Można powiedzieć, że to niepozorna powieść: ani za gruba, ani szczególnie oryginalna, jeśli sądzić po samym opisie. A jednak Pierścień to kawał porywającej, fascynującej i zachwycającej fantastyki, przy której 90% współczesnych dzieł z tego gatunku może się, kolokwialnie mówiąc, schować. Bo dzieło Nivena ma w sobie wszystko to, czego oczekuje się od dobrego SF: przekonującą, poruszająca wizję, świetne pomysły, intrygujące pytania, spektakularne sceny, dobrze skrojonych bohaterów, głębię, krytykę naszych ciągot, a także lekkość i pazur, które sprawiają, że całość czyta się dosłownie jednym tchem.

Jest rok 2850. Louis Wu jest zwyczajnym, znudzonym Ziemianinem. Osiągnął wiek dwustu lat, jednak stanu zdrowia i kondycji mógłby mu pozazdrościć niejeden młodzik, i dalej nie wie za bardzo, co ze sobą począć. Co pewien czas dopadają go tego typu problemy, rzuca się wtedy w wir kosmicznych podróży, wracając i obserwując, jak zmienił się świat. W tym odnajduje jeszcze jakąś rozrywkę, ale najnowszy świat już go nuży. Świat, gdzie dzięki teleporterom zniknęły granice i języki, a ludzie nie potrafią już nawet powiedzieć, gdzie na mapie leży jakie miasto, kraj, bo dzieli ich od nich jedynie dystans ułamków sekund potrzebnych na podróż.
Wszystko jednak zmienia się w dniu dwusetnych urodzin, kiedy to Wu zostaje „uprowadzony” przez jednego z laleczników Piersona. Kosmici ci opuścili niegdyś tę część wszechświata, uciekając przed eksplozją jądra galaktyki – eksplozją, którą ludzie się nie przejmują, bo jej skutki dosięgną ich za jakieś dwadzieścia tysięcy lat. Dlaczego jeden z nich pojawił się teraz i sprowadził tu Wu? Bo w kosmosie odkryty został dziwny pierścień, olbrzymia budowla z własną grawitacją i warunkami do stworzenia tam świata miliony razy większego od Ziemi. Najpierw jednak trzeba to zbadać, dlatego lalecznik zbiera ekipę kosmitów skłonnych do tej misji, a Wu, z jego znudzeniem, logicznym umysłem i pragnieniem przygód, nadaje się do tego zadania idealnie. W ten oto sposób drużyna trafia na Pierścień i zaczyna odkrywanie niezwykłych rzeczy, jakie tam na nią czekają…

Całość zaczyna się niczym Władca Pierścieni. Urodziny, bohater w sędziwym wieku, wymykający się z własnej imprezy, czekające niezwykłości, przygoda… Sam pierścień, czy może raczej Pierścień, również dobrze do tego wszystkiego pasuje, a i – mniej lub bardziej się ich doszukując – znajdziecie też pewne znajome drobiazgi. Ale przede wszystkim Pierścień to porywająca, autorska fantastyka, w której pisarz bawi się swoją opowieścią, puszcza co chwila oko do czytelników i niczym dziecko rzuca się na głęboką wodę odkrywania niezwykłości, jakie czekają w przestrzeni kosmicznej.

Przygoda, akcja i humor łączą się tu z trafnymi przemyśleniami, równie trafną satyrą na ludzi i kierunek, w jakim zmierza nasz gatunek, a także masą znakomicie rozpisanych pomysłów. Powieść wciąga już od pierwszej strony, na początku oldschoolowym urokiem i nutą naiwności, ale podanymi w formie tak znakomitej, że nie sposób się do niczego przyczepić, potem zaś swoją lekkością i fascynującym odtworzeniem zgranych motywów w sposób tak przyjemny, że nie da się od całości oderwać. Oczywiście nie tylko na swoistej kwintesencji świetnych motywów opiera się Pierścień, bo Niven jednocześnie wrzuca tu solidną garść świeżości, a jego podejście do tematu sprawia, że całość jest nieoczywista, skłaniająca do zastanowienia, a jednocześnie satysfakcjonująca także jako czysta rozrywka.

Kto szuka dobrej fantastyki na świetnym poziomie, mającej wszystko to, czego brakuje zdecydowanej większości współczesnych utworów SF, koniecznie powinien Pierścień poznać. To książka, o której szybko się nie zapomina, a po skończeniu żałuje, że to już, bo jednak chciałoby się jak najdłużej przebywać w tym świecie i wśród tych bohaterów. Polecam gorąco.

A wydawnictwu Zysk dziękuję za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Pierścień
Data premiery: kwiecień 2019
Autor: Larry Niven
Typ: beletrystyka
Gatunek: science fiction

 

Dodaj komentarz

avatar