Assassin’s Creed: Ostatni potomkowie 1

Owen i spółka powracają! Dalszy ciąg przygód nastolatków w świecie pogrążonym w konflikcie templariuszy i asasynów możemy odkrywać już od 5 lipca 2017 roku. Wtedy to na sklepowych półkach pojawił się Grobowiec Chana, powieść będąca drugą częścią trylogii Ostatni potomkowie autorstwa Matthew J. Kirby’ego. To właśnie on po raz pierwszy postanowił zaserwować nam historię należącą do uniwersum Assassin’s Creed, skierowaną do młodzieży – w przeciwieństwie do pozostałych produktów, sygnowanych oznaczeniem 18+. Warto przypomnieć, że Ostatni potomkowie zostali przeze mnie dość wysoko ocenieni m.in. za odejście od fabuły gier z jednoczesnym rozszerzeniem już istniejących wątków (recenzję znajdziecie pod tym adresem). Czy Grobowiec Chana również spełnia pokładane w nim nadzieje?

Na początku przypomnijmy wydarzenia, na których zakończyła się poprzednia historia. Owen i reszta paczki za pomocą Animusa odkrywają położenie fragmentu Trójzębu Edenu, starożytnego artefaktu poszukiwanego przez zakon templariuszy i bractwo asasynów. Na miejscu jednak okazuje się, że zdążyła ich ubiec jeszcze jedna, tajemnicza strona konfliktu. W międzyczasie nastolatkowie zostają rozdzieleni. Owen i Javier trafiają pod skrzydła bractwa, zaś reszta wraz z Abstergo bierze udział w projekcie Aerie, opierającym się na poszukiwaniu kolejnych fragmentów Edenu. W taki sposób przechodzimy do wydarzeń z Grobowca Chana. Templariusze i asasyni podążają śladami drugiej części Trójzębu. Głównym miejscem akcji są zaś średniowieczne Chiny, a przypuszczalną lokalizacją artefaktu jest grobowiec wnuka Czyngis-chana, Möngke-chana.

Przy okazji Ostatnich potomków chwaliłem niespotykany wcześniej w uniwersum zabieg zbiorowego przeżywania wspomnień. Użytkownicy Animusa, gdy zbieżność ich pamięci genetycznej okazała się wystarczająco wysoka, mogli wspólnie brać udział w wydarzeniach z przeszłości. W Grobowcu Chana z przyczyn fabularnych autor zrezygnował z tej nowinki technicznej, co okazało się przykrym krokiem w tył względem poprzedniej części. Znacznie bardziej znaczące dla książki okazały się jednak konsekwencje tego braku. Mianowicie większość bohaterów przeżywa teraz inne, niezależne od siebie wspomnienia. W trakcie lektury zwiedzimy m.in. Skandynawię, Irlandię czy też Chiny. Fakt ten tylko pozornie wydaje się być zaletą opowiedzianej historii, lecz efektem finalnym jest rozdrobnienie powieści i jednoczesne spłycenie jej fabuły. Nawet wątek główny, czyli dzieje Möngke-chana to tylko parę stron, a przez tak krótki czas nie mamy nawet cienia szansy na przywiązanie się do któregokolwiek z bohaterów. Podsumowując, Grobowiec Chana to pierwsza historia z uniwersum Assassin’s Creed, gdzie wątek historyczny – mimo posiadania potencjału – poległ na całej linii.

Assassin’s Creed: Ostatni potomkowie 2

Drugim problemem, który pojawił się w trakcie lektury, jest mankament występujący w popkulturze dosłownie wszędzie. Takie klasyki jak Atak klonów, Imperium kontratakuje czy też Metro 2034 również nie są moim zdaniem go pozbawione. Chodzi mianowicie o fakt, że Grobowiec Chana to środkowa część trylogii. Pozycje te nie wprowadzają nas w fabułę i nie przedstawiają nam bohaterów, ale też daleko im do finałowych wydarzeń. Drugi tom ma być łącznikiem między początkiem i końcem, a także ma przygotować nas do zakończenia historii. Jest to jednak kilkaset stron (lub dwie godziny w przypadku filmu), które trzeba wypełnić treścią. W efekcie w Grobowcu Chana odczuwalne jest przygotowanie do wielkiego finału, lecz mamy do czynienia ze swoistą ciszą przed burzą. Można odnieść wrażenie, że całość zmierza w dobrym kierunku, ale jednocześnie momentami wieje nudą i nie ma nic, co mogłoby utkwić czytelnikowi w pamięci. Pewnym rozwiązaniem jest założenie, że przez środek trylogii trzeba się przebić, by w pełni zrozumieć wydarzenia zawarte w finale, ale chyba nie o to chodzi w książce, by się przez nią przemęczyć.

Sporo ponarzekałem, jednak powieść Kirby’ego posiada również swoje plusy. Jednym z nich jest z pewnością główny atut serii, czyli wycieczki w przeszłość. Ciężko znaleźć na rynku konkurencję – pozycję, w której w jednej chwili czytamy o płynących statkiem wikingach, by parę stron dalej przemierzać w wyobraźni średniowieczną Azję. Przy Assassin’s Creed nie sposób narzekać na monotonię, a Grobowiec Chana to kolejny tego dowód. Wprawdzie przed chwilą narzekałem na wkradającą się nudę, lecz jako powieść przygodowa książka sprawdza się całkiem dobrze.

Assassin’s Creed: Ostatni potomkowie 3

Podsumowując, druga część Ostatnich potomków w roli elementu serii jest sporym krokiem w tył względem pierwowzoru. Fabuła została w dużej mierze pozbawiona atutów, które wprowadziły świeżość u poprzedniczki. Również przedstawione wydarzenia przygotowano głównie z myślą o nadchodzącej trylogii. W efekcie odczuwamy zwiększające się napięcie, lecz nie otrzymaliśmy żadnych zapadających w pamięć momentów. Pierwotnie ocena końcowa miała być o oczko niższa, ale trzeba powieść Kirby’ego pochwalić – mimo uchybień wciąż jest fajną książką, skierowaną do młodzieży i nie tylko. Atuty charakteryzujące uniwersum Assassin’s Creed po raz kolejny zagrały bez zarzutu, serwując nam wycieczkę po różnych miejscach oraz okresach historycznych. Jednym zdaniem: polecam, lecz jednocześnie przestrzegam. Z niecierpliwością również czekam na wielki finał.

Szczegóły:

Tytuł: Assassin’s Creed: Ostatni potomkowie. Grobowiec Chana
Wydawnictwo: Insignis
Autor: Matthew J. Kirby
Typ: Powieść
Gatunek: Fantastyka
Data premiery: 05.07.2017
Liczba stron: 400
ISBN: 9788365743091

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękujemy wydawnictwu Insignis.

NASZA OCENA
6/10

Podsumowanie

Plusy:
+ Mnogość odwiedzanych miejsc w różnych okresach historycznych
Minusy:
– Brak wspólnych podróży z użyciem Animusa
– Brak zapadających w pamięć momentów

Dodaj komentarz

avatar