Zajrzeć w głąb chorego umysłu – recenzja 1. sezonu serialu Mindhunter

Mindhunter

Każdy, kto zna mnie choć trochę, zdaje sobie sprawę z tego, że nie jestem przesadnie serialolubnym stworzeniem. Z większości dyskusji o odcinkowych produkcjach wysiadam na najbliższej stacji, a w kwestii nowości jestem dobrych kilka lat w plecy. Zwykle tłumaczę to brakiem czasu na ogarniane kolejnego medium – książki i filmy pochłaniają sporo wolnych chwil, więc gdzie jeszcze pomiędzy nie wcisnąć seriale? To tylko część prawdy, na dodatek ta mniejsza. W gruncie rzeczy jestem zbyt niecierpliwa, żeby oglądać rozpisaną na długie serialogodziny fabułę, brak mi wytrwałości w czekaniu na kolejne odcinki i serie, a gdy wypadnę z rytmu oglądania, to często nie wracam już do konkretnej produkcji. Zdarza się jednak, że jakaś seria wciągnie mnie jak bagno, wtedy biada mi… przepadłam! Mindhunter to doskonały przykład takiego właśnie serialu.

Mindhunter

Za najnowszą produkcję Netfliksa zabrał się między innymi sam David Fincher (reżyser takich dzieł jak Siedem, Podziemny krąg czy House of Cards), co samo w sobie stanowiło dla mnie nie lada rekomendację. Jednak nie jego udział w projekcie przesądził o fakcie, że postanowiłam dać temu serialowi szansę. Najważniejszym argumentem była jego tematyka – rozwój profilowania psychologicznego to coś, co zainteresuje każdego, kto chciałby dowiedzieć się, jak działa przestępca, co kieruje jego zachowaniem i w jaki sposób dobiera swoje ofiary. Wiedza ta, z punktu widzenia organów ścigania, niejednokrotnie jest kluczowa dla ujęcia sprawcy. Okazała się zaś niezwykle ważna w Stanach Zjednoczonych w latach 70. XX wieku, kiedy zaczęła narastać fala seryjnych zabójstw. Nagle okazało się, że stosowane dotychczas metody zawodzą, że często nie sposób ustalić, kto był przestępcą, a tym samym ująć go zanim popełni kolejne przestępstwo i postawić go przed obliczem sprawiedliwości.

Mindhunter

Serial opiera się na książce Mindhunter: Tajemnice elitarnej jednostki FBI autorstwa Johna Douglasa i Marka Olshakera. Jak przeczytamy na jej okładce, Douglas stał się pierwowzorem postaci agenta Jacka Crawforda z filmów o Hannibalu Lecterze. Nie powinno to dziwić, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że w ciągu dekady wraz z Robertem Resslerem przeprowadził ponad sto dwadzieścia wywiadów z seryjnymi przestępcami i tymi, którzy popełnili zbrodnie na tle seksualnym. Wszystko po to, żeby zrozumieć ich motywy, przeanalizować sposób działania i wyciągnąć z nich wnioski, umożliwiające wykrycie sprawcy. Ich badania przyczyniły się do rozwoju profilowania nieznanych sprawców, a opracowany przez nich system funkcjonuje po dziś dzień. Początki jednak – jak zawsze, gdy idzie się pod prąd – wcale nie były łatwe.

Mindhunter

Akcja serialu rozgrywa się właśnie w latach 70. XX wieku, kiedy młody i ambitny agent FBI, Holden Ford, dochodzi do wniosku, że jego wiedza nie wystarczy już, żeby skutecznie wykonywać pracę negocjatora. Okazuje się, że modus operandi współczesnego przestępcy zaczął odbiegać od tego, z czym do tej pory miał do czynienia, a dotychczasowe metody pracy FBI wydają się przestarzałe i mało skuteczne w obliczu zmian społecznych. Szukając nowych rozwiązań, zostaje przeniesiony do działu behawioralnego, gdzie poznaje swojego nowego partnera, Billa Tencha. Ich działalność sprowadza się do podróżowania po Stanach Zjednoczonych i dzielenia się z lokalną policją wiedzą na temat negocjacji i technik śledczych. To jednak za mało, żeby zaspokoić żądzę wiedzy Forda i jego potrzebę zrozumienia przestępców, postanawia zatem posunąć się o krok dalej i „wejść w skórę sprawcy”, by przekonać się, co takiego nim kierowało. Tak rodzi się pomysł odwiedzania zakładów karnych i przeprowadzania wywiadów z najgorszymi kryminalistami.

