Pani Bukowa

Niektórzy – żartem albo z przekąsem – mówią, że w dzisiejszych czasach wszyscy piszą książki. Co złośliwsi pod hasłem „wszyscy” rozumieją głównie szeroko pojętych celebrytów: serialowe i filmowe aktoreczki, prezenterów telewizyjnych, pogodynki, piosenkarzy, ewentualnie persony znane z tego, że są znane. Do tego grona wliczają się również youtuberzy oraz inne osobowości, których głównym polem działania jest Internet. Nie całkiem zgadzam się z dość stereotypowym podejściem, że powyżsi zawsze podejmują się pisania (rękami ghostwritera) ze względu na tak zwany skok na kasę, i że wyłącznie odpowiednio wykształceni, zawodowi pisarze mają coś sensownego do przekazania na kartach książek. Dlatego włos nie zjeżył mi się na głowie, gdy dostałam w prezencie Wielki Ogarniacz Życia, czyli Jak być szczęśliwym, nie robiąc niczego, pozycję sygnowaną pseudonimem Pani Bukowej – znanej z facebookowego fanpage’a, regularnie publikującego zabawne memy o tematyce obyczajowej.

Mimo wszystko fakt wydania książki przez osobowość internetową może wzbudzać pewne wątpliwości. Także i u mnie takowe się na początku pojawiły. Nie ze względu na autorkę, jak już wspomniałam, ale z zupełnie innego powodu. Po prostu miałam w pamięci doświadczenia jednej z moich przyjaciółek z Osobistym (i osobliwym) niepamiętnikiem Niekrytego Krytyka – pozycją będącą w zasadzie przepisanymi na papier „złotymi myślami” z jego filmików, dopchanymi obrazkami dla zwiększenia ilości stron. Czyli treści niewiele, a cena taka sama, jak za regularną książkę. Jeśli nie wyższa, bo wiadomo, znany autor… Jednak szybko otrząsnęłam się z resztek niepewności, gdy tylko przerzuciłam kilka stron. Dużo tekstu! Nie tylko memy (choć tak je lubię)! Obrazki, których przed premierą nie było na stronie! To się nazywa dobre pierwsze wrażenie.

Pani Bukowa ma, jak sama twierdzi, więcej niż 21 lat, i pracuje w małej firmie, gdzie robi tabelki w Excelu. Waży trochę więcej niż przeciętna dziewczyna, co być może nie pozostaje bez związku z tym, że bardzo lubi pizzę i wino. Ponadto posiada małe peerelowskie mieszkanko po dziadkach (a w nim kompletny bajzel), sąsiada Tomka oraz przyjaciółkę Magdę – bo każdy z nas ma jakąś Magdę. Ogólnie jej życie to chaos, którego mniej lub bardziej bezskuteczne próby opanowywania są głównym tematem składających się na książkę opowiastek.

Nasza bohaterka jednak uważa się za osobę szczęśliwą. Mimo że nie biega (choć jej biegający znajomi zaśmiecają jej tablicę na Facebooku motywującymi cytatami), nie jeździ na rowerze, w żaden inny sposób nie trenuje. Chociaż nie kuszą jej żadne zdrowe diety oparte na jarmużu – a przynajmniej nie na tyle, żeby wytrwała na nich dłużej niż jeden dzień. Pomimo że nie potrafi dobrze organizować czasu, ciągle spóźnia się do pracy, i często próby zajęcia się wspomnianymi excelowymi tabelkami kończą się oglądaniem śmiesznych kotków w sieci. W skrócie: jest szczęśliwa, chociaż nie robi niczego, co się powinno. Stąd podtytuł książki.

Pani Bukowa

Każdy rozdział to osobna historyjka (choć z pozostałymi łączą ją bohaterowie i pewne zręby fabuły), poświęcona konkretnemu zagadnieniu z codziennego życia. Na przykład poszukiwaniu pracy, rozmowie kwalifikacyjnej (w razie ewentualnego powodzenia), zakupom remontowym, wyjazdom na wakacje czy próbom wczucia się w atmosferę Bożego Narodzenia. Niby takie proste rzeczy, prawda? Tylko w teorii. W praktyce jesteś zasypywany śmieciowymi ofertami zatrudnienia, na rozmowie o pracę ze strachu zapominasz własnego imienia, nie wiesz, jaką wyszukaną nazwę ma kolor twoich wymarzonych płytek do łazienki, a ze świątecznej atmosfery błyskawicznie leczy cię presja zrobienia miliona rzeczy przed pierwszą gwiazdką. Chyba wszyscy choć po części znamy ten ból. Pani Bukowa również, z tym, że przedstawia wspomniane sytuacje w bardzo humorystyczny sposób, pozwalający pośmiać się (czasem trochę przez łzy) i potraktować swoje niepowodzenia na tych polach jako coś całkiem niewstydliwego.

