Możecie spokojnie zamówić sobie tę książkę na Boże Narodzenie lub podarować co mniej religijnym krewnym i znajomym. Wypadałoby najpierw przeczytać pierwszy tom… ale to trochę zaburzy nastrój. Więc pierwszy dajcie im jesienią, żeby ukoronował depresyjną słotę. Czemu Rewers pod choinkę? Oczywiście jest obrazoburczy, pełen plugastw i gore, jednak to także opowieść o objawieniu i odkupieniu. W stylu Gołkowskiego i Zeka, więc ze zgrzytaniem zębami, rzucaniem mięsem, pojedynkami na miecze.

W pierwszym tomie Komornika zobaczyliśmy stojącą w miejscu Ziemię oświetlaną łagodną, acz krwawą łuną niekończącego się zachodu słońca nad mniej więcej środkową Polską. Resztki ludzkości są nękane atakami Wysłanników Nieba (na przykład groteskowych, plujących ogniem anielskich główek, Serafinów złożonych z samych oczu i skrzydeł…) oraz tytułowych komorników, ścigających co bardziej przebiegłych „dłużników”. Jak marudziłam w poprzedniej recenzji, nie widzieliśmy tam prawie żadnych kobiet, a jedynie hiperkonserwatywny system powrotu do ciuchów, broni i układów społecznych z czasów powstania chrześcijaństwa.

Rewers jest prawie w całości poświęcony kobietom, a właściwie dwóm dziewczynkom. Nie są głównymi bohaterkami, ale to o nich myśli, o nie się boi i dla nich spali świat Ezekiel. Wprowadzą zupełnie nową jakość do jego życia, wręcz odmienią oblicze Ziemi. Nie będę wam tu spoilerować, powiem tylko, że obydwie spotkaliśmy już w pierwszym tomie. O ile mogliśmy być pewni, że nieodżałowana córka Zeka nie zostanie przez niego zapomniana, to tę drugą pewnie przegapiliśmy.

Feministyczna rewolucja nie dokona się jednak od razu. Najpierw wydarzy się Rewers, Cień, w który podąży główny bohater, by robić to, do czego został powołany – dopaść dłużnika Góry. Odnajdzie tam świat, na jaki już nie liczył – wolność ubierania się wygodnie i myślenia bez ciągłego podsłuchu Anioła Stróża. Miejsce, do którego nie sięga blask słońca, a z nim niebieski totalitaryzm. Dopiero czytając te rozdziały poczujecie, jak ciężkie, beznadziejne jest życie opisane w pierwszym Komorniku. Po stronie nocy Zek spotka także potwory i ludzi wydziaranych w neonazistowskie i neopogańskie symbole, zimno i strach. W ramach wisienki na torcie wreszcie odnajdzie także Jezusa.

Drugi tom apokaliptycznej trylogii Gołkowskiego to powieść drogi, Ezekiel ciągle brnie przez błoto, śnieg lub spaloną ziemię. Czasem do celu, czasem w panicznej ucieczce. W trakcie poznawania pustych połaci nowego, lepszego świata coraz lepiej zrozumie panujące w nim stosunki, zacznie zbierać drużynę (taką, której nie zabije ani nie zje dwa rozdziały później) i nabierać wątpliwości. Szukanie stajenki będzie dla bohatera powrotem do siebie, swojej osobowości i mocno niekoszernego człowieczeństwa. Dla czytelnika także – wreszcie widzimy i czujemy nie tylko siepacza o cynicznym poczuciu humoru, ale osobę mającą swoje zdanie o bajzlu, który ją otacza.

Umierająca Ziemia, Apokalipsa w pełni, resztki brudnej, wymęczonej i wkurzonej ludzkości pochowane po ruinach i śmietnikach historii. W to wszystko rypnie pewien komornik i kometa zwiastująca nadejście czegośjeszcze nowszego, dziwniejszego, grubego błędu deweloperskiego w Matrixie. Kto wygra? Glitch czy debugger? Owsiki w czyjejś… głowie niepozwalające mu myśleć zgodnie z dyrektywami czy wszechmocny niebiański totalitaryzm? Podejrzewam, że wiem, za którą stronę trzymacie kciuki. Wszystko będzie i tak trochę inaczej niż myślicie, dlatego zamiast kombinować, załatwcie sobie Rewers, chyba żebyście koniecznie chcieli czekać z nim na święta. Jeśli tak, to nie jest to zły pomysł, bo trzeci tom, Kant, całkiem dobrze by wam ustawił Nowy Rok.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Komornik. Rewers
Data premiery: 2017
Autor: Michał Gołkowski
Gatunek: postapo, fantasy

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Agnieszka „Fushikoma” CzoskaWojciech Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
Wojciech
Gość

Czuję się już całkowicie przekonany. Z tekstu da się wyczuć, że zmiana jest spora w porównaniu z pierwszym tomem. I to na korzyść. Czuję, że warto 😀 Kołacze mi się po głowie jedynie pytanie, czy Zek nadal umiera jak komputerowa postać, której nie zależy, bo ma nieskończony respawn — ale to chyba sprawdzę już sam. 😀