Dziewczyny, które są super. Recenzja książki Mike’a Madrida The Supergirls

The Supergirls

Daniem dnia jest dzisiaj rzecz nietypowa: nie komiks, tylko… książka o komiksach. Mówiąc dokładniej, publikacja Mike’a Madrida o nieco przydługim tytule The Supergirls: Fashion, Feminism, Fantasy, and the History of Comic Book Heroines („Superdziewczęta: moda, feminizm, fantazja i historia bohaterek komiksowych”). Książka ta trafiła na mój wierny czytnik e-booków w ramach wymiany przysług z kumplem: książka za tłumaczenie. Z mojego punktu widzenia wymiana ta okazała się bardzo owocna, wydaje mi się jednak, że niektórzy fani komiksów mogliby mieć na ten temat nieco inne zdanie.

Jak głosi reklama na krzykliwej okładce, Stan Lee określił The Supergirls jako „od dawna należny hołd dla wspaniałych, walczących dziewcząt, których piękno i odwaga rozjaśniają strony waszych ulubionych komiksów”. Powyższe zdanie dobrze oddaje treść książki: Madrid opowiada w niej o komiksowych superbohaterkach. Słowo „opowiada” idealnie pasuje do gawędziarskiego stylu autora, który bardzo lubi snuć historie o ukochanych superheroinach. Rozdziały o charakterze historyczno-anegdotycznym przeplatane są refleksjami autora nad sposobem przedstawiania bohaterek przez różnych autorów, związkiem pomiędzy kostiumem a tożsamością, czy ukazywaniem seksualności bohaterek. Zaburzają one nieco chronologiczną strukturę utworu, ale z drugiej strony nadają całej książce bardziej intelektualny wymiar.

StronaTytulowa

Madrid pisze zarówno o postaciach najbardziej znanych (Wonder Woman czy Supergirl) jak i niemal zapomnianych, m. in. The Woman in Red, Phantom Lady czy Fantomah. Zaczyna od lat 40., kończy natomiast na pojawieniu się Wonder Woman w filmie Batman v Superman z 2016 roku. Trochę żałuję, że książka poszła do druku przed premierą Suicide Squad, bardzo mnie bowiem ciekawi opinia autora na temat tej produkcji. Na szczęście jednak, kolejne edycje tej książki są rozszerzane o najnowsze przedstawienia superbohaterek, dzięki czemu publikacja pozostaje wciąż aktualna. Między innymi dzięki dbałości o uwzględnienie aktualnych hitów, The Supergirls może się przydać początkującym komiksiarzom – będą mieli ściągawkę przy wkraczaniu w gąszcz nowych inkarnacji kanonów, w jaki zmieniły się komiksy z gatunku superhero.

Autor od samego początku przyznaje, że to właśnie superbohaterki zachęciły go do zgłębiania świata komiksów. Z jednej strony jest to zaleta książki – dzięki buchającemu z czytnika entuzjazmowi biografie poszczególnych postaci łatwo zapadają w pamięć, same bohaterki natomiast stają się tak realne, jakbyśmy właśnie czytali komiksy z ich udziałem. Sporo uwagi jest również poświecone kwestii kontekstu: historii rozwoju komiksu i zmianom w trendach popkulturowych. Pomaga to lepiej zrozumieć niektóre zachowania i postawy przedstawione w starszych komiksach, które ze współczesnego punktu widzenia mogą zdać się nieco śmieszne. Z drugiej strony mam wrażenie, że autor ma więcej zapału, niż umiejętności segregowania informacji. Udaje się mu z grubsza utrzymać chronologiczny porządek w przedstawianiu postaci, czasem jednak cofa się do poprzednich epok albo wybiega myślą naprzód, co przy nieuważnej lekturze może wprowadzić lekki chaos. Przedstawia wiele bohaterek i siłą rzeczy nie jest w stanie poświęcić wszystkim tyle samo uwagi (o najnowszej Ms Marvel zaledwie wspomniał). Rozumiem ograniczenia narzucone przez formę „hołdu dla superbohaterek” ale mimo wszystko pewien niedosyt pozostaje. W pewnym momencie zdarzyło mi się też pomyśleć „Panie autorze, do your research!*”, a nie uważam się za komiksowego eksperta. Ciekawe, ile razy pomyśleliby tak rasowi kolekcjonerzy?

*Chodzi o interpretację przewijającego się w pierwszych komiksach z Wonder Woman motywu uwalniania się z łańcuchów. Mike Madrid twierdzi, ze „jego znaczenie jest niejasne” i „ma on podteksty fetyszu”. Tymczasem parę razy natknęłam się na informację, jakoby autor WW, William Moulton Marston, chciał w ten sposób przedstawić alegorię feminizmu – ówczesne sufrażystki często zakuwały się w łańcuchy w ramach protestu przeciwko wiążącemu je patriarchatowi. Jedno zdanie na ten temat by nie zabolało, tym bardziej, że Mike Madrid określa sam siebie mianem „specjalisty od kobiet ze Złotej Epoki Komiksu”.

PrzykladowaStrona

Pomimo przedstawionych wyżej niedociągnięć, The Supergirls czytało mi się bardzo łatwo i przyjemnie. Po zakończonej lekturze zostało mi w głowie trochę nowej wiedzy na temat superbohaterek, a moja lista komiksów do przeczytania wydłużyła się o parę pozycji. Chyba o to właśnie autorowi chodziło. Chciałabym więc z czystym sumieniem powiedzieć „tak, ta książka spodoba się WSZYSTKIM fanom superbohaterek, bierzcie ją i kupujcie wszyscy!” A jednak… Nie mogę tego zrobić. Wiem, że wielu osobom ta książka się nie spodoba.

Jak już wspomniałam, autor traktuje kwestię superbohaterek bardzo osobiście. To zaś oznacza, że nie ukrywa swoich poglądów na temat poszczególnych komiksów. O ile przy starszych utworach pozostaje obiektywny, opisując potencjalnie drażliwe tematy w kontekście historycznym, o tyle w okolicy lat 90. kończy mu się cierpliwość. Padają wtedy takie słowa, jak „sexism”, „oversexualised” czy „male fantasy”, które na niektórych komiksiarzy działają jak płachta na byka. W dodatku niezbyt pochlebnie wypowiada się o artystach-założycielach Image Comics (nie powiem jak, nie będę psuć niespodzianki). Mówiąc wprost: Mike Madrid zamieszcza treści o wydźwięku feministycznym i wcale się z tym nie kryje. Nie przepada za przesadnym eksponowaniem wdzięków bohaterek, za umniejszaniem ich mocy/inteligencji, i pomimo sympatii do wszystkich kobiet w komiksie jasno daje do zrozumienia, które historie z superbohaterkami uważa za wartościowe, a które za… mniej wartościowe. Tak więc z góry uprzedzam: dla niektórych fanów komiksu lektura The Supergirls może się skończyć frustracją. Osobiście uważam jego interpretację niektórych zjawisk za całkiem trafną, ale ja jestem feministką. 😉

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: The Supergirls: Fashion, Feminism, Fantasy, and the History of Comic Book Heroines (Revised and Updated)
Autor: Mike Madrid
Wydawnictwo: Exterminating Angel Press
Rok wydania: 2009 (pierwsze wydanie), 2016 (wydanie poprawione)
Liczba stron: 336

Joanna Kaniewska

Joanna Kaniewska

Japonistka, tłumaczka, badaczka popkultury, rocznik 1991. Nie boję się słowa na F (kończącego się na „izm”). Nie zgorszy mnie też słowo na G (kończącego się na „er”). Lubię pisanie, podróże, muzykę, kwiaty i pocztówki. Czasem dzielę się przemyśleniami na swoim blogu: typebnegativenowonderland.wordpress.com