Przed końcem świata

SPÓJRZ W NIEBO

Debiutancka powieść Tommy’ego Wallacha to całkiem przyjemna, młodzieżowa acz niegłupia historia o końcu świata. Ale nie takim, jaki znamy z filmów. Nie ma tu wielkich fajerwerków czy pędzącej na łeb na szyję akcji. Jest prosta codzienność, zwyczajne życie nastoletnich bohaterów i konieczność zmierzenia się z perspektywą śmierci zanim ich życie na dobre się zaczęło.

Jest ich czworo. Peter to szkolna gwiazda koszykówki, ma popularną dziewczynę, z którą nie zamierza zerwać, chociaż nie ma między nimi większej chemii, ale nie jest przy tym pustym nastolatkiem. Posiada swoje plany, marzenia, obawy… Eliza, spokojna, wycofana dziewczyna, nagle znajduje się w centrum uwagi, kiedy przypadkowy pocałunek z Peterem wyzwala gniew jego dziewczyny. Opinia dziwki roznosi się po szkole, a nastolatka w końcu decyduje się pokazać, że rzeczywiście może być taka, jak ją widzą inni. Andy’emu nie zależy na przyszłości. Chce tylko skończyć szkołę i mieć spokój, a i w tym przypadku nie chce mu się starać. Woli jeździć na desce, słuchać punku i metalu, grać nawet, czasem wypalić zioło – robić wszystko, byle życie nie było takie beznadziejne. I jest też Anita, idealne dziecko idealnych rodziców, świetna uczennica przyjęta już na prestiżową uczelnię. Jednak jej życie wcale nie jest lepsze. Dziewczyna nie ma siły być taką, jakiej chcą jej rodzice. Ich inwestycją, która musi się zwrócić, bez prawa do własnych marzeń. Kiedy pewnego dnia prezydent ogłasza w telewizji, że do Ziemi zbliża się asteroida, a ludzkość może, choć nie musi, czekać zagłada, wszyscy czworo stają w obliczu zbliżającej się śmierci. Dwa miesiące to niewiele, ot kilkadziesiąt razy umyte zęby i włosy, podobna ilość masturbacji i wschodów słońca. Szansa na zrobienie tak wielu rzeczy, o których marzyli, przepadła. Niewyczerpany limit czasu właśnie się wyczerpał. Nie panikować? Żyć normalnie? Łatwo powiedzieć. Jak teraz będzie wyglądała ich codzienność, kiedy każde spojrzenie w niebo przypomina im o końcu?

Powieść Przed końcem świata miała całkiem spory potencjał. Wallach nie wykorzystał go wprawdzie w pełni, ale też i nie rozczarował. Tematyka i sposób podejścia do niej sugerowałyby dzieło pokroju znakomitego filmu Larsa Von Triera, Melancholia (po przeczytaniu blurba miałem też skojarzenia z Piosenką o końcu świata Miłosza), nie mniej historia opowiedziana przez Wallacha jest o wiele prostsza, a jej akcenty inaczej rozłożone. Jak pokolenie Kolumbów, ledwie pełnoletni bohaterowie Przed końcem… zmuszeni są dorosnąć, ale w zupełnie inny, mniej dojrzały sposób. W koniec świata nie chcą wierzyć, tak jak nie chcą wierzyć w nadzieję. Szkoda więc, że autor nie poszedł w tę właśnie stronę, wówczas mogłaby powstać naprawdę zachwycająca i uniwersalna powieść. Została tylko dość prosto, choć nie infantylnie, napisana książka dla młodzieży, niestroniąca od wulgaryzmów czy poważniejszych tematów, ale podchodząca do nich bez szczególnej głębi.

Kto jednak ma ochotę na coś lekkiego, bardziej obyczajowego, z nutą nadciągającej nieuchronnie (?) katastrofy w tle, na pewno się nie zawiedzie. Przed końcem świata to po prostu niezłe, młodzieżowe czytadło i kto lubi podobne propozycje, śmiało może po książkę sięgnąć. Szczególnie że Wallach jako pisarz zapowiada się naprawdę ciekawie, co udowodnił swoją drugą powieścią, Dzięki za tę podróż.

A ja dziękuję wydawnictwu Bukowy Las za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

NASZA OCENA
6/10

Podsumowanie

Plusy:
+ dość świeże podejście do tematu końca świata
+ galeria ciekawych postaci

Minusy:
– zbyt proste wykonanie

Dodaj komentarz

avatar