W maju 2018 wyszła u nas kontynuacja Śpiących gigantów, Przebudzeni bogowie, a prawie jednocześnie Penguin (a dokładniej jego imprint Del Rey) wydał zakończenie trylogii – Only Human. Zmobilizowało mnie to do napisania wreszcie o tej serii nazywanej zbiorczo The Themis Files, czyli Archiwa Temidy. Naprawdę wypada nam mieć tę recenzję, bo to świetna, bardzo oryginalnie opowiedziana historia science fiction na miarę klasyków gatunku. No i światowy hicior!

Sylvain Neuvel, autor Śpiących gigantów, jest kanadyjskim językoznawcą, a ta książka to jego debiut. Nie czekała długo na publikację, Sony ma już prawa do ekranizacji, ale w międzyczasie zdążyło ją odrzucić wiele różnych wydawnictw. Dlaczego? Prawdopodobnie z tego samego powodu, przez który ja długo nie mogłam jej zacząć – jest dziwnie skonstruowana. Żadnej narracji trzecioosobowej, właściwie żadnej powieści w tradycyjnym sensie tego słowa: to chronologicznie uporządkowany zbiór dokumentów: wywiadów, opisów badań, sprawozdań z eksperymentów i wojskowych misji. Każdy bohater mówi w niej swoim własnym głosem opowiadając o wydarzeniach, w których brał udział. Słyszymy ludzi wstrząśniętych, podekscytowanych, czasem załamanych tym, co przeżyli. Zwykle rozmawiają z szarą eminencją Archiwów, bezimiennym mężczyzną hiperpoprawnie wymawiającym słowa.

Czego dotyczą ich rozmowy? Ogólną orientację w sytuacji zyskujemy po pierwszej z nich, z doktor Rose Franklin, naukowczynią koordynującą tajny projekt… kolekcjonowania części ciała kolosalnej metalowej postaci kobiecej. Posąg, tytułowa Temida, jest prawie tak stary jak ludzka cywilizacja, zrobiony z bardzo trudnego do uzyskania stopu, zbyt lekki jak na swoją konstrukcję i prawdopodobnie niezniszczalny (co oznacza także, że trudno go badać). Raczej nie pochodzi z Ziemi, nie został zrobiony przez ludzi, chociaż niewątpliwie nas przypomina. W kolejnych rozdziałach poznajemy głosy i perspektywy powoli zbierającego się zespołu: pilotów oblatujących kolejne kontynenty w poszukiwaniu reszty gigantki, genialnego językoznawcy z Kanady, aspołecznej genetyczki.

Jak przystało na fantastykę naukową, Śpiący giganci pozwalają nam zajrzeć w pracę badaczy skupionych wokół metalowej dziewczyny i starających się zrozumieć jej przeznaczenie. Ich najważniejsze pytanie to: czy jej części rozrzucono po Ziemi po to, żeby została znaleziona i skompletowana? Co się wydarzy, kiedy ją złożą? Kto właściwie ją stworzył? Dowiadujemy się, jakie właściwości ma materiał stanowiący jej ciało. Stopniowo poznamy także kod znaleziony razem z pierwszym fragmentem tej układanki. Wreszcie dowiemy się, że to oczywiście nie posąg, ale antyczny wielki mech.

W miarę pracy rozmowy z członkami zespołu coraz częściej dotyczą relacji między nimi. Neuvel napisał nie tylko science fiction, ale także wiarygodną powieść obyczajową o grupce osób spędzających razem mnóstwo czasu, momentami nieźle szarpiącą emocjami czytelnika. Od razu wyrobicie sobie opinie o bohaterach, ale uwaga, niektóre z nich jeszcze się zmienią. Może nawet kilka razy. Będzie tu romans, osobiste tragedie i wielkie poświęcenia. Wszystko opowiedziane w pierwszej osobie, przez uczestników wydarzeń. Autor nadał każdemu jego własny, wyraźnie rozpoznawalny głos, konsekwentnie pokazuje także, jak w miarę czasu i rozmów zmienia się ich nastawienie do tajemniczego mężczyzny nadzorującego (?) całość projektu. Jakby tego było mało, ta epistolarna powieść sci-fi jest jeszcze politycznym thrillerem. Odkrycie pozaziemskiego robota musi wzburzyć równowagę między mocarstwami, wzbudzić zainteresowanie prominentnych figur, no a utrzymanie tajnego laboratorium wymaga sporych nakładów finansowych. Teczki Temidy zawierają dokumentację wszystkich tych wojen, wojenek i wewnętrznych gierek.

Czytałam Śpiących gigantów dwukrotnie – najpierw po polsku, w bardzo dobrym tłumaczeniu Marcina Wawrzyńczaka (znanego z przekładów dla Nowej Fantastyki czy wydawnictwa Amber). W tej wersji poszczególni bohaterowie nie tracą niczego ze swojej indywidualności, a żargon naukowy świetnie sprawdza się w wersji „mówionej”. Za drugim razem sięgnęłam po oryginał – ale w audiobooku. Penguin wydał wszystkie części w wersjach czytanych na głosy. Trylogia Neuvela nadaje się idealnie do przerobienia na (prawie) słuchowisko i zbiera w tej formie bardzo entuzjastyczne recenzje. Przy ponownej „lekturze” Giganci wciągają jak za pierwszym razem. Siła tej powieści ewidentnie nie leży jedynie w fabule czy rozwiązywaniu zagadki tytułowej gigantki Temidy, ale w rozwoju postaci, ich przyjaźniach czy niechęci do siebie nawzajem, zmianach sposobów rozumienia swoich ról w projekcie i reiterpretacji kolejnych odkryć.

Śpiący giganci to dopiero pierwsza część trylogii, więc choć dowiadujemy się z niej mnóstwo o bohaterach, ich świecie, a nawet pozaziemskim pochodzeniu ogromnej metalowej kobiety, pozostawi nas z wieloma pytaniami, także tymi natury moralnej. Jak wiele można narzucać innym w imię nauki i bezpieczeństwa? Czy naprawdę pozaziemska cywilizacja zostawiła na naszej planecie artefakt będący oznaką przyjaznego zainteresowania? Może to raczej ostrzeżenie? Do tego dla nich samych? Książka kończy się ogromnym cliffhangerem, więc chyba naprawdę lepiej, że polecam ją dopiero teraz, kiedy wyszła już całość serii.

Zdjęcie autora ilustrujące jeden z wywiadów

ZOBACZ W SKLEPACH

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Śpiący giganci
Data premiery: 9 listopada 2016 (Polska), 20 kwietnia 2016
Autorka: Sylvain Neuvel
Typ: powieść
Gatunek: science-fiction, thriller

Dodaj komentarz

avatar