Star Wars: Mroczny uczeń

Po recenzjach komiksów, filmów i seriali przyszedł czas na mój debiut w dziedzinie tekstów o literaturze. Na szczęście akcja ocenianego przeze mnie dzieła dzieje się w uniwersum, znanym na wylot i którego jestem prawdziwym fanatykiem, co ułatwia mi zadanie. Mowa o Gwiezdnych Wojnach: Mrocznym Uczniu, wydanym w Polsce przez Uroboros. Kiedy poznałem historię powstania tej książki i podstawowym pomyśle na fabułę, to pierwszą reakcją było powątpiewanie w jej sukces i jakość. Christie Golden (znana mi nie tylko z Przeznaczenia Jedi, ale też m.in. konkurencyjnego Star Treka czy Warcrafta ) stworzyła niewykorzystany scenariusz do odcinków animowanych Wojen Klonów, opowiadającym o Quinlanie Vosie wysłanym przez Radę, by zabić Dooku razem z… jego dawną uczennicą, Asajj Ventress. Lekturę mogę polecić fanom duetu pierwszoplanowych postaci (lub przynajmniej jednej z nich). Przed sięgnięciem warto też, jeśli nie zna się wcale ich życiorysów i osobowości, poczytać choć trochę o nich w Wookiepedii czy innych źródłach.

W żadnym wypadku nie zaliczyłbym Mrocznego Ucznia do najlepszych książek z serii Star Wars – ba, nawet tylko z Nowego Kanonu – ale nie rozumiem aż tak silnej krytyki, na jaką natknąłem się w internecie lub którą słyszałem na spotkaniach Wrocławskiego Fanklubu Gwiezdnych Wojen. Natomiast trzeba sobie zdać sprawę, że tak naprawdę jest to historia miłosna Quinlana i Asajj. I patrząc na nią w taki sposób trzeba docenić zalety. Relacje tej pary nie biorą się znikąd i nie stoją w miejscu, rozwijają się, ich śledzenie sprawia przyjemność.

Trochę gorzej autorka poradziła sobie z aspektami, których zazwyczaj oczekujemy od gwiezdnowojennej książki – nieskrępowaną niczym rozrywką, intensywną akcją i zaskakującą fabułą. Oczywiście, co jakiś czas czytamy o brawurowej misji bohaterów; szczególnie interesujące są te, w czasie których nie używają mieczy świetlnych ze względu na ryzyko wykrycia. Brak jednak jakichś fascynujących zwrotów akcji. Dodatkowym minusem jest to, że znając początek Zemsty Sithów wiemy, jaki będzie rezultat zadania. Nie ma co ukrywać, Ventress i Vos są uwielbianymi przez fandom Star Wars postaciami i prawdopodobieństwo, że ktoś sięgnie po tę opowieść tylko dlatego, że to właśnie oni występują tutaj w głównych rolach, określiłbym jako wysokie. Uważam, że taka osoba nie zawiedzie się, bo widać ich cechy charakterystyczne (choć trzeba pamiętać, że to Asajj z Nowego Kanonu, a nie bezlitosna zabójczyni z animacji Tartakovsky’ego), w znaczącym stopniu pogłębiono ich psychikę, wyjaśniono wpływ ich przeszłości na obecne zachowanie; żadne z nich nie jest płaską figurą z kartonu.

Liczne zalety mieszają się w Mrocznym Uczniu z poważnymi wadami i przez to jednoznaczna ocena tekstu Christie Golden należy do trudnych zadań. Mimo opinii znajomych, które usłyszałem przed lekturą, według mnie historię miłości głównej pary czytało się w miarę sprawnie, w pewnych momentach dawała przyjemność i pozwoliła mi ona lepiej poznać obie osoby. Nie jest to jednak dzieło idealne i poleciłbym je tylko fanom Wojen Klonów oraz Quinlana Vosa. Dodatkowym kłopotem okazuje się wymagana znajomość uniwersum, rzecz nietypowa dla Nowego Kanonu.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
klubautora-itkgraf Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
klubautora-itkgraf
Gość

Nie wiem czemu ale jakoś nie mam motywacji żeby czytać książki SW. Filmy uwielbiam ale jakoś do książek się przekonać nie mogę…ale, np. Raven był niezły. Trochę słyszałem o książce Darth Plagueis i może z nią się zapoznam. Jest jedna sprawa, która mnie ciekawi, to korzenie historii Sith-ów. Polecisz coś od czego zacząć aby sięgnąć do ich początków, ich historii???