Niektóre tematy doczekują się nawet przedstawienia w formie porad w punktach, nieco prześmiewczo naśladującej wszelkie portale i magazyny poświęcone stylowi życia. Jak zorganizować domówkę i nie zniszczyć mieszkania? Przetrwać na diecie? Przygotować klasyczny obiad na niedzielę, zwłaszcza kiedy jest się antytalentem kulinarnym? Ogólnie być perfekcyjną panią (zabałaganionego) domu? I jeszcze napisać pracę dyplomową? Pani Bukowa nie doradzi. Ale przynajmniej uczyni porażki zabawniejszymi i znośniejszymi. Podobnie jak w starannych, godzinowych rozpiskach na przykład jej typowego dnia w pracy – czy to w biurze, czy w domu, gdy próbowała przez chwilę być freelancerem.

Ciekawym wątkiem w Wielkim Ogarniaczu Życia są części, gdzie Bukowa z przeuroczą przyziemnością rozprawia się z rzeczami, których powszechność zdecydowanie jest kwestią mody. Są media społecznościowe – Facebook i Instagram. Czy raczej Fejsbuk i Insta, gdzie podobno należy być oraz mieć „fejm”. Przewijają się trendy żywieniowe pod postacią diety bezglutenowej (zwłaszcza, gdy w ogóle jej się nie potrzebuje) i piw craftowych o niezrozumiałych nazwach. Dostaje się też kupowaniu na Aliexpress, czy wciąganiu popularnych seriali całymi seriami. Bo Pani Bukowa udowadnia, że wszystko to wcale nie jest takie fantastyczne, jak się na pozór wydaje, i próba nadążania na tych polach za innymi może okazać się mordęgą, przykro pachnącą poczuciem dziwnego obowiązku, a nie przyjemnością.

Bardzo charakterystycznym elementem Wielkiego Ogarniacza Życia jest strona wizualna. Szatę graficzną utrzymano w minimalistycznym stylu i takiejże kolorystyce – tylko czerń, biel i błękit. Jest to nawiązanie do oryginalnych obrazków, tworzonych w takiej właśnie konwencji. Ciekawi mnie jedynie wybór niebieskiego jako trzeciej barwy, podczas gdy memy obecnie wykorzystują chyba wszystkie kolory tęczy. Może to dlatego, że początkowo i przez długi czas obrazki były tylko niebieskie? Nie zmienia to faktu, że taka graficzna prostota w tym wypadku jest bardzo miła dla oka, i że dzięki niej nie mamy do czynienia z przerostem formy nad treścią, niestety zdarzającym się w książkowych wersjach internetowych przedsięwzięć. Kolejne rozdziały rozpoczynają się od „Cytatów z internetów” (czyli krótkich, zabawnych myśli), osadzonych na białych prostokątach pośrodku niebieskich stron, oraz związanych tematycznie z daną częścią humorystycznych ilustracji, przedstawiających rysunkowe alter ego bohaterki – humanoidalną wersję Buki z Muminków, w sukience i z „gniazdem” na głowie. Czyli to, co stali bywalcy fanpage’a dobrze znają i chyba lubią najbardziej. Jedyną łyżkę dziegciu w tej beczułce miodu stanowi okładka. Wprawdzie ładna, ale nie najlepiej wykonana: papier po dotknięciu sprawia wrażenie, jakby zostawiał na palcach jakiś osad, zaś druk łatwo się ściera.

Pani Bukowa

Podsumowując, Wielki Ogarniacz Życia jest sympatyczną książką o wrzucaniu na luz. W humorystyczny sposób przekonującą, że nie zawsze to, co uznane czy – powiedzmy to wprost – popularne, jest tym, co daje nam satysfakcję. Że to, co wydaje nam się porażką, nie całkiem nią jest. I że czasem może nam się po prostu nie chcieć, mamy do tego pełne prawo, i wcale nie czyni nas to z automatu tak zwaną leniwą bułą. To doskonała pozycja dla ludzi, którzy nie są vege, hygge ani fit – jak również dla tych, którzy po prostu cenią sobie lekki, stojący na dobrym poziomie humor obyczajowy. Na początek września zapowiedziano premierę drugiej części, zatytułowanej Wielki Ogarniacz Życia we dwoje, czyli jak być razem i się nie pozabijać. Tym razem stworzonej we współpracy z bliźniaczą inicjatywą sieciową, czyli z Panem Bukiem. Oby była równie zabawna i przyjemna!

ZOBACZ W SKLEPACH

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Wielki Ogarniacz Życia, czyli Jak być szczęśliwym, nie robiąc niczego
Autor: Pani Bukowa
Wydawnictwo: Flow Books
Typ: książka
Data premiery: 02.10.2017
Liczba stron: 304

Dodaj komentarz

avatar