Literatura science fiction lat 50. i 60. ubiegłego wieku w wielu przypadkach wydaje się zbyt karykaturalna z perspektywy współczesnego człowieka. Jedni pisarze w swoich dziełach ukazują sprawnie przeprowadzoną kolonizację Marsa na przełomie tysiąclecia, drudzy z kolei przedstawiają wizję proekologicznego społeczeństwa pełnego urządzeń i pojazdów napędzanych alternatywnymi źródłami energii, a jeszcze inni ocierają się wręcz o apokaliptyczną wizualizację końca świata. Są jeszcze tacy, których myśli burzą schematy znane w literaturze SF, a do takich z całą pewnością należy Algis Budrys.

Dzięki wydawnictwu Zysk i S-ka i pojawieniu się na rynku książki Ten cholerny Księżyc polscy czytelnicy mają okazję spotkać się z dość nietypową dla literatury SF pozycją. Ale co w niej takiego wyjątkowego? Budrys zrobił wszystko, aby miłośnicy książek science fiction poczuli lekkie ukłucie i zobaczyli, że nie samymi fantastycznymi wizjami żyją współcześni autorzy. Szczegóły? Już za chwilę.

Lata 50. XX wieku. Jakiś czas temu naukowcy odkryli tajemniczy obiekt po ciemnej stronie Księżyca. Rząd USA z miejsca opracował program mający na celu szczegółowe zbadanie niezidentyfikowanej budowli. Dzięki prototypowym systemom komunikacyjnym podróż na ziemską satelitę trwa kilka sekund (!). Cały proces transportu opiera się na kopiowaniu struktury atomowej „pasażera” i przesyłaniu jego „drugiej wersji” do odbiornika zlokalizowanego w pobliżu badanego obiektu. Doktor Edward Hawks poszukuje śmiałków, którzy za solidne wynagrodzenie odbędą podróż na Księżyc i spróbują dostać się do wnętrza pozaziemskiej fortecy. Zadanie jest arcytrudne, bowiem systemy obronne zabijają każdego według znanego sobie schematu. Dr Hawks prowadzi notatki i udziela wskazówek kolejnym śmiałkom, którzy za cel postawili sobie dotarcie do celu. Niestety ciągłe niepowodzenia sprawiają, że ochotnicy popadają w głęboką depresję i popełniają samobójstwa. W trakcie poszukiwań kolejnych bohaterów twórcy misji natrafiają na prawdziwego macho. Al Barker, o którym mowa, to istny człowiek renesansu i weteran wojenny. Pomimo kalectwa odniesionego w przeszłości dalej zgrywa twardziela, starając się, gdy jest ku temu okazja, umniejszać innym przedstawicielom brzydszej płci. To taki samiec alfa w nieco przekoloryzowanej wersji. Barker po namowach Hawksa podejmuje się niemal samobójczej misji.

Opis wyżej sugeruje, że Ten cholerny Księżyc to typowa opowieść SF, mimo iż napisałem wcześniej, że książka Budrysa nieco odbiega od standardowych kanonów. I tak jest w gruncie rzeczy. Historia tajemniczego obiektu na Księżycu jest tylko jednym z kilku wątków. Autor litewskiego pochodzenia skupił się w dużej mierze na elementach obyczajowych i filozoficznych. Sama postać dra Hawksa może się wydawać alter ego Budrysa, a twórca powieści poprzez inteligentnego naukowca pragnie przekazać światu swoją filozofię. Inna postać – Claire Pack – to typowa femme fatale. Autor poświęcił jej mnóstwo miejsca w książce, a wszelkie słowne zatargi pomiędzy nią a innymi bohaterami oraz szczegółowe opisy jej wyglądu pozwalają przypuszczać, że ma ona swoje odzwierciedlenie w świecie rzeczywistym, które na Budrysie mogło pozostawić wewnętrzną skazę. To tylko moje domysły bazujące na tym, że autor Tego cholernego Księżyca skupił się bardziej na wątkach obyczajowych (niekiedy dość intymnych) niż czysto fantastycznych.

Zatem, Drogi Czytelniku, jeśli sugerując się opisem z okładki książki, liczysz na pełną napięcia historię rodem z sagi „Alien” lub na opisy wzbogacone hektolitrami krwi i fruwającego mięsa, to się srogo rozczarujesz. Ten cholerny Księżyc może i mieści się w pewnych kanonach literatury science fiction, ale więcej tu wewnętrznych rozterek i relacji damsko-męskich. Nie mówię jednak, że tę pozycję należy omijać szerokim łukiem. Jest w niej sporo głębi i pewnych przemyśleń, nad którymi można pogłówkować, jadąc miejską komunikacją lub siedząc na balkonie i popijając whisky.

Dziękujemy wydawnictwu Zysk i S-ka za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Ten cholerny Księżyc
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Autor: Algis Budrys
Tłumaczenie: Lech Jęczmyk
Typ: Książka
Gatunek: science fiction, obyczajowa
Liczba stron: 250
Data premiery: 30 lipiec 2019

Dodaj komentarz

avatar