Siła niższa mimo najszczerszych chęci nie posiada środków wystarczających do popychania ludzkich losów w kierunku zjawiskowych zwrotów akcji zakończonych zapierającymi dech w piersiach finałami. Nic na to nie może poradzić, dlatego pogodzona z przeznaczeniem zakasuje rękawy i działa w mikroskali. Nie po to, by poruszać imperia, ale utrudniać życie zwykłych ludzi. Przed jej zapałem nic się nie uchroni. Nawet rodzina nietuzinkowych bohaterów.

Do tej pory codzienność Romańczuka nie stała nawet koło przeciętności. Otrzymany w testamencie dom mężczyzna dzielił z dożywotnikami – gromadą nietuzinkowych postaci rodem z pokręconej dziecięcej wyobraźni. Napotkane istoty z ich nieustannym natręctwem, zasłyszane dialogi oraz wszelkiej maści problemy o różnym kalibrze wywróciły życie Romańczuka nie tylko do góry nogami, ale każdą kończyną w innym kierunku. Koniec końców mężczyzna do przytulnego, uroczego i niezwykłego domu wariatów przywykł i obfitującą w zaskoczenia egzystencje pokochał. Wszystko się jednak kończy. Stare domostwo spłonęło w podejrzanych okolicznościach, część domowników postanowiła odejść, a reszta wraz z Romańczukiem przeniosła się do nowego awaryjnego domu. Tam czekało na nich nowe życie z nowymi problemami. Czy jednak beztroska bajka może trwać wiecznie?

Siła niższa, widząc Romańczuka w nowym miejscu, aż podskoczyła z ekscytacji i zatarła ręce na myśl o nowych możliwościach. Żeby jednak przynajmniej trochę wyrównać szanse, uzupełniła drużynę głównego bohatera o nowych członków. W domu czekał na niego Turu – chłop wielki jak dąb, zapewniający, że ma nordyckie korzenie. W wolnych chwilach zajmuje się struganiem w drewnie i rzeźbi w piwnicy niewielki drakkar. Każdą swoją wypowiedź wzbogaca o nieładne określenie pośladków. Na strychu w karty radośnie pogrywają sobie upiory z Wermachtu, a z dłuższą wizytą do nowego lokum wpada menadżerka Romańczuka, poprzedzona ogromnym ciążowym brzuchem. Nie zgadniecie nawet, kto pomagał go zmajstrować. Głównego bohatera dodatkowo niezdrową fascynacją napawa spotkany w supermarkecie mężczyzna z osobistym Aniołem Stróżem oraz świadomość, że ludzi z dożywotnikami jest więcej. Gdy zrządzeniem losu pierzasty jegomość ląduję pod dachem Romańczuka, okazuje się, że aparycję może i ma anielską, a działkę biznesową iście niebiańską, z charakteru to jednak zwykły dupek. I tak problemy zaczęły się namnażać.

Marta Kisiel w Sile niższej powiela schemat z Dożywocia. Główny bohater ponownie znajduje się w sytuacji mocno stresogennej. Do jego życia zaczynają wkradać się kolejne mocno nietuzinkowe charaktery, a następnie, z całym tym doborowym towarzystwem na głowie, musi stawić on czoła codziennym przeciwnościom losu. Tym razem autorka jednak oferuje nieco urozmaicony wachlarz emocji. Licho oczywiście nadal pozostaje niebiańsko rozczulające, a próby nawiązania międzynarodowego porozumienia między przedstawicielami Wermachtu oraz postawnym wikingiem (jak zawsze alkohol znacznie ułatwia sprawę) mają w sobie ogromne pokłady komizmu. Jednak Kisiel decyduje się na wprowadzenie atmosfery, która sprawi, że człowieka ściska w dołku. Sytuacje absurdalne mieszają się z nieprzyjemnymi, a komiczne uwagi z przykrymi przytykami. Wszystko dlatego, że autorka urozmaiciła charaktery bohaterów. Jednych mamy ochotę wyściskać i obronić przed złem tego świata, a innym nakopać w nieopierzone części ciała. Ulgę przynosi fakt, że za tych szorstkich bierze się Turu ze swoim bogatym w dupne określenia niewyparzonym językiem. Marta Kisiel wykonała kolejny subtelny ruch udowadniający, że jej radosny i beztroski styl pisania pasuje do różnych historii. I jest ona na dobrej drodze, żeby nie raz nas zaskoczyć.

Siła niższa stanowi świetną kontynuację Dożywocia. Pod kilkoma względami jest nawet lepszą od poprzedniczki. Przedstawiona historia jest bardziej spójna, typologia bohaterów została urozmaicona, świat poszerzony, a kolejne wątki uwodzą zapowiedzią potencjalnych przygód i możliwości. Styl Marty Kisiel nadal rozbraja – bawi grami słownymi, całą gamą zabaw językowych, celnymi ripostami i błyskotliwymi komentarzami. Wszystkie przejawy beztroskiego operowania językiem pojawiają się nico rzadziej niż poprzednio. I tu daje o sobie znać element, który Siłę niższą stawia… niżej od Dożywocia. Czytelników, którzy pokochali pierwszą powieść autorki gorącym uczuciem, rozczaruje fakt, że beztroska, sielankowa i rozczulająca atmosfera częściowo się ulotniła, a szczery uśmiech i gromkie wyrażenia śmiechonaśladowcze nie będą im nieustannie towarzyszyły podczas lektury. Wiecznie stać w miejscu nie można i trzeba iść naprzód. Wie to już Romańczuk, wie o tym Kisiel i my też powinniśmy to zrozumieć. W końcu podróż z taką autorką na pewno będzie ciekawa.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Siła niższa
Wydawnictwo: Uroboros
Autor: Marta Kisiel
Gatunek: fantasy
Data premiery: 26.10.2016

Dodaj komentarz

avatar