Przeklęta Wyspa wzbudziła moją ciekawość, ponieważ w bardzo krótkim czasie wspięła się dość wysoko w warszawskim rankingu. Jest to nowo powstały escape room, otwarty dopiero od 3 kwietnia 2018 roku. Jego przygotowanie, choć wstępnie planowane na okres około 6 miesięcy, ostatecznie zajęło autorom rok. A ten cały wysiłek tylko dla jednej godziny zabawy!

W rozgrywce wcielamy się w śmiałków, których na wyspę przygnała wola zmierzenia się z autentycznością miejscowych legend. Podobno kryją się na niej niewyobrażalne bogactwa, ukryte w dawnych czasach przez piratów. Jednak według lokalnych podań to miejsce jest też przeklęte. Żeby znaleźć skarb i bezpiecznie wrócić do domu, będzie trzeba pokonać szereg zagadek oraz stojącego za nimi szaleńca, prowadzącego obłąkaną grę, w której jesteśmy jedynie pionkami.

Ponieważ w Warszawie powstały już udane pokoje o podobnej tematyce, jak np. Wyspa Amazeing, czy Bezludna Wyspa Fun Escape, motyw ten wydawał się być wyczerpany do cna. A ile jest już takich lokali w Polsce? Ja naliczyłem ich co najmniej dziesięć. Czymże można by zaskoczyć w tak, wydawało by się, ogranym temacie? Nawet osnowa fabuły jest przecież do bólu szablonowa. Ot, kolejny pomyleniec, z sobie tylko znanego powodu śmiertelnie pogrywający z intruzami – niemożebnie wytarta klisza. Jednak to tylko pozory. Wbrew nim – nic nie okazuje się być tym, czym jest naprawdę. Począwszy od samego miejsca, które, jak się później okaże, kryje w sobie mnóstwo tajemnic. I to właśnie odkrywanie tych sekretów wyspy sprawia najwięcej frajdy.

Na pierwszy rzut oka pokój nie wyróżnia się niczym specjalnym spośród pozostałych lokacji o wyspiarskiej tematyce. Napięcie zaczyna jednak wzrastać z każdą minutą, a im dalej brniemy w historię, tym bardziej dajemy się jej ponieść. Duża w tym zasługa świetnie przygotowanego scenariusza, krok po kroku prowadzącego nas przez fabułę. Na pewno pomagają również ciekawe, rozbudowane zagadki. Nie jest ich przesadnie dużo, ale wymagają od graczy pracy zespołowej, uruchomienia pokładów kreatywności oraz zaangażowania sporej liczby szarych komórek i niemal wszystkich zmysłów. Widać przy tym, ile pracy i wyobraźni włożono w projektowanie poszczególnych łamigłówek. Zresztą można zauważyć to już po wnętrzu – zaczniemy doceniać je bardziej wraz z robieniem kolejnych postępów w grze. Warto też zwrócić uwagę na świetne nagłośnienie, dzięki któremu muzyka dyskretnie przemyca nastrój, a efekty dźwiękowe nabierają sugestywności. Wszystko to sprawi, że ta tajemniczo niepokojąca atmosfera u niejednej osoby spowoduje ciarki na plecach.

Jeżeli macie ochotę na przygodę ze sporą dawką emocji w tle, to nie ma co się długo zastanawiać – Przeklęta Wyspa będzie dla was jak znalazł. Muszę jednak ostrzec, że nie będzie łatwo – zwłaszcza na poziomie eksperckim. No właśnie, bo stopień trudności w pokoju może być – w zależności od potrzeb – w oka mgnieniu dostosowany do doświadczenia grupy, bez znaczenia, czy będą to dzieci, czy biegli uciekinierzy. Wszystko to dzięki programowi sterującemu, umożliwiającemu ustawienie gry z różnymi zmiennymi parametrami. Zagadki są wymagające, a czas płynie szybko – 60 minut może okazać się niewystarczające nawet dla najbardziej wprawnych graczy.

Właściwie jedynym prawdziwym minusem jest lokalizacja, bowiem siedziba Escape Project mieści się na Bemowie. Do Centrum jest więc dosyć daleko. Niech jednak to was nie zniechęca, gdyż dla opisanych wyżej wrażeń warto przejechać te kilka kilometrów. Ponadto, firma zamierza się rozwijać, dlatego niebawem dostępna będzie również angielska wersja zabawy, a w przygotowaniu są już plany na kolejny escape room. Gorąco polecam!

SZCZEGÓŁY:

Nazwa pokoju: Przeklęta Wyspa
Firma: Escape Project
Adres: Warszawa, Sosnowiecka 1
Typ: przygodowy
Limit czasu: 60 minut
Ilość osób: 2-6

Dodaj komentarz

avatar