Odkrywanie tajemnic, poszukiwanie rozwiązań i badanie spraw pełnych niejasności wymaga niezwykłej inteligencji, przenikliwości i nietuzinkowego myślenia. Jedynie umysły pracujące na najwyższych obrotach mogą poradzić sobie z tworzeniem sensownej całości z najdrobniejszych elementów. Najlepsi w tym fachu, poczynając od Sherlocka Holmesa, przez dra House’a, Willa Grahama, Dextera, Monka, na Rustinie Cohle’u kończąc, ocierają się o szaleństwo, pozostają niezrozumiałymi ekscentrykami. Ich geniusz izoluje ich od społeczeństwa i skazuje na samotność. Tymczasem detektyw Leeds bije ich wszystkich na głowę.

Steven na pierwszy rzut oka wygląda na całkiem normalnego i przeciętnego kolesia. Jednak to, co wyprawia się w jego głowie, to zupełnie inna sprawa. Biedaczysko pod czaszką ma na co dzień prawdziwy dom wariatów. Przepalone styki w mózgu? Mocno podrasowana schizofrenia? Czy może nietypowa supermoc, godna postaci z komiksów? W zasadzie nie do końca wiadomo, co jest nie tak z psychiką Leedsa. Jest on genialnym przeciętniakiem. W pewnym sensie sam niewiele potrafi i niewiele wie. Wystarczy jednak rzut okiem na dowolny podręcznik, a zdobyta wiedza, zamiast trafić do odpowiedniej i łatwo dostępnej przegródki w głowie, przybiera formę tzw. aspektu. Umysł Leedsa wytwarza ekscentryczne halucynacje, które mają papiery eksperta w konkretnej dziedzinie i zawsze służą mężczyźnie pomocą. Cała ta kolorowa hałastra to prawdziwy cyrk na kółkach, a jedna postać dziwniejszy jest od drugiej. Każda ma własną osobowość, zwyczaje, dziwactwa, mocne oraz słabe strony, a jakby tego było mało, każda cierpi na… chorobę psychiczną. Specjalista od broni i ochrony nie dopuszcza do siebie świadomości, że jest wymyślony, dlatego wmawia sobie, że pochodzi z innego wymiaru, historyk słyszy głosy astronauty krążącego samotnie po orbicie, a ekspert od fotografii to megaloman przekonany, że jest prawowitym władcą Meksyku. Od takiego towarzystwa można oszaleć i w sumie Leedsowi blisko do tego momentu… a może już dawno przekroczył granicę i rzeczywiście postradał rozum, chociaż sam tego jeszcze nie wie?

Jak przystało na ekscentrycznego detektywa, sprawy, którymi się zajmuje, są równie pokręcone i niezwykłe, jak on sam. Raz poszukuje aparatu pozwalającego wykonać zdjęcia przeszłości, a innym razem wielka korporacja wciąga go w sprawę skradzionych zwłok, śmiertelnie niebezpiecznego wirusa i technologii zapisywania danych w ludzkich genach. Stevenowi towarzyszą odpowiednio wyselekcjonowane aspekty, służą mu wiedzą, umiejętnościami, wskazówkami oraz robią wszystko, aby Leeds w oczach postronnych wyglądał na osobę mająca nad wyraz nierówno pod sufitem.

Legion składa się zaledwie z dwóch opowiadań. Sanderson łączy w nich sprawy kryminalne z elementami SF i fantasy. Ozdabia wszystko błyskotliwym sytuacyjnym dowcipem i wciąga czytelnika nie tylko w zagadki rozwiązywane przez głównego bohatera, ale również w jego historię. Autor nieustannie podsuwa nam skąpe informacje na temat Leedsa i jego przypadłości, trzyma w niepewności, zachowuje niedopowiedzenia i wątpliwości. Wyraźnie daje do zrozumienia, że to zaledwie drobne pomysły z większej interesującej całości. Skromny zbiór opowiadań gwarantuje jak zawsze w przypadku Sandersona, lekką przyjemną, zakręconą i pełną subtelnego humoru rozrywkę. Autor mający słabość do niezwykłych umiejętności i gnębienia swoich bohaterów obdarza Leedsa zdolnościami z pogranicza schizofrenii i supermocy. Tym razem za wielką mocą idzie nie tylko wielka odpowiedzialność, ale również ogromne ryzyko całkowitego obłędu.

Codzienność pełna ekscentrycznych postaci nie może być nudna. Życie detektywa otoczonego przez troskliwe i nieustannie przekomarzające się halucynacje wydaje się całkiem zabawne. Tak naprawdę Leeds jest jednak postacią tragiczną. Pod płaszczykiem kryminalnych historii i lekkiego humoru Sanderson przedstawia smutną historię człowieka samotnego, odrzuconego przez społeczeństwo, traktowanego jak dziwadło, wybryk natury i obiekt potencjalnie przełomowych badań. Każdego dnia Leedsa zżera strach, że jeden nieostrożny krok dzieli go od zamknięcia w pokoju bez klamek. Jak ma być bohaterem, skoro jego moc go wyniszcza? Jak ma siedzieć bezczynnie, gdy jego zdolności mogą powstrzymać tragedie? Bycie Legionem to coś więcej niż ryzykowanie bezpieczeństwa bliskich i łączenie życia prywatnego z alter ego obdarzonym chwytliwym pseudonimem i zapadającymi w pamięć tekstami. To samotność połączona z balansowaniem na cienkiej granicy. Tak jak Batman ocierał się o rolę mściciela, tak Leeds nieustannie jest o krok od bełkoczącego wariata. W tym przypadku niezachwiany kompas moralny niewiele pomoże.

To jednak nie wszystko, co Sanderson przemyca w tak krótkiej formie. W opowiadaniach znajduje miejsce dla kwestii dotyczących religii, jej konfrontacji z postępem oraz ich współistnienia. Straszy bezwzględnymi korporacjami oraz technologią, która może zarówno zmieniać świat, jak i niszczyć całe społeczeństwa. Najbardziej charakterystyczne dla pobocznych historii Sandersona pozostaje jednak motyw bohaterstwa i jego relacji z nadludzkimi możliwościami. W życie i historię Leedsa chciałoby się zagłębić najlepiej natychmiast, bo facet ma sporo na barkach, a bagaż doświadczeń schowany w szafie uwodzi i kusi wszelkimi bliznami i zadrapaniami. Bajzel w jego głowie pozostaje bez najważniejszych odpowiedzi (czy powinien się przenieść do ośrodka pełnego mutantów lub osobliwców, czy może do najbliższego pokoju bez klamek?). Sandersonowi ten bohater udał się szczególnie, zaoferował nam jednak zaledwie skromny kawałek pokręconego tortu, jakim jest życiorys Leedsa. Na szczęście dał wyraźnie do zrozumienia, że na tym się nie skończy. Pozostaje teraz jedynie czekać.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Legion
Wydawnictwo: MAG
Autor: Brandon Sanderson
Gatunek: fantasy, kryminał
Data premiery: 15.03.2017

Dodaj komentarz

avatar