Mindhunter

Przychodzi jednak chwila, w której rozsiadamy się wygodnie przed ekranem i włączamy pierwszy odcinek serialu. Nie nastawiajcie się na pościgi, strzelaniny i widowiskowe śledztwa, Mindhunter jest bowiem produkcją budującą napięcie w zupełnie inny sposób. Sięga głębiej, gra na zupełnie innych strunach naszych emocji, dzięki temu zostaje w pamięci znacznie dłużej. Żeby jednak to zauważyć, trzeba uzbroić się w odrobinę cierpliwości, bo nie każdego zainteresuje otwierający serię odcinek. Przyznam szczerze, że porządnie wciągnął mnie dopiero drugi, w którym Ford postanawia złamać zasady i przeprowadza wywiad z seryjnym zabójcą. Na pierwszy ogień idzie Ed Kemper, zwany też Zabójcą Studentek – ma na swoim koncie dziesięć ofiar, w tym własną matkę i dziadków. Wcielający się w niego Cameron Britton niesamowicie buduje napięcie – mistrzowsko sprawia pozory nieszkodliwego, sympatycznego człowieka, żeby w mgnieniu oka całkowicie zmienić zachowanie. Już sam sposób, w jaki opowiada o swoich zbrodniach, robi wrażenie, ale co najbardziej zaskakujące – mam wrażenie, że trudno go nie polubić.

Mindhunter

Obsada Mindhunter to, właściwie bez wyjątku, strzał w dziesiątkę. Nie tylko mordercy, z których każdy jeden wzbudza skrajne emocje, ale również para agentów FBI. Jonathan Groff świetnie spisuje się w roli młodego agenta, który już po pierwszych sukcesach zaczyna popadać w arogancję i nadmierną pewność siebie, czym dość szybko pogrzebał zdobytą u mnie sympatię i, przynajmniej do końca pierwszej serii, nie odzyskał jej całkowicie. Mimo to jest ciekawą postacią, której ewolucję śledzi się z zainteresowaniem. Jednak to zdecydowanie jego partner, starszy i o wiele bardziej doświadczony agent, w którego wciela się Holt McCallany, zdobył moją przychylność, nieco hamując zapędy młodzika. Z połączenia tych dwóch postaci wychodzi nam świetny duet, mający na swoich barkach główny ciężar serialu – gdyby nie oni, seria straciłaby wiele ze swojego wydźwięku.

Mindhunter

Zrobienie tak dobrej produkcji nie udałoby się jednak, gdyby nie świetnie napisany scenariusz i dialogi. Obserwujemy przemianę głównych bohaterów, ewolucję ich wzajemnych relacji oraz tego, jak ich praca wpływa na stosunki z bliskimi oraz życie prywatne – na rozwijający się związek Forda i problemy rodzinne Tencha. Możemy przyjrzeć się, jak każda nowa sprawa, kolejny wywiad z seryjnym mordercą, odciska na nich piętno, przejawiające się w ich decyzjach. Momentami miałam jednak wrażenie, że skupienie się na związkach i wątkach pobocznych jest raczej wymuszone koniecznością wzbudzenia sympatii widzów, niż faktyczną potrzebą wprowadzenia czegoś istotnego dla fabuły. Być może jest to strzelba Czechowa, która wystrzeli dopiero w drugiej serii, na chwilę obecną jednak wątek miłosny Holdena i jego dziewczyny po prostu drażni.

Mindhunter

Produkcja jest raczej statyczna, skupia się na rozmowach i relacjach między bohaterami, a narracja sprawia, że dość szybko złapałam się na próbie rozszyfrowania kolejnych spraw wraz z agentami FBI. Jeśli zatem ktoś oczekuje wartkiej akcji i pościgów, to może się zawieść – nie o to w tym serialu chodzi, a akcent położony jest raczej na aspekcie psychologicznym. Tym bardziej, że zdarzają się odcinki, które wciągają już od pierwszych minut, bywają jednak i takie, które śmiało można określić jako przegadane. Mimo to, Mindhunter jest serialem, który wciągnął mnie za sprawą swojej tematyki. Zapewne przypadnie do gustu każdemu, kto – tak jak ja – lubi zaglądać w głąb umysłu sprawców najbrutalniejszych przestępstw, żeby spróbować zrozumieć ich motywację. Profilowanie to mój konik, zatem produkcja poruszająca tę tematykę trafia w moje zainteresowania. Bez wątpienia spodoba się więc miłośnikom kryminałów.

Mindhunter

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Mindhunter
Produkcja: Netflix
Typ: kryminał, thriller
Data premiery: 13.10.2017
Twórca: Joe Penhall
Obsada: Jonathan Groff, Holt McCallany, Hannah Gross, Anna Torv i inni.

Martyna „Idris” Halbiniak

Martyna „Idris” Halbiniak

Nie lubię pisać o sobie. Naprawdę. Zdecydowanie lepszym tematem są książki i filmy, więc właśnie tym na blogu zajmuję się najchętniej. Prywatnie zaś jestem studentką prawa i psychokryminalistyki z solidną zajawką na kryminały (hej, umysł psychopaty jest fascynujący!), fantastykę, konwenty i całą masę rzeczy, które niekoniecznie wpisują się w schemat. Lubię podejmować wyzwania – w tym roku zatem staram się znaleźć chwilę na jeden film dziennie i książkę tygodniowo – w końcu, tak naprawdę, doba jest z gumy, a sen jest świetnym substytutem kawy dla ludzi, którzy mają nadmiar wolnego czasu.