Mleko i miód – recenzja dwujęzycznego tomiku Rupi Kaur

mleko i miód okładka

Książka, o której opnie są skrajnie różne – jedni mówią cóż to za poezja!, inni infantylne i banalne przemyślenia, nie poezja. Książka, która podbija Instagram i facebookowe strony z sentencjami. Książka przepełniona emocjami i uczuciami, które aż wylewają się z kartek. Międzynarodowy bestseller, kilkadziesiąt tygodni na liście „New York Timesa”. Przepięknie wydany tomik w czarno-białej okładce, którą już chyba każdy kojarzy. Mleko i miód Rupi Kaur, dzięki Wydawnictwu Otwartemu podbija serca polskich czytelniczek (może też czytelników, kto wie?), a wspomniane zróżnicowane zdania tylko pomnażają ich grono. Co takiego jest w tych wierszach?

Ramiona

Rupi jest autorką szczególnie aktywną na Instagramie, gdzie nie tylko publikuje swoje wiersze, ale też wiele zdjęć, które klimatem odzwierciedlają jej poezję. Są proste, delikatne, bardzo życiowe i kobiece, a zarazem prawdziwe i zaskakujące. To ten rodzaj sztuki współczesnej, której nie da się do końca opisać zwykłymi słowami. Mleko i miód podzielona jest na cztery rozdziały, które niejako obrazują proces relacji międzyludzkich, zwłaszcza tych damsko-męskich: cierpienie, kochanie, zrywanie, gojenie. W każdym rozdziale prezentowane są przeważnie niedługie wiersze (chociaż niektóre teksty trudno nazwać wierszami, gdyż są jednozdaniowymi sentencjami albo pisane prozą), nawiązujące tematyką do jego tytułu. I każdy rozdział wzbudza inne emocje.

Sztuka bycia pustą

Z cierpienia aż sączy się rozpacz i ból, przewracając kartki można poczuć się przytłoczonym i przeciążonym nadmiarem negatywnych odczuć… Ale jest to ujęte w tak piękne, czasami rzeczywiście bardzo oczywiste i banalne słowa, że nie chce się książki zamknąć i na chwilę odłożyć, a jednocześnie ma się ochotę zostawić więcej „na później”. To ten rodzaj książki, którą chce się pochłonąć w jeden dzień i czytać jak najdłużej. Na szczęście zachowano w niej równowagę i po ciężkich opisach cierpienia następują wiersze o miłości. Nie tylko do mężczyzny, ale też do rodziny, dziecka czy do samej siebie. Kochanie to rozdział przepełniony delikatnością i erotyką, czułością i namiętnością, rozdział kojący „obrażenia” poprzednich stron.

Zostać matką

Zrywanie jest elementem lektury, podczas której trudno mi określić, jakie wywiera wrażenie. Może to po prostu mieszanka różnorodnych emocji, od strachu i poczucia pustki, po swego rodzaju radość i pocieszenie, dodające pewności siebie i za chwilę budzące zwątpienie. Co ciekawe, zwłaszcza ta część jest zupełnie inaczej odbierana „chwilę po” rozstaniu i na etapie całkowitego pogodzenia się z nim. Rzuca zupełnie inne światło na minioną relację, a zawarte w niej wiersze pomagają spojrzeć na niektóre sytuacje chłodniejszym okiem. Gojenie jest bardzo podobne do zrywania, ale szczególnie tutaj Rupi zwraca się do czytelniczek.

Włosy

Prawie wszystkie wiersze są pisane bezpośrednio do nich, daje proste i skromne rady jak funkcjonować w świecie, w zgodzie z samą sobą i innymi ludźmi. Jak zaakceptować siebie i wydarzenia, które przyszły bądź przyjdą. Nie słodzi, nie mówi, że będzie dobrze i będzie łatwo, ale że może tak być, jeśli spróbujesz podjąć jakieś działania. Zwłaszcza ten rozdział dodaje wiary i pewności siebie, co jednym może się podobać, bo przecież warto dzielić się z innymi swoim doświadczeniem i uczyć ich niepopełniania podobnych błędów, a inni mogą być zawiedzeni, bowiem nie każdy lubi, gdy mówi się mu co powinien albo mógłby zrobić. Po wywołaniu wybuchowej mieszanki emocji Rupi pomaga je jakoś złagodzić i uleczyć. Mleko i miód.

Idealna randka

Rupi Kaur opisuje przemoc, stratę, miłość i kobiecość bez tabu, bez tajemnic, bez skrępowania. Pokazuje w krótkich tekstach funkcjonowanie ciała i umysłu kobiety (może niektórzy mężczyźni mogliby lepiej je zrozumieć dzięki temu tomikowi?). Krótkie podsumowania niektórych wierszy albo wymowne obrazki pozwalają lepiej zrozumieć ich istotę i sens, pomagają w interpretacji, która rzecz jasna nie jest narzucona. Przyznam szczerze, rysunek czasami podobał mi się bardziej od samego wiersza, bo uznawałam tekst za bezsensowny czy trywialny. Oczywiście nie każdy mi się podobał, ale to naturalne w przypadku poezji, która reprezentuje często jakiś światopogląd. Nawet osoby podobne do siebie nie zawsze będą zgodne we wszystkich kwestiach.

Los nas zwiąże

Jednak te małe wady nie przysłaniają mi wielu plusów. Jestem oczarowana mlekiem i miodem. Nieważne, że niektórzy tę pozycję odradzają; myślę, że każda powinna wziąć ją osobiście do ręki i samodzielnie osądzić. Albo się zakochać, albo oddać. Ja zażyczyłam sobie wydania dwujęzycznego, więc polecam je szczególnie, bo można ocenić jakość tłumaczenia, które Anna Gralak w moim odczuciu wykonała znakomicie. Może rzeczywiście mleko i miód to zbiór wierszy, który każda kobieta powinna mieć na swoim nocnym stoliku?

Ewoluowanie

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: mleko i miód, milk and honey
Wydawnictwo: Otwarte
Autor: Rupi Kaur
Tłumacz: Anna Gralak
Typ: książka
Gatunek: poezja
Data premiery: 2017
Liczba stron: 416

Urszula "Asik" Michalik

Urszula "Asik" Michalik

Studentka kulturoznawstwa, pasjonująca się kulturą i ludźmi. Nałogowo czyta (w komunikacji miejskiej, na przystanku, na uczelni, w pociągu, na łóżku, krześle, podłodze, na leżąco, na siedząco, na stojąco… w każdej wolnej chwili, bo czasu ciągle mało) i kupuje książki, w antykwariatach spędza całe godziny, w bibliotece potrafi przesiedzieć pół dnia. Uwielbia pisać, rozmawiać, podróżować pociągami, poznawać ludzi i spacerować (zimą mniej). Stara się napisać opinię o każdej przeczytanej książce i podzielić się nią z innymi, ponadto prowadzi bloga https://askier-pisze.blogspot.com/.

  • Magda Dąbek

    Nocnego stolika nie mam, ale koniecznie muszę ją mieć na regale! 🙂

    siostryczytaja.blogspot.com