje być główną sceną wydarzeń zawartych w Akuszerze bogów – kolejne decyzje rzucają Nikitę aż do… Skandynawii. To właśnie tam, a nie do przysłowiowego Rzymu, prowadzą wszystkie jej drogi – dokładnie na ziemie podległe bezpośrednio władzy Odyna, gdzie będzie musiała stawić czoła nie tylko zagrożeniom, których się spodziewa, ale również tym, które pojawią się przed nią niespodziewanie, podnosząc jedynie determinację Nikity, by zdobyć upragnione odpowiedzi. Śledzenie facebookowego profilu autorki pozwalało zauważyć z jakim pietyzmem Jadowska dbała o każdy szczegół i jak daleko idącego reaserchu dokonała, by wyszukać informacje o sposobie pokonania trasy, którą postawiła przed Nikitą i Robinem. Chwali się, że nie wysłała bohaterów samolotem tam, gdzie te nie lądują, nawet jeśli na ogólny odbiór książki prze przeciętnego czytelnika nie ma to większego wpływu.

Pierwsze skrzypce wciąż gra para bohaterów – Nikita oraz, przydzielony jej w poprzednim tomie partner, Robin. Możecie być pewni, że takich trzech, jak ich dwoje, to nie ma ani jednego – on nie pamięta dosłownie niczego ze swojej przeszłości, a większość jej wspomnień okazuje się zakłamywać rzeczywistość. Nic dziwnego, że motywacją bohaterów staje się odkrycie prawdy o sobie i tym, kim tak naprawdę są. Kreacja postaci, na całe szczęście, jest spójna – ich portrety psychologiczne są logiczne i czytelnik bez trudu zrozumie kolejne decyzje protagonistów. Nic tutaj nie dzieje się przypadkiem i z kaprysu autorki, a rozwój i zmiany w postępowaniu bohaterów są naturalną konsekwencją tego, co ich spotyka i z czym muszą się zmierzyć. Pozostałe postacie też nie zostały zostawione same sobie, siłą rzeczy jednak zarysowane zostały znacznie mniej wyraźnie – w końcu większość z nich stanowi tło dla działań Nikity, jej wsparcie lub postawione przed nią przeszkody.

Nie mogę nie wspomnieć o fenomenalnych grafikach Magdy Babińskiej, dla których miejsce w recenzji znajdzie się zawsze – okładka Akuszera bogów pasuje do Dziewczyny z Dzielnicy Cudów zarówno motywem, jak i kolorystyką. Seria prezentuje się na półce świetnie, przykuwając wzrok i uwagę barwnymi okładkami. Nie można również zapomnieć o ilustracjach wewnątrz książki, które nie tylko pomagają nam w wyobrażeniu sobie bohaterów, ale również obrazują całe sceny. Czarno-białe rysunki aż proszą się o to, by wypełnić je kolorami, a jako fanka kolorowanek dla dorosłych siedzę i czekam na moment, w którym artystka uzna, że warto pomyśleć i stworzyć coś w tym kierunku. Podejrzewam, że taki zbiór grafik powiązanych z bohaterami prozy Jadowskiej cieszyłby się powodzeniem – pewnie wśród czytelników autorki jest wiele osób, które bez chwili wahania dałyby ponieść się wyobraźni.

Akuszer bogów nie jest dziełem całkowicie pozbawionym wad, jest ich jednak znacznie mniej niż w pierwszym cyklu autorki, która z powieści na powieść radzi sobie coraz lepiej nie tylko w kreowaniu bohaterów, ale również świata. Owszem, czasem widać pewną chaotyczność, a niektóre wątki mogłyby zostać rozbudowane nieco bardziej, jak na przykład kwestia magii opartej na kaligrafii i wiedźmy, która się nią posługuje, są to jednak drobne mankamenty. Generalna tendencja powieści to zmiany, które wychodzą na plus – atmosfera staje się nieco cięższa, a fabuła znacznie bardziej rozbudowana i wielowątkowa. Nie zabraknie również błyskotliwych porównań i ciekawych metafor, do których Jadowska przyzwyczaiła czytelnika już wcześniej. Zdecydowanie Akuszer stanowi mieszankę tego, co w poprzednich książkach się sprawdzało i zmianę na lepsze większości tych aspektów, które we wcześniejszych dziełach przeszkadzały. Oczywiście, można by zacząć marudzić, że to już drugi tom, a my wciąż niewiele wiemy o Robinie i jego przeszłości (a korci takie jęczenie, bo jestem ciekawa tego wątku), z cierpliwością czekam jednak na kolejną książkę mając nadzieję, że tym razem odkryje się kilka faktów z jego historii. Podsumowując – jest to książka, która bez wątpienia przypadnie do gustu fanom Jadowskiej oraz tym, którzy szukają przyjemnej książki na wieczór lub dwa.

Dziękujemy Wydawnictwu SQN za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

    Tytuł: Akuszer bogów
    Autor: Aneta Jadowska
    Wydawnictwo: SQN
    Rok wydania: 2017
    Liczba stron: 400

Nasza ocena
7.5/10

Podsumowanie

Plusy:
+ wartka akcja, zręcznie prowadzona fabuła
+ kreacja głównych bohaterów
+ brak wątków romansowych
+ mroczniejszy i cięższy klimat
+ szata wizualna powieści

Minusy:
– momentami chaotyczność
– niektóre wątki mogłyby być nieco bardziej rozbudowane

Dodaj komentarz

avatar