1

Polska branża gamingowa przeżywa w ostatnim czasie solidny rozkwit. Gry produkowane przez deweloperów z Polski znane są już na całym świecie, a świetnymi przykładami na to są: Wiedźmin 3: Dziki Gon (zdobywca wielu prestiżowych nagród w kategorii Gry Roku) od CDProjekt Red, czy też Dying Light Techlandu. Mało kto jednak wie jakie są początki polskiego gamedevu.

Marcin Kosman, autor książki, a czytelnikom znany również z tekstów na portalach gamezilla.pl oraz polygamia.pl, w swojej książce zatytułowanej Nie tylko Wiedźmin. Historia polskich gier komputerowych postanowił w oparciu o różne wywiady, książki i stare wydania czasopism zebrać dla nas informacje o tym, jak wyglądały początki tworzenia gier w naszym kraju.

Historia opisana w książce zaczyna się od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Nie było mnie wtedy jeszcze na świecie, więc powiem szczerze, że jestem bardzo zaskoczony, że już wtedy tworzyliśmy gry i przyznam, że w żadną z produkcji omawianych przez autora nie miałem przyjemności zagrać do dziś. Potem przychodzą lata dziewięćdziesiąte, w których to w Polsce rządziły konsole Commodore 64 i Atari (kto nie miał choć jednej z nich niech podniesie rękę). Kosman w bardzo profesjonalny sposób dzieli się z nami informacjami z tamtego okresu i sypie tytułami jak z rękawa.

Każdy kolejny rozdział książki zbliża nas do czasów współczesnych, dokładnie do roku 2007 i opisuje historie powstania obecnych studiów tworzących i wydających gry komputerowe. Dowiadujemy się o powstaniu m.in CDProjekt, Top Ware, City Interactive (obecnie CI Games) czy też Techlandu.

2

Informacje zawarte w książce to nie tylko zbiór suchych faktów opublikowanych gdzieś wcześniej. Kosman w bardzo wielu przypadkach sprawdzał autentyczność informacji i osobiście rozmawiał z opisywanymi osobami, a w kwestiach spornych poznawał opinię obu stron. W książce nie brakuje także różnych fajnych anegdot związanych z tworzeniem gier. Jedną z nich pozwolę sobie przytoczyć poniżej:

„Dawni pracownicy Metropolis ze śmiechem powtarzają anegdotę o Andrzeju Poznańskim, wówczas wybornym zawodniku w Quake’a. Niekiedy zostawał po pracy w biurze i spędzał noc na treningach lub zawodach. Pewnego razu jednak wychodzący z pracy koledzy zgasili światło i włączyli alarm. Ten działał w ten sposób, że aktywował się w momencie ruchu w pomieszczeniu i automatycznie wzywał agencję ochrony, co kończyło się błyskawiczną interwencją panów w czarnych kominiarkach, wpadających do środka i skuwających wszystkich w kajdanki, by później wystawić suty rachunek. Poznański grał akurat ważny turniej. Alarm się nie włączał, bo przez kilka godzin poruszał co najwyżej myszą. W pewnym momencie kątem oka zauważył, że alarm jest włączony. Nie chcąc narażać siebie na wizytę panów w kominiarkach, a firmy na wydatek za interwencję, spędził całą noc nieruchomo na krześle. Alarmu nie włączył. „Uratowali” go dopiero koledzy przychodzący rano do pracy.”

Moim zdaniem to właśnie przedstawienie wszystkich informacji w taki sposób sprawia, że czyta się to tak dobrze i nie chce się przestać (syndrom „jeszcze jednego rozdziału” murowany).

3

Książka ma jednak kilka małych wad. Jak przyznaje autor, książkę wydawał sam, więc czasami rzuci nam się w oczy jakieś dziwnie skonstruowane zdanie, ale uwierzcie mi, jest to bardzo rzadkie. Część osób zarzuca książce nihilnowizm, bo „przecież te informacje były podawane już wcześniej”, jednak moim zdaniem z pewnością nie zostały podane w takiej formie, jak zrobił to Marcin Kosman. Moim zdaniem największym minusem jest to, że w książce zawarto stanowczo za mało screenshotów z opisywanych gier – gdyby było ich nieco więcej, odbiór byłby jeszcze lepszy.

Nie tylko Wiedźmin… to książka, która spodoba się nie tylko praktykującym graczom, ale także pobudzi wspomnienia u osób, które z różnych względów porzuciły już granie. Swobodny i lekki styl autora, niezawierający trudnego specjalistycznego języka, zdecydowanie pozytywnie wpływa na jakość odbioru całej treści. Moim zdaniem książka ta jest pozycją obowiązkową dla każdego fana gier komputerowych.

Ocena: 8/10

Plusy
+ lekki i przyjemny w odbiorze styl tekstu
+ bardzo profesjonalnie zebrane informacje
+ rozmowy z twórcami polskiego gamedevu
+ wiele interesujących anegdot związanych z produkcją gier w Polsce

Minusy
– w niektórych miejscach dziwnie skonstruowane zdania
– stanowczo za mało obrazków z omawianych gier

Autor: Severan

Dodaj komentarz

avatar