Podroz Bazyliszka 2

Podróż „Bazyliszka” to trzeci tom Pamiętnika Lady Trent, serii o przygodach badaczki smoków, Izabeli Camherst, autorstwa Marie Brennan. Poprzednie dwa okazały się miłą, ale niespecjalnie zapadającą w pamięć lekturą, po kolejny sięgnęłam więc głównie z zamiarem zabicia czasu, czekało mnie jednak kilka przyjemnych niespodzianek.

Jednym z moich – i nie tylko – głównych zarzutów było to, że jak na serię o smokach, tych stworzeń jest tam zaskakująco mało. Zarówno Historia naturalna smoków, jak i Zwrotnik Węży koncentrują się na postaci Izabeli, jej przeżyciach, poznawaniu nowych społeczeństw czy ich polityki – i choć przedmiot jej pasji był dźwignią tych wydarzeń, nie wysuwał się na pierwszy plan.

W Podróży „Bazyliszka” zdecydowanie jest pod tym względem lepiej. Poznajemy kilka nowych rodzajów smoków oraz ich krewniaków. Izabela zwiedza spory kawałek świata, obserwując stworzenia wodne, lądowe, a także poszerzając wiedzę na temat tych już wymarłych, przy okazji czyniąc podwaliny pod swoją teorię ewolucji.

Trzeci tom daje również szerszy ogląd konstrukcji świata. Marie Brennan wzoruje się na XIX-wiecznym ziemskim społeczeństwie, a nazwy krain będące inspiracją można odgadnąć bez trudu. I tak Izabela pochodzi z wiktoriańskiej quasi-Anglii, akcja pierwszego tomu dzieje się na pseudoBałkanach, zaś drugiego w rejonach do złudzenia przypominających Afrykę. Podróż „Bazyliszka” przenosi nas głównie do krain będących ekwiwalentem Chin i Polinezji.

Ten sposób kreacji świata od początku budził we mnie mieszane uczucia. Na pewno ułatwia on sprawę autorce, bo pewnych wydarzeń i przedmiotów nie można bezkarnie włożyć do naszej rzeczywistości tak, aby miało to sens. Z drugiej strony wydawało mi się to pójściem na łatwiznę – poza dodaniem smoków autorka głównie zmieniła nazwy krain. Od czasu do czasu rzucała także egzotycznymi nazwami dni i miesięcy, które, jako że nigdy nie zostały uporządkowane, nic mi jako czytelnikowi nie mówiły – nie budowały klimatu, a tylko powodowały zamęt, bo nie wiedziałam, w jakiej porze właściwie dzieje się akcja.

Przyjemnie było więc stwierdzić, że trzeci tom przynosi poprawę także i pod tym względem. Kultura Keongan, choć przypomina tę polinezyjską, ma kilka interesujących, oryginalnych elementów – ciekawe jest choćby podejście wyspiarzy do transseksualistów. Choć, niestety, mam wrażenie, że podobnie jak w przypadku aseksualności Natalie, postaci występującej w drugiej części, autorka traktuje temat dość pobieżnie.

Podroz Bazyliszka 3

Co niezbyt się zmieniło, to główna bohaterka. Izabela wciąż podejmuje lekkomyślne decyzje, wciąż wywołuje skandale – co jednak należy oddać autorce, zawsze robiła to zgodnie z duchem epoki. Przyszła lady Trent, nawet dążąc do zrealizowania swoich nieprzystających damie pasji, czyni to zgodnie z metodami dostępnymi jej roli i obyczajowości, nie zaś z trzaskiem łamiąc wszystkie zasady i realizując tak ostatnio popularny model zbuntowanej księżniczki, jakby żywcem przeniesionej z innego świata i społeczności.

W książce pojawia się kilka dobrze znanych czytelnikowi postaci, jak choćby wierny towarzysz Izabeli, Tom Wilker, ale na scenę wkracza też kilka nowych, jak barwny kapitan okrętu Aekintos czy budzący zainteresowanie badaczki archeolog Suhail. Osobowość zyskuje też już teraz dziewięcioletni syn bohaterki. Plusem jest stworzenie też kolejnej ciekawej postaci kobiecej – pojawiającej się epizodycznie, ale inteligentnej i oddanej swym obowiązkom księżniczki Miriam.

Odrobinę irytuje mnie narrator profetyczny, czyli Izabela co i rusz wspominająca „gdybym wtedy wiedziała, że…”, „gdybyśmy podjęli taką, a nie inną decyzję…”. Ponieważ czytelnik nie ma pojęcia, co właściwie wtedy by się stało, a do wyjaśnienia i zakończenia serii na pewno zdąży zapomnieć kilkadziesiąt takich wzmianek, nie ma to zbytniego sensu, a w takiej ilości raczej drażni, niż budzi ciekawość. Denerwujące jest też odsyłanie do innych fikcyjnych publikacji czy rzekomo znanych odbiorcy wydarzeń, nierzadko w istotnych kwestiach – może i buduje to świat, jednak mnie jako czytelnika pozostawia z poczuciem pewnej luki fabularnej.

Niemniej jednak książka przynosi kilka odpowiedzi – bohaterka dokonuje kolejnych odkryć, w przyszłości mających zapewne rzucić większe światło na historię smoków. Powolny rozwój tej akurat tajemnicy pozwala na zaciekawienie – czekam na wyjaśnienie zagadki ewolucji tych wielkich gadów, a także przemian społeczno-gospodarczych wynikających z wynalezienia zamiennika smoczej kości, co zapewne stanie się w przyszłości.

Tradycyjnie plusem są też ilustracje (autorstwa Todda Lockwooda) na okładce i w tekście. Wyglądają estetycznie, a poza tym utrzymane są w klimacie i jednorodnej stylistyce.

Razem wziąwszy, Podróż „Bazyliszka” to przyzwoita pozycja – nie wybitna, ale sympatyczna, wolna od paru wad poprzedników i dająca nadzieję, że kolejne tomy będą jeszcze lepsze.

Szczegóły:

Tytuł: Podróż „Bazyliszka”. Pamiętnik Lady Trent
Tytuł oryginalny: Voyage of The Basilisk (A Memoir of Lady Trent)
Autorka: Marie Brennan
Tłumaczenie: Danuta Górska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 364
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8116-505-1

Dodaj komentarz

avatar