Assassin’s Creed: Ostatni potomkowie. Przeznaczenie bogów 1

Ponad rok przyszło nam czekać na zakończenie historii Owena oraz grupy jego przyjaciół uwikłanych w odwieczny konflikt asasynów z Templariuszami. Przedstawiona w trylogii autorstwa Matthew J. Kirby’ego walka o Trójząb Edenu, artefakt pozostawiony przez Pierwszą Cywilizację, w końcu doczekała się wielkiego finału. Czy ostatnia część książkowej serii utrzymała jakość poprzedniczek?

Recenzję zacznijmy od szybkiego przypomnienia przebiegu zdarzeń do momentu rozpoczęcia fabuły książki. Osoby niezainteresowane lub też wyczulone na tzw. spoilery polecam przejście do następnego akapitu. Nastolatek Owen przy pomocy Animusa, wraz z grupą przyjaciół przenosi się w czasie, by oczami swoich przodków przeżyć nowojorskie protesty przeciwko przymusowemu poborowi z 1863 roku. W trakcie ponownego przeżywania wspomnień odkrywają istnienie potężnego artefaktu zwanego Trójzębem Edenu. Nie wiedzą jeszcze, że poza nimi broni poszukuje również starożytne bractwo asasynów, a także ich odwieczni wrogowie w postaci zakonu Templariuszy.

Gdy wszyscy odkrywają lokalizację pierwszego z trzech fragmentów Trójzębu, okazuje się, że ubiegł ich tajemniczy rywal. Po tych wydarzeniach paczka przyjaciół zostaje rozbita. Część nastolatków przyłącza się do skrytobójców, zaś reszta sprzymierza się z Abstergo. W celu odnalezienia drugiej części artefaktu bohaterowie przenoszą się do pogrążonych w wojnie średniowiecznych Chin, by tam odnaleźć grobowiec Mongke-chana, wnuka Czyngis-chana. Na końcu tej wędrówki okazuje się, że tajemniczym wrogiem jest zdrajca z szeregów Abstergo, który wykorzystując moc Fragmentu Edenu, wykrada prehistoryczny skarb. Templariusze i asasyni zaniepokojeni wizją człowieka zdolnego rządzić światem z użyciem Trójzębu, postanawiają zawiązać kruchy sojusz mający na celu wspólne zmierzenie się z zagrożeniem.

Assassin’s Creed: Ostatni potomkowie. Przeznaczenie bogów 2

W ten sposób docieramy do fabuły ostatniej książki, czyli recenzowanego Przeznaczenia Bogów. Książkę tę podzielić możemy na dwie części. W pierwszej bohaterowie przenoszą się do historycznej Skandynawii, gdzie Styrbjorn Silny wraz z Jomswikingami przeprowadza atak na Haralda Sinozębego, króla Danii. Właśnie na tych terenach zagubiony został ostatni już Fragment Trójzębu Edenu. Natomiast w drugiej części grupa przenosi się w najgłębsze zakamarki swojej pamięci genetycznej, by tam, oderwani od czasu i miejsca, poznać tajemnicę nieświadomości pokoleniowej, a także odkryć, co wspólnego mieli ich przodkowie oraz oni sami. O ile wątek historyczny to kolejna powtórka z rozgrywki, którą mogliśmy zaobserwować w poprzednich częściach trylogii, a także wszystkich pozostałych produktach sygnowanych marką Assassin’s Creed, tak podróż w głąb pamięci jest nowością dla serii. Nie zdradzając wiele, wspomnę, że pod koniec książki pojawi się znajoma z serii gier postać.

Otwartym pozostaje wciąż pytanie zawarte w wstępie do recenzji. Mimo że odpowiedź twierdząca przychodzi bez wahania, tak chwilę muszę pokręcić nosem na zakończenie. Książka z pewnością przypadnie do gustu entuzjastom powieści młodzieżowych, a także fanom uniwersum Assassin’s Creed. Zarówno wątek historyczny, jak i współczesny zostały poprowadzone bardzo poprawnie. Aż do ostatniej strony nie miałem poczucia, że któryś z nich został potraktowany po macoszemu. Nie jestem natomiast zachwycony zamknięciem niektórych wątków. Przykładem niech będzie wątek ojca Owena, który ciągnąc się przez wszystkie książki, nie zostaje ostatecznie rozwiązany. To samo można powiedzieć o takiej błahostce jak relacja Seana i Natalii, która początkowo sprawiała wrażenie ważnej dla fabuły, a w Przebudzeniu Bogów została całkowicie pominięta.

Assassin’s Creed: Ostatni potomkowie. Przeznaczenie bogów 3

Książka szczęśliwie uniknęła większych literówek. W jednym tylko przypadku zdublowana została pojedyncza literka w trakcie przenosin do następnej linii, lecz nie wpływa ona w żaden sposób na odbiór całości. Sądzę, że przez wielu nie zostanie w ogóle zauważona. Jest to dla mnie ważna cecha, na którą zwracam uwagę od jakiegoś czasu. Wynika to z niepokojącego zjawiska niechlujstwa, jakie zauważyłem ostatnio nie tylko w Internecie, ale także w rozmaitych czasopismach i książkach. Trudno uwierzyć, że niektóre literówki czy błędy w interpunkcji przeszły przez korektę.

Podsumowując, Przebudzenie bogów jest spokojną kontynuacją książek z uniwersum Assassin’s Creed. Ciekawy wątek historyczny wymieszany ze współczesnością, a także przewijający się w obu okresach konflikt jest swoistą strefą komfortu, poza którą autor nie starał się zbytnio wychylać. Jedyną nowością jest podróż po nieodkrytej pamięci genetycznej, który można uznać za lekki powiew świeżości, a ten, obawiam się, nie będzie kontynuowany. Największy zarzut mogę mieć jedynie do niedomkniętych wątków, których rozwiązania raczej już nie doczekam. Nie wpływa to jednak na wystawioną ocenę wybraną dla książki jako całości.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Basia Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
Basia
Gość

fajna